Reklama

Wiceminister Marcin Warchoł leczył się amantadyną… i wywołał kolejną burzę wokół leku

15/12/2020 20:00

Prawdziwą sensację wywołał niedzielny wpis sekretarza stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości Marcina Warchoła, w którym polityk przyznał, że wobec silnych objawów zakażenia koronawirusem zażył amantadynę. Zapowiedział też, że będzie się domagał, by Ministerstwo Zdrowia „zajęło” się tym lekiem. Aktywność wiceministra spotkała się z krytyką środowiska lekarskiego. Cała sprawa ma zaskakujący finał.

– Amantadyna działa na COVID! Jestem przykładem. Najpierw syn, potem żona, w końcu ja: wysoka gorączka, ogromny ból, silny kaszel, wg lekarza tak 7 dni, a potem apogeum, więc wziąłem amantadynę – piorunujący efekt! Zadziałało! Będę domagał się od Ministerstwa Zdrowia, by zajęło się tym lekiem – napisał na swoim Twitterze wiceminister Marcin Warchoł.

Ta deklaracja z miejsca stała się hitem sieci. Zwolennicy opracowanej przez przemyskiego lekarza Włodzimierza Bodnara kuracji COVID-19 zyskali bardzo mocny[paywall] argument w dyskusji o jej skuteczności. To bodajże pierwszy taki przypadek, kiedy osoba znana z imienia i nazwiska, do tego piastująca wysokie stanowisko państwowe przyznała, że leczyła się amantadyną.

 

Reklama

Wątpliwości

Niemal natychmiast po publikacji wpisu pojawiło się pytanie, skąd wiceminister wziął amantadynę. Od 1 grudnia wobec zwiększającej się popularności zawierającego chlorowodorek amantadyny leku Viregyt K, stosowanego  przy chorobie i zespole Parkinsona oraz dyskinezie późnej u osób dorosłych, jest on ściśle reglamentowany i wydawany tylko osobom leczonym właśnie według wymienionych wskazań refundacyjnych. Dywagowano, że Warchoł zażył jakiś inny specyfik zawierający amantadynę dostępny na polskim lub europejskim rynku.

– Zażyłem ten lek na własną odpowiedzialność, bez konsultacji z lekarzem – wyjaśniał w wywiadzie dla portalu WP M. Warchoł. – Otrzymałem ten lek od rodziny mojej żony – przyznał. Warto więc dodać, że małżonka wiceministra pochodzi z jednej z podprzemyskich miejscowości.

 

Reklama

Krytyka

Chłodno, żeby nie powiedzieć krytycznie o wystąpieniu Marcina Warchoła wypowiada się środowisko medyczne. Dzień po wypowiedzi wiceministra sprawę skomentował rzecznik Ministerstwa Zdrowia Wojciech Andrusiewicz.

– Amantadyna była opiniowana przez AOTMiT (Agencję Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji). Jest jedna opinia i bardzo znacząca – nie ma na dziś badań klinicznych na szeroką skalę, które potwierdziłyby z jednej strony skuteczność amantadyny w leczeniu COVID-19, a z drugiej strony bezpieczeństwo takiej terapii. Więc my jako Ministerstwo Zdrowia nie możemy rekomendować terapii, które nie są przetestowane – stwierdził. Oceniając sytuację, w słowach natomiast nie przebierał prof. Krzysztof Simon, kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych i Hepatologii Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. 

– To bardzo smutne, jeśli oficjalny przedstawiciel rządu opowiada takie androny. To może być szkodliwe. To jest toksyczny lek, to nie witamina D czy cynk – stwierdził medyk. – Jeśli ktoś chce sobie przeprowadzić badania na temat skuteczności leku, to musi najpierw zgłosić się do komisji bioetyki, a nie opowiadać takie straszne głupoty. Jak pan doktor z Przemyśla ma ochotę robić badania, niech zgłosi to do komisji bioetycznej, niech porówna 500 leczonych i 500 nieleczonych – grzmiał prof. Simon.

– Przecież pan minister Warchoł mógł wziąć amantadynę i mógł jej nie wziąć, a i tak tak samo się czuć. Na jakiej podstawie są wyciągane takie wnioski o tym, że preparat działa lub nie działa? Skąd Warchoł może wiedzieć, że po prostu nie miał lekkiego przebiegu choroby – argumentował.

Niespodziewany przełom

Kolejną burzę wokół terapii amantadyną uciszył we wtorek minister zdrowia Adam Niedzielski. Przypomniał, że AOTMiT, dokonując wstępnej analizy leku, nie znalazła naukowych dowodów na jego skuteczność w walce z koronawirusem. Minister akcentował jednak, że badania pod tym kątem są nader skromne.

– Poprosiłem Agencję Badań Medycznych o przeprowadzenie badania klinicznego. Ponieważ nie ma na świecie jawnych dowodów, to chcemy się upewnić, w sposób obiektywny, zapewniający bezpieczeństwo pacjenta, oparty na dowodach naukowych – stwierdził minister.

– Agencja będzie zlecała przeprowadzenie takich badań w dwóch ośrodkach i w zasadzie ten proces już się rozpoczął – zapewnił A. Niedzielski. Czy oznacza to, że już wkrótce nastąpi przełom w walce z COVID-19, czy może raczej dojdzie do zdyskredytowania osiągnięć Włodzimierza Bodnara? Przekonamy się niebawem.


pac
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Chmuje - niezalogowany 2020-12-15 20:08:43

    A szpitalu wojewódzkim w Przemyślu nadal śpią na izbie przyjęć w nocy zawinieci w koce? 

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Adek - niezalogowany 2020-12-15 20:53:46

    Jak zostać celebrytą......

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Komentarz - niezalogowany 2020-12-15 22:30:30

    Niektórzy "eksperci" krytykujący leczenie amantadyną zachowują sią jak faryzeusze, którzy zamiast się cieszyć z tego, że Jezus uzdrawiał chorych, zarzucali mu, że czyni to w sabat.  Dla tych "ekspertów" ważniejsze są przepisy niż ludzkie zdrowie i życie.  Przykre jest to, że takim ludziom ktoś jeszcze ufa i wierzy w ich propagandę.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama