Część personelu Wojewódzkiego Podkarpackiego Szpitala Psychiatrycznego im. prof. Eugeniusza Brzezickiego w Żurawicy ma dość. – Pracując przy łóżku pacjenta, czujemy się zagrożeni. Zwyczajnie boimy się chodzić do pracy. Jednak dyrekcja nie dostrzega problemu i nie robi nic, żeby to niebezpieczeństwo zniwelować. Więcej: podejmowane decyzje obrażają ludzi – mówią. Dyrektor placówki Barbara Stawarz zdecydowanie odpiera te zarzuty.
Pracownicy żurawickiego szpitala są zniesmaczeni. Wystosowali list otwarty do dyrekcji, wskazując sprawy, które się im nie podobają, które – ich zdaniem – kłócą się z normalnymi warunkami pracy i relacjami na linii pracodawca – pracownik. Nie ulega wątpliwości, że praca w tym szpitalu jest specyficzna i niezwykle trudna. Pacjenci w 80 procentach nie chcą być leczeni[paywall]. Bywają aroganccy, agresywni, podlegają różnym ostrym objawom psychotycznym. To wszystko stwarza realne zagrożenie bezpieczeństwa pracowników i innych pacjentów, za których odpowiada również personel.
Zdaniem pracowników, autorów listu, sytuacja jest o tyle niepokojąca, że dyrekcja kompletnie nie słucha głosu załogi. Dotyczy to praktycznie wszystkich grup zawodowych: pielęgniarek, sanitariuszy, pracowników technicznych czy laboratorium. Ich zdaniem, na każdym kroku łamane jest prawo, zarówno zapisy Kodeksu pracy, Konstytucji RP, jak i RODO. Atmosfera stała się bardzo napięta. – Trzy z czterech związków zawodowych pod koniec 2018 roku weszły w spór zbiorowy, walcząc o lepsze warunki płacy i pracy. Tuż przed świętami spór został zawieszony do 15 kwietnia, kiedy mają być wznowione rozmowy o sukcesywnym realizowaniu naszych postulatów. W grudniu doszło do sytuacji, kiedy pracownicy, wskutek napiętej sytuacji i coraz trudniejszych warunków pracy, pochorowali się. Dyrekcja uznała, że to strajk hybrydowy i od początku tego roku zapadają dziwne decyzje, które odczytujemy jako złośliwość i odgrywanie się na nas – usłyszeliśmy od jednego z autorów listu otwartego.
Personel wskazuje na kilka – wydawać by się mogło błahych – spraw, których kumulacja z całą pewnością nie wpływa jednak na komfort pracy.
„(...) Pani dyrektor w ostatnich dniach poleciła zabrać z pokojów socjalnych kanapy. Teraz taki pokój wygląda tak, że stoją dwa rozwalające się fotele biurowe i niski stolik odrapany, który ktoś przyniósł do szpitala w poprzednim stuleciu. Są dwie szafki i lodówka, przyniesiona od kogoś z domu, równie dawno jak stolik. Od pewnego czasu łamane są przepisy i Konstytucji, i RODO. Pracownicy, którzy nie wytrzymują tej napiętej sytuacji, złożyli wypowiedzenie z pracy, ale nie mogą podjąć pracy w szpitalu w Przemyślu. Doszło do porozumienia między dyrektorką szpitala w Żurawicy a dyrektorem Ciompą, że ludzie od nas nie mogą być przyjęci na Monte Cassino. To, według nas, jest łamanie praw człowieka: nie można podjąć pracy tam, gdzie się chce! Poza tym w wiadomościach mailowych podawane są dane ludzi, którzy złożyli wypowiedzenia! Pytamy, gdzie przepisy RODO, które chronią takie dane? Czujemy się jak niewolnicy przypisani do tej placówki (...)” – czytamy m.in. w liście otwartym.
„Pokazali” w nim, na czym polegają oszczędności w tej placówce. Twierdzą, że wciąż brakuje pieniędzy na bieżące naprawy. Od kilku miesięcy zepsute są podstawowe rzeczy, np. spłuczki w toaletach pacjentów, natryski, macerator. Ich zdaniem kupno czajnika na oddział stanowi problem. – Według przepisów sanepidu zlewki nie powinny być wylewane do kanału. Kiedyś funkcjonował tak zwany młynek przy zlewie. Teraz sanitariusz wylewa pozostałość po posiłkach do ubikacji! Nie dostajemy odpowiedniej ilości jakościowej odzieży ochronnej, bo nie ma pieniędzy. Pomimo tych paru wstydliwych faktów, pojawił się zamówiony specjalnie na jubileusz szpitala sztandar razem z gablotą. Odbyła się wielka impreza dla VIP-ów z tej samej okazji. Uroczystości trwały dwa dni. Skończyły się przyjęciem w Willi Bolestraszyce. Nie dla pracowników, ale głównie gości z zewnątrz. Pracownicy mogli sobie pobiec w maratonie. Nic nowego nie obejdzie się na terenie szpitala bez obecności biskupa – podsumował cytowany już jeden z autorów listu.
Dyrektor szpitala psychiatrycznego w Żurawicy Barbara Stawarz jest zaskoczona nie tyle zarzutami, co w ogóle powstaniem listu. Jej zdaniem pojawiające się zarzuty są wyssane z palca.
– Z chwilą objęcia funkcji dyrektora w 2016 roku zażegnałam trwający spór zbiorowy z pielęgniarkami. Zostało podwyższone wynagrodzenie zasadnicze w tej grupie zawodowej oraz spełnione zostały warunki stawiane poprzedniemu dyrektorowi. W okresie ostatnich dwóch lat wprowadziłam szereg zmian organizacyjnych, w szczególności związanych z polepszeniem jakości udzielanych świadczeń. Powołane zostały zespoły do spraw zdarzeń niepożądanych, prowadzenia dokumentacji medycznej, jakości czy zakażeń szpitalnych. W wyniku ich prac opracowano około 50 procedur medycznych, które ukierunkowane zostały na poprawę warunków bytowych pacjentów, a przede wszystkim usystematyzowały pracę personelu medycznego – tłumaczy.
W listopadzie 2018 r. trzy organizacje związkowe weszły z nią w spór zbiorowy, który trwał niespełna dwa miesiące. Głównym żądaniem były kolejne podwyżki wynagrodzeń. Mimo trudnej sytuacji finansowej, 18 grudnia ub.r. spór został zawieszony i w wyniku porozumienia pracownicy szpitala otrzymali podwyżkę wynagrodzenia w kwocie 200 zł.
– Od momentu objęcia przeze mnie funkcji dyrektora wprowadzone zostały szkolenia wewnątrzzakładowe dla personelu z zakresu między innymi udzielania pierwszej pomocy, postępowania z pacjentem agresywnym, prowadzenia dokumentacji medycznej, zdarzeń medycznych, odpowiedzialności zawodowej pielęgniarek, praw pacjenta oraz wiele innych. Na bieżąco monitorowana jest sytuacja ekonomiczna szpitala. Podejmujemy działania reorganizacyjne na oddziałach. Tak, aby nie utracić płynności finansowej, a świadczenia zdrowotne dla pacjentów były realizowane na najwyższym poziomie – stwierdziła.
Jej zdaniem, wszystkie niezbędne remonty, naprawy na oddziałach wykonywane są na bieżąco w ramach możliwości finansowych. Oddziały wyposażone zostały w nowy sprzęt ratujący życie pacjentom, m.in.: kardiomonitory, defibrylatory czy pulsoksymetry.
– Każdy oddział dysponuje podobnym zapleczem. Standard wyposażenia pomieszczeń socjalnych jest we wszystkich oddziałach na takim samym poziomie i nie odbiega w żaden sposób od innych placówek służby zdrowia. Spełniamy obowiązujące normy w zatrudnianiu pielęgniarek. Nowe przepisy w tym zakresie, które weszły w życie z nowym rokiem, nie dotyczą szpitali psychiatrycznych. W ostatnich latach w naszym szpitalu tworzone są nowe oddziały i poradnie specjalistyczne. Przymierzamy się do utworzenia Centrum Zdrowia Psychicznego, w związku z tym na bieżąco zatrudniamy specjalistów z zakresu opieki psychiatrycznej we wszystkich grupach zawodowych – podsumowała B. Stawarz.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.WEGETARIANIE MNIEJ AGRESYWNI NIŻ MIĘSOŻERCY? - POLKI.PLWEGETARIANIZM A CZŁOWIECZEŃSTWO - MACIERZ.ORG.PLMETALLICA - WELCOME HOME (SANITARIUM) - TEKSTOWO.PL
A co, przywieźli kogoś z Warszawy, z ul. Wiejskiej?
dodatkowo:YOUTUBE.COM - POZNAJ SWOJE MIĘSODEZERTER - PRZEMOC RODZI PRZEMOC - TEKSTOWO.PL
Ten rządzi kto rano szybciej fartuch ubierze.
W tym szpitalu miejsce znaleźli pracę ludzie z układami Hasło dobro pacjent to kamuflaż, Mudlmy się do Św Michała Archanioła aby osoby które powinny zajmować się posługą wiernym, przestały się zajmować złą polityką
Jak życie i Sołtysowa pokazuje to "chłopa ze wsi wygonisz, ale wsi z chłopa nigdy". Przerosło ją to stanowisko......nawet nadworny przywódca duchowy nic pomóc nie zdołał......jeszcze trochę i cała ta wiocha RJA wróci na stare śmieci.
Kto tak naprawdę rządzi w tym szpitalu.? Z całą pewnością nie jest to ta pani!
A co pani dyrektor ma do tego, jacy są pacjenci w szpitalu że personel boi się przychodzić do pracy. To placówka powołana do leczenia takich ludzi, z takimi schorzeniami i jeżeli ktoś decydował się na pracę w takim miejscu to powinien wiedzieć z czym się to wiąże. Ciekawe jakie propozycje mają ci którzy mówią że dyrekcja nie dostrzega problemu, może powinni coś zaproponować. Prawda jest jednak taka, że każdy zna się najlepiej na zarządzaniu ale raczej bez ponoszenia za to odpowiedzialności.
ten szpital wysadzić w powietrze najlepiej, ale najpierw skonfiskować trawkę, którą na oczach pracowników skręcają ci którzy tam przebywają.
Widać że wiocha już się boi o stołki......
Miałem tam swojego bliskiego krewnego. Był tam ponad 20 razy. Zawsze miałem uznanie dla personelu. Na pewno istnieje pewne zagrożenie, jak np. przywiezie policja pijanego klienta lub dręczyciela rodziny czy chorego psychicznie. To są chorzy ludzie i nie wiadomo kiedy wyleje się z nich złość, którą chcą wyładować na bezpośredniej obsłudze.
Sytuacja szpitala w Żurawicy zmieniła się diametralnie od czasu przejęcia go przez nową Panią dyrektor. Poprzedni dyrektor zostawił szpital w bardzo dobrej sytuacji finansowej, jednostka była na " plusie", pracownicy również byli zadowoleni i potrafili się porozumieć z dyrekcją a w chwili obecnej oddziały utworzone przez obecną Panią dyrektor przynoszą jedynie straty. W chwili obecnej w Żurawickim szpitalu najważniejszy jest wizerunek dyrekcji a nie pracownicy, ważniejsze są imprezy okolicznościowe a nie bieżące naprawy na oddziałach a jeśli chodzi o zaplecze duszpasterskie w szpitalu to jest ono ukierunkowane głównie na kierownictwo szpitala a w skromnym procencie na pacjentów.
....Jest takie jedno przysłowie "prawdziwy but Cię nie obgryzie tylko CHODAK". Pozdrawiam.
WEGETARIANIE MNIEJ AGRESYWNI NIŻ MIĘSOŻERCY? - POLKI.PLWEGETARIANIZM A CZŁOWIECZEŃSTWO - MACIERZ.ORG.PLMETALLICA - WELCOME HOME (SANITARIUM) - TEKSTOWO.PL
A co, przywieźli kogoś z Warszawy, z ul. Wiejskiej?
dodatkowo:YOUTUBE.COM - POZNAJ SWOJE MIĘSODEZERTER - PRZEMOC RODZI PRZEMOC - TEKSTOWO.PL