O wzajemne ostudzenie emocji zwrócili się do Ukraińców w Polsce i zagranicą członkowie środowisk patriotycznych z Przemyśla. Ponadto zaapelowali o „podjęcie wszelkich kroków mających na celu zahamowanie eskalacji narastającego antagonizmu między naszymi narodami”.
Podczas piątkowej, 1 bm. konferencji prasowej wspomniani zaprezentowali treść apelu skierowanego do Ukraińców. Jego autorami są przedstawiciele przemyskiego oddziału Młodzieży Wszechpolskiej, Stowarzyszenia Patriotyczny Przemyśl, Stowarzyszenia Kibiców Polonii Przemyśl „Przemyskie Bractwo”, Przemyskiego Stowarzyszenia Rekonstrukcji Historycznej X D.O.K. oraz Patriotycznego Polskiego Przemyśla.
„Jesteśmy sąsiadami, bratnimi słowiańskimi narodami. Żyje razem od setek lat na jednej ziemi i powinniśmy zrobić wszystko, aby wielokulturowość tych ziem wykorzystać w celu rozwoju kulturalnego i gospodarczego. Nie jesteśmy przeciwnikami Waszej kultury, języka, tradycji czy obrządku. Pragniemy żyć z Wami w zgodzie i pokoju, bo z naszego konfliktu kto inny może czerpać korzyści” – napisano.
I dalej:
„Oświadczamy także, że nie było, nie ma i nie będzie absolutnie zgody, aby na terytorium Rzeczypospolitej w jakikolwiek sposób promowana i rozpowszechniana była zbrodnicza ideologia[paywall] i banderyzm, symbole OUN, UPA organizacji odpowiedzialnej za ludobójstwo na Polakach, Czechach, Żydach, Ormianach i Ukraińcach sprzeciwiających się temu szaleństwu. Każda próba propagowania i promowania tych formacji i ideologii będzie przez nas odczytywana jako prowokacja” – czytamy w apelu.
Jego autorzy zaapelowali także do władz Związku Ukraińców w Polsce, aby „wstrzymał się od wszelkich działań, które dzielą nasze narody i mają charakter prowokacyjny”. Przy tej okazji zachęcili do udziału w zaplanowanych na 10 bm. przemyskich uroczystościach mających upamiętnić mordy na Wołyniu w 1943 roku.
„Przyjeździe ze swoimi flagami narodowymi i wspólnie oddajmy godnie hołd ofiarom mordów na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Pragniemy także oddać hołd Ukraińcom – cywilom, ofiarom polskich akcji odwetowych, oraz tym Sprawiedliwym Ukraińcom, którzy zostali zamordowani przez UPA za ostrzeganie lub ukrywanie polskich sąsiadów” – napisali.
Wzywając do pojednania „w duchu prawdy i szczerości” przedstawiciele organizacji odnieśli się do wydarzeń sprzed kilku dni w Przemyślu i Krasiczynie. W pierwszym z nich grupa mężczyzn usiłowania zatrzymać procesję grekokatolików i prawosławnych, którzy szli z soboru archikatedralnego na nabożeństwo żałobne na Ukraiński Cmentarz Wojenny, gdzie spoczywają strzelcy siczowi Ukraińskiej Armii Galicyjskiej, walczący w latach 1918-1920 pod wodzą Semena Petlury u boku Józefa Piłsudskiego. I właśnie w ich intencji modlili się wierni. Natomiast w podprzemyskim Krasiczynie nieznani sprawcy zniszczyli tablicę upamiętniającą milicjantów zabitych w 1945 roku przez UPA.
Uczestnicy konferencji podkreślili, że konflikt jakie pojawił się w nadsańskim mieście nie jest „konfliktem między społecznością polską i społecznością ukraińską”.
– To konflikt między społeczeństwem polski, a czcicielami Bandery – stwierdził były europoseł Andrzej Zapałowski, obecnie zaangażowany w ruchu społecznym Patriotyczny Polski Przemyśl. – I tu jest ta różnica i trzeba to jasno oddzielić. Nie oskarżamy narodu ukraińskiego, zwłaszcza, że naród ukraiński w swojej przytłaczającej większości nie miał nic wspólnego z banderyzmem. My protestujemy przeciwko temu, żeby w Polsce promowana była ta ideologia – podkreślił.
Mirosław Majkowski, prezes Przemyskiego Stowarzyszenia Rekonstrukcji Historycznej X D.O.K. odnosząc się do wydarzeń w trakcie procesji nie ukrywał, że była „to prowokacja jakichś służb”. W trakcie spotkania z dziennikarzami wszyscy jego uczestnicy zgodnie podkreślili, że nie mają żadnego związku z grupą, która chciała uniemożliwić grekokatolikom i prawosławnym przejście na cmentarz. Poinformowali, że nie wiedzą, kto był organizatorem tej manifestacji, która zakończyła się interwencją policji.
Nie odbyła się zaplanowana na 2 bm. Noc Iwana Kupały. Wzorem lat poprzednich jej miejscem miał być teren nad Sanem przy hotelu Accademia w Przemyślu. W jej trakcie zaplanowano występ ukraińskiego zespołu Ot Vinta. We wcześniej napisanym liście do prezydenta Przemyśla, który m.in. dofinansował imprezę, członkowie Stowarzyszenia Kibiców Polonii Przemyśl „Przemyskie Bractwo” napisali, że muzycy gloryfikują banderyzm. W związku z tym prezydent zaapelował do organizatorów – tutejszego Związku Ukraińców w Polsce – o rezygnację z występu grupy. Ci jednak w trosce o bezpieczeństwo uczestników imprezy odwołali ją całkowicie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Brawo, panowie, w końcu jakis głos rozsądku! Bandytów z obu stron granicy piętnować, a z resztą żyć jak z sąsiadami, w zgodzie i pokoju.
https://www.youtube.com/watch?v=8YGPA07LtEk
Czemu Majkowski manifestuje "banderowskie symbole" ? Kibole i Zapałowski powinni go obedrzeć z ubrania do goła, albo zaaresztować.
Problem z rozróżnianiem barw? Spodnie są granatowe typowe jeansy...
To nie był samochód z konsulatu polskiego!!
Do kierowca Tak twierdzą nasze władze . bo jeśli by przyznali , że nasz konsul dostał w pie.......od Ukraińców to musieli by przyznać , że Polska to kamieni kupa
Liberałowie biją się w pierś w imieniu Polaków i mówią o zagrożeniu Europy przez "nacjonalizm" i "rosyjski imperializm". Pisza także o "bratobójczych konfliktach" pomiędzy Polakami i Ukraińcami.Poniżej pełna treść listu otwartego:Dziękujemy za Wasz list i prosimy o wybaczenie krzywd zadanych naszym braciom Ukraińcom polskimi rękoma.Bracia Ukraińcy,w 1894 roku, na zjeździe polskich i ukraińskich literatów oraz dziennikarzy we Lwowie, Iwan Franko, poeta, pisarz i myśliciel, powiedział: „W całej Słowiańszczyźnie nie ma dwóch takich narodów, które by pod względem życia politycznego i duchowego tak ściśle zrosły się ze sobą, tak licznymi były powiązane więzami, a mimo to tak ciągle stroniły jeden od drugiego, jak Polacy i Ukraińcy”. Z czasem, na nasze wspólne nieszczęście, stronienie zastąpiła nienawiść i nacjonalizm oraz ich nieodrodna córa – zbrodnia – której doświadczyli pospołu Polacy i Ukraińcy na Wołyniu i w Galicji Wschodniej, na Chełmszczyźnie, w Bieszczadach i na Ziemi Przemyskiej. Tym bardziej raduje nas Wasz list, ze znamiennymi słowami „prosimy o wybaczenie”, w którym nie uchylacie się od odpowiedzialności za polskie krzywdy lat czterdziestych ubiegłego stulecia. My również składamy hołd ofiarom bratobójczych konfliktów polsko-ukraińskich.Dziękujemy za Wasz list i prosimy o wybaczenie krzywd zadanych naszym braciom Ukraińcom polskimi rękoma. Przed nami podobne słowa wypowiedzieli przedstawiciele polskiego Kościoła katolickiego, do wzajemnego przebaczenia gorąco zachęcał nasze narody papież Jan Paweł II. Na rzecz pojednania niestrudzenie działali Jerzy Giedroyc i Jacek Kuroń, a także prezydenci naszych państw. Apelujemy do społeczeństw i parlamentów obu krajów, by nie zapominano o ich naukach.Wina wymaga zadośćuczynienia, którym w relacjach między naszymi narodami jest wykuwanie prawdziwego braterstwa. Na przekór polskiej i ukraińskiej małoduszności, w dobrych, ale też w złych czasach, które, być może, nadchodzą na naszą wspólną Europę, zagrożoną nacjonalizmami i rosyjskim imperializmem.Zagrożenia łatwiej przetrwać razem. Zachowujemy dla was podziw i solidarność w walce z agresorem, który od ponad dwóch lat okupuje część ukraińskiej ziemi, nie chcąc dopuścić do spełnienia się waszego marzenia o życiu w zjednoczonej Europie.Lech Wałęsa, przewodniczący pierwszej Solidarności, laureat pokojowej nagrody Nobla, były prezydentAleksander Kwaśniewski, były prezydentBronisław Komorowski, były prezydentWłodzimierz Cimoszewicz, były premierAndrzej Olechowski, były minister spraw zagranicznychAdam Rotfeld, były minister spraw zagranicznychRadosław Sikorski, były minister spraw zagranicznychPaweł Kowal, były wiceminister spraw zagranicznychGrzegorz Schetyna, przewodniczący Platformy ObywatelskiejMałgorzata Kidawa-Błońska, wicemarszałek SejmuRóża Thun, deputowana Parlamentu EuropejskiegoAdam Szlapka, poseł, polityk partii NowoczesnaMateusz Kijowski, lider Komitetu Obrony DemokracjiWładysław Frasyniuk, przywódca pierwszej Solidarności, były więzień polityczny, posełZbigniew Bujak, przywódca pierwszej Solidarności, były więzień polityczny, posełZbigniew Janas, przywódca pierwszej Solidarności, były posełBogdan Lis, przywódca pierwszej Solidarności, były więzień polityczny, posełJanusz Onyszkiewicz, rzecznik pierwszej „Solidarności”, były minister obrony narodowejHenryk Wujec, członek kierownictwa pierwszej „Solidarności”, były więzień polityczny, były posełGrażyna Staniszewska, przywódczyni pierwszej Solidarności, więziona w stanie wojennym, była posłankaAndrzej Wielowieyski, były poseł, senator, deputowany Parlamentu Europejskiego, działacz katolickiAdam Michnik, redaktor naczelny „Gazety Wyborczej”Jerzy Baczyński, redaktor naczelny tygodnika „Polityka”Bogusław Chrabota, redaktor naczelny dziennika „Rzeczpospolita”Tomasz Lis, redaktor naczelny tygodnika „Newsweek Polska”Leszek Jażdżewski, redaktor naczelny magazynu „Liberte!”Jarosław Kuisz, redaktor naczelny tygodnika internetowego „Kultura Liberalna”Karolina Wigura, socjolożka, „Kultura Liberalna”, Uniwersytet WarszawskiSławomir Sierakowski, redaktor naczelny czasopisma „Krytyka Polityczna”Seweryn Blumsztajn, prezes Towarzystwa DziennikarskiegoAndrzej Seweryn, aktor, reżyser, dyrektor Teatru Polskiego w WarszawieGrzegorz Gauden, były dyrektor Instytutu KsiążkiKazimierz Sowa, duchowny rzymskokatolicki, publicystaTomasz Dostatni, dominikanin, publicystaLudwik Wiśniewski, dominikanin, duszpasterz akademicki, były działacz antykomunistycznej opozycji demokratycznejStanisław Opiela – jezuita, były prowincjał prowincji mazowiecko-wielkopolskiej Towarzystawa Jezusowego, były przełożony niezależnej prowincji rosyjskiejAndrzej Stasiuk, pisarz, wydawcaMonika Sznajderman, wydawczyniPaweł Smoleński, reporter, laureat nagrody pojednania polsko-ukraińskiegoMarek Beylin, publicysta „Gazety Wyborczej”Wojciech Maziarski, publicysta „Gazety Wyborczej”Danuta Kuroń, działaczka społecznaKrzysztof Stanowski, działacz społeczny, współzałożyciel Komitetu Obywatelskiego Solidarności z UkrainąIza Chruślińska, publicystka, uczestniczka polsko-ukraińskich inicjatyw społecznychKRESY.PL
Spokojnie, PISoBOLSZEWIA z Putinem rozwiążą i ten problem :)
A dlaczego w Przemyślu nie ma i nie będzie pomnika ofiar OUN UPA a na debila szweja miejsce jest w centrum miasta .
No widzisz? A siusiumajtki z Peło nie dały rady bo się bały. Tylko szczekać dupami potrafią.
Жители Львовской области заблокировали проезд на границе с Польшейhttps://www.youtube.com/watch?v=oHd4DfB0YS4
olacy dotkliwie pobici na granicy z UkrainąZRÓDŁO: KRESY.PL- Na przejściu granicznym w Rawie Ruskiej doszło do zdarzenia z udziałem samochodu kierowanego przez polskiego obywatela. Rannych zostało trzech obywateli Ukrainy - informował w poniedziałek Rafał Sobczak, dyrektor Biura Prasowego MSZ. O sprawie zamieszek pisaliśmy wcześniej: Winny miał być kierowca, który wjechał w tłum protestujących. Odmienną wersję podaje bezpośrednia uczestniczka zdarzenia, dziennikarka "Panoramy Lubelskiej" Jolanta Kozak.Jak relacjonuje Kozak, polscy dziennikarze wracali do kraju w towarzystwie wykładowców z wydziału artystycznego Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej. Wtedy natknęli się na protest Ukraińców.- Wyszłam do tych mężczyzn i przedstawiłam im pismo od konsula zwracające się z prośbą umożliwienia pokonania granicy z Ukrainą - opowiada Jolanta Kozak w relacji przytaczanej przez Wirtualną Polskę.- Protestujący zapewnili nas, że zostaniemy przepuszczeni za około godzinę. Jeden z protestujących przyniósł nawet butelkę wody - dodaje Kozak. Sprawy zaczęły jednak przybierać zły obrót.- Z przejścia granicznego zaczęło nadjeżdżać coraz więcej samochodów oczekujących na przejazd w głąb Ukrainy. W tym samym czasie zwiększała się też liczba protestujących. Między innymi przybyli też młodzi, ogoleni na łyso mężczyźni, którzy szukali zaczepki. Część z protestujących Ukraińców posiadała samochody na polskich rejestracjach - relacjonuje Kozak. Chwilę później napięcie jeszcze bardziej wzrosło.- I wtedy padła informacja, że nikt nie przejedzie za godzinę ani nawet za dwie. Protestujący spierali się sami ze sobą i z czasem powstał pomysł, by przepuścić samochody przewożące dzieci. Wtedy mój mąż Mariusz Trubalski postanowił zjechać na trawnik, by umożliwić przejazd samochodów z dziećmi. Momentalnie auto zostało okrążone przez protestujących. Zaczęli uderzać w samochód. Jeden z Ukraińców wskoczył na maskę samochodu i zaczął pięścią uderzać w przednią szybę. Protestujący przy użyciu noży przebili również koła samochodu - opowiada Kozak. Prowadzący auto próbował dojechać na przebitych oponach do stojącego dalej milicyjnego samochodu.- Z prędkością 10-30 km/h z Ukraińcem na masce podjechaliśmy pod milicyjny patrol. Zanim dojechaliśmy do milicjantów, mężczyzna zeskoczył z maski naszego samochodu, a pozostali protestujący zaczęli nas gonić. To był tłum rozwścieczonych mężczyzn. Część nawet nie mówiła po ukraińsku, tylko po rosyjsku. Wybito szyby w samochodzie - opowiada dziennikarka. Ukraińscy milicjanci nie kwapili się z interwencją.- Zostałam wyrzucona z samochodu. Grożono mi śmiercią i szarpano. Część Ukraińców biła się ze sobą. W tym tłumie pojawiły się też starsze kobiety, które błagały tych bandziorów by nas nie krzywdzono - opowiada Jolanta Kozak. Wtedy jednemu z Ukraińców udało się wyrwać Jolantę Kozak oraz towarzyszącą jej dr Annę Perłowską z UMCS z tłumu. Udało im się schronić na stacji benzynowej. Potem trafili na komendę milicji w charakterze... świadków.Tyle szczęścia nie mieli ich towarzysze podróży. Mariusz Trubalski i dr hab. Maria Sękowska bronili się przed atakiem tłumu w samochodzie. Trubalski został dotkliwie pobity po twarzy i ramionach. Sękowska trafiła do szpitala z podejrzeniem połamania żeber.
NIE dla promocji banderyzmu Wtorek, 5 lipca 2016 (07:49) Z dr. Andrzejem Zapałowskim, historykiem, wykładowcą akademickim, ekspertem ds. bezpieczeństwa, prezesem rzeszowskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Geopolitycznego, rozmawia Mariusz Kamieniecki Niedawno w Przemyślu odbył się marsz Ukraińców zakłócony przez młodych Polaków. W eter poszedł przekaz, że oto środowiska prawicowe i patriotyczne wywierają presję na Bogu ducha winnych przedstawicielach ukraińskiej mniejszości. A jakie są fakty? – Był to kolejny tradycyjny marsz środowisk ukraińskich w formie procesji, gdzie dotychczas corocznie promowano treści nacjonalistyczne i banderowskie. Corocznie także wspomniane marsze rozpoczynały się od hymnu UPA. Co więcej, w tych marszach, w mundurach uczestniczą byli członkowie UPA. Kilka lat temu zdarzyło się nawet, iż nieśli flagi banderowskie. Kto stoi za tą coroczną uroczystością w Przemyślu pod przykryciem „religijnej procesji”? – Za tym wszystkim stoją niektórzy działacze Związku Ukraińców w Polsce i rewizjonistyczne środowiska na zachodniej Ukrainie, m.in. Ukraińskie Towarzystwo ze Lwowa „Nadsanie” czy przedstawiciele nacjonalistycznej i nazistowskiej Swobody. Czy, Pana zdaniem, mamy do czynienia z jawną demonstracją wrogości do Polski i Polaków? – Ja bym aż tak daleko nie szedł. Natomiast jest to pewien sposób budowania w opinii społecznej przeświadczenia, że znaczna część Podkarpacia to ukraińskie ziemie, o które przyjdzie czas się upomnieć. Czym jest konflikt w Przemyślu, który coraz bardziej przybiera na sile, i przeciw czemu protestują środowiska patriotyczne? – Protest był przeciwko promowaniu w Polsce środowisk i ideologii odwołujących się do sprawców ludobójstwa na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Nie można w naszym kraju pozwolić na propagowanie treści, które stały się podłożem rozpoczęcia mordów na niewinnej ludności cywilnej. Jeżeli w Polsce jest zakazany faszyzm i komunizm, to także powinien być zakazany banderyzm jako ideologia totalitarna. Środowiska patriotyczne, m.in. Stowarzyszenie Obrońców Pamięci Orląt Przemyskich, wielokrotnie zwracały się do władz miasta o ukrócenie pochodu z udziałem ukraińskich nacjonalistów w Przemyślu, ale – jak widać – z mizernym skutkiem… – W ostatnich dwóch dekadach przeżywaliśmy istny festiwal fałszywej poprawności politycznej. Wsparcie dla Ukrainy identyfikowano niemal ze wszystkim, nie wnikając w to, co dane treści za sobą niosą. Wszelkie formy protestu czy oburzenia środowisk patriotycznych przedstawiano jako antyukraińskie fobie. Właśnie taka polityka doprowadziła do narastania buntu w środowisku, które stało się zakładnikiem wspomnianej poprawności politycznej. Policja wszczyna postępowanie przeciwko środowiskom patriotycznym, ale jakoś dziwnym trafem nikt nie neguje popularyzacji banderyzmu przez środowiska ukraińskie… – Policja wykonuje polecenia przełożonych. Ponad półtora roku trwa postępowanie w sprawie propagowania faszyzmu w Przemyślu przez ukraińskich studentów Państwowej Wyższej Szkoły Wschodnioeuropejskiej w Przemyślu, którzy w październiku 2014 r. fotografowali się w podziemnym garażu jednej z przemyskich galerii z czerwono-czarną flagą z tryzubem symbolizującymi Ukraińską Powstańczą Armię, tymczasem działania oburzonych mieszkańców miasta na pochodzie ukraińskim w postaci okrzyków skutkują natychmiastowymi wnioskami do sądu. Policja w regionie także umarza kolejne dochodzenia zgłaszane przez mieszkańców, które dotyczą wykorzystywania symboli nazistowskich i banderowskich w przestrzeni publicznej. Tak to niestety wygląda. Czy takie nad wyraz liberalne podejście nie rozzuchwala tylko środowiska nacjonalistów ukraińskich? – Nacjonaliści ukraińscy są w swoistym szoku, kiedy zabrania się im promocji ich ideologii. Kiedy dekadę temu w Przemyślu organizowano Zjazd Ukraińców, ówczesnego premiera Włodzimierza Cimoszewicza przywitano pieśnią mówiącą, iż Polacy zabierają nam nasze ziemie. Wszyscy udawali, że nie rozumieją poszczególnych przesłań. Także kiedy w 2002 r. Związek Ukraińców w Polsce ogłosił akcję „Powroty” i założył, że Przemyśl ma się stać centrum ukraińskości rozumianej przez pryzmat banderyzmu, także nikt nie reagował. Jak to jest, że pobłaża się propagowaniu banderyzmu, a problemem jest uznanie stosowną uchwałą przez Sejm za ludobójstwo zbrodni dokonanej przez ukraińskich nacjonalistów na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej? – To choroba polskich elit, które nie potrafią powiedzieć prawdy, a organizują w Polsce na wielką skalę uroczystości poświęcone tragicznym wydarzeniom innych narodów, gdzie w porównaniu z ludobójstwem na Wołyniu ofiary stanowiły zaledwie promile. To także uleganie obcym interesom, dla których ta prawda nie jest politycznie na rękę. Ukraińcy – wprawdzie pod naciskiem – zrezygnowali z Nocy Kupały, która miała się odbyć w sobotę w Przemyślu z udziałem probanderowskiego zespołu Ot Vinta, ale Piotr Tyma, szef Związku Ukraińców w Polsce, uważa, że decyzja prezydenta Przemyśla została podjęta pod naciskiem środowisk kibicowskich, których jest zakładnikiem. Tyma powiedział również, że Ukraińcy w Polsce będą dalej prowadzić swoje działania… – To była pierwsza od lat rozsądna decyzja prezydenta Przemyśla podjęta w tych sprawach. Zaproszenie zespołu, który w swych reklamówkach promuje Stepana Banderę, UPA czy siekiery w kolorach banderowskich, to prowokacja wobec Polski i Polaków. Każda inna decyzja byłaby tragiczna w swych konsekwencjach. Tyma stwierdził ponadto, że polskie władze nie szanują mniejszości, a część „miejscowych liderów” – jak to ujął – „bezpośrednio lub pośrednio pracuje dla Moskwy”... – Dla nacjonalistów ukraińskich najwygodniej nazwać kogoś agentem Putina, aby odciągnąć uwagę opinii publicznej od propagowania nazizmu i banderyzmu przez część środowisk ukraińskich. Działania Związku Ukraińców w Polsce skrytykowała ukraińska ambasada. Jak wobec tego powinny się zachować polskie władze? – Polskie władze powinny w końcu powiedzieć Związkowi Ukraińców w Polsce wprost: dostajecie pieniądze na kulturę i oświatę oraz działalność mniejszości ukraińskiej w Polsce. Powinien pójść jasny sygnał, że jeśli te środowiska nadal będą promować treści godzące w polską rację stanu, to skończy się to delegalizacją związkuArtykuł opublikowany na stronie: http://naszdziennik.pl/polska-kraj/161363,nie-dla-promocji-banderyzmu.html
Odwołanie „Nocy Kupały” w Przemyślu przez Związek Ukraińców w Polsce i komentarze prezesa ZUwP Piotra Tymy w kwestii zajścia podczas procesji Panachydy, wspomnianego odwołania imprezy oraz niewypuszczenia przez straż graniczną zespołu „Ot Vinta” zaczynają sięgać absurdu. Podobnie jak pretensje pań z ZUwP, zawarte w liście otwartym do prezydenta Przemyśla Roberta Chomy, któremu zarzucają, że zamiast zapewnić bezpieczeństwo podczas „Nocy Kupały”, poparł kibiców Polonii i tym zmusił organizatora do odwołania imprezy.Warto pamiętać, że zarówno Panachyda, jak i „Noc Kupały” już się w Przemyślu nie raz i nie dwa odbywały, i nie było problemów. W czym problem był w tym roku? Ano w tym, że co prawda procesja Panachydy na swej drodze napotkała pikietę, ale pikietę przeciw gloryfikowaniu OUN/UPA i Bandery, a nie przeciw mniejszości ukraińskiej. Prezes Tyma zauważa, że „polscy nacjonaliści” podarli na 60-letnim mężczyźnie wyszywankę, ale dyplomatycznie pomija fakt, że była ona w kolorach banderowskiej flagi, które to kolory nie są bynajmniej standardowe dla tradycyjnych wyszywanek, a uczestnicy procesji krzyczeli m.in. „Jeszcze Polska nie zginęła, ale zginąć musi”.Oburzenie prezesa Tymy tym, że nie chciano w Przemyślu koncertu „Ot Vinty” oraz ostatecznie nie wpuszczono zespołu do Polski na koncert w Warszawie, a już szczególnie tłumaczenie tego oburzenia, delikatnie mówiąc, tchną kpiną. W istocie zespół nie wykonuje utworów gloryfikujących banderyzm, tyle że nikt mu tego nie zarzucał. Mowa była o tym, że członkowie zespołu publikują na swoich profilach na portalach społecznościowych swoje zdjęcia i grafiki świadczące o sympatyzowaniu z ideami OUN/UPA i S. Bandery. Zdaniem prezesa Tymy, to nic takiego. Zastanówmy się, jak Polska, czy inne europejskie kraje reagowałyby na zespół muzyczny, którego członkowie fotografowaliby się przed pomnikami Adolfa Hitlera w Niemczech. Że to niemożliwe, bo przecież nie ma takich pomników? No właśnie! Nie ma, bo Niemcy nie uznają Adolfa Hitlera za swego bohatera narodowego, a niektórzy Ukraińcy Stepana Banderę – owszem. Tymczasem w Polsce jest on uznawany za zbrodniarza, który wymordował nie tylko wielu Polaków, ale i ludzi innych narodowości, w tym swoich rodaków. I tak jak Polacy nigdy nie zgodziliby się na gloryfikowanie Hitlera, tak nie zgodzą się na gloryfikowanie Bandery w swoim własnym kraju. Nie ma to nic wspólnego z żadną nagonką na mniejszość ukraińską w Polsce, jak sugeruje ZUwP. Mniejszość ta ma w Polsce pełnię praw do manifestowania swej narodowej tożsamości, korzysta z funduszy z budżetu państwa na rozwijanie swej działalności na polu kulturalnym i tak być powinno. Ale jeśli dochodzi do prowokacji ze strony części tej mniejszości i to szczególnie teraz, gdy zbliża się rocznica rzezi wołyńskiej, to doprawdy trudno się dziwić Polakom, że nie pozostaje to bez ich reakcji.Redaktor Monika Kamińska
SZEREMETA https://www.youtube.com/watch?v=ndWBX4iwxmY
Шеремета про Перемишль https://www.youtube.com/watch?v=Kfc_asVSc0c
https://www.youtube.com/watch?v=ml0NdWjiyDk
Majkowski to najgorsza kanalia Przemyska
PALEC BOŻY BANDEROWIEC PADŁ MARTWY GDY GLORYFIKOWAŁ UPA https://www.youtube.com/watch?v=yZ9GdkBaSDo
Brawo, panowie, w końcu jakis głos rozsądku! Bandytów z obu stron granicy piętnować, a z resztą żyć jak z sąsiadami, w zgodzie i pokoju.
https://www.youtube.com/watch?v=8YGPA07LtEk
Czemu Majkowski manifestuje "banderowskie symbole" ? Kibole i Zapałowski powinni go obedrzeć z ubrania do goła, albo zaaresztować.