Reklama

Wakacje do kitu

13/08/2020 07:27

Tegoroczne lato nie należy do udanych. Niejednemu marzyły się palmy i rafa koralowa, a nagle szlag trafił plany i pozostał leżak na działce, kolejka na Morskie Oko albo zatłoczona plaża. Wszystko przez tę cholerną zarazę, której ponoć nie ma, jak mówi pewien ksiądz.

Karol miał zaplanowane wakacje w Londynie, gdzie pracują jego rodzice. Miała to być nagroda za dobre świadectwo ukończenia ósmej klasy. W systemie zdalnej nauki nie było to trudne, tym bardziej że babcia, która się nim opiekowała, pilnowała, żeby nie odchodził od komputera. Niestety przez epidemię wakacje poszły się paść. Po kilku miesiącach lockdownu Karol już nie mógł patrzeć na ekran i całe dnie spędzał, włócząc się po mieście ze starszym o rok kolegą, co bardzo nie podobało się babci. Któregoś dnia chłopcy zawędrowali w okolice ogródków działkowych na peryferiach miasta. Kolega miał w plecaku cztery puszki browaru, więc zapowiadał się fajny dzień. Usiedli na trawie, zapalili i zaczęli delektować się chmielową zupą, aż tu nagle zrobiło się ciemno i lunęło jak z cebra. Obaj się zerwali i kuląc, pobiegli w kierunku działek, gdzie się schowali na werandzie jednego z domków. Czekając, aż przestanie lać, sączyli piwo i rozglądali się dookoła. Działka, na którą trafili, wyglądała jakby właściciel dawno na niej nie był. W pewnym momencie zainteresowali się lekko zardzewiałą kłódką na drzwiach domku. Poruszyli nią kilka razy i jak później mówili – skobel sam wysunął się z futryny. Chłopcy nie byli by sobą, gdyby nie zaglądnęli do środka. Leżanka, dwa ogrodowe krzesła, trochę ogrodniczych gratów i pajęczyna w kącie. Wnętrze niezbyt zachęcające, ale lepsze to niż kulenie się pod przeciekającym dachem, więc się rozgościli. 

Piwo, jak wiadomo, wzmaga pewne odruchy fizjologiczne, więc co chwilę któryś wyskakiwał za domek. Zauważył to działkowicz, który akurat był w sąsiednim domku i podejrzewając, że nakrył działkowych złodziei, zadzwonił na policję. Policjanci zjawili się po kilkunastu minutach i potraktowali sprawę poważnie, w końcu było to włamanie, a kto wie czy coś nie zginęło. W rezultacie obaj chłopcy trafili na komendę.

Babcia Karola omal nie zemdlała, kiedy się dowiedziała, że musi stawić się w komendzie, żeby uczestniczyć w przesłuchaniu nieletniego wnuka, gdyż prawo wymaga obecności przy tym jego z rodziców lub opiekuna. Biorąc pod uwagę czyn zabroniony, jakiego się dopuścili i towarzyszący temu alkohol, pewnie dla obu chłopaków skończy się to kuratorem. W każdym razie obaj mają wakacje do kitu.
jot podpis
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości