Reklama

Wiceprzewodniczącą rady gminy Lubaczów Agnieszka Chomyszyn wygrała odcinek programu Jeden z dziesięciu

18/12/2014 15:15

Atmosfera jest bardzo przyjazna, ale jest też ogromny stres. To sprawia, że można się pomylić na pozornie prostym pytaniu – opisuje Agnieszka Chomyszyn z Krowicy Hołodowskiej, zwyciężczyni odcinka programu Jeden z dziesięciu.

– Bardzo lubię ten program, bo to jest teleturniej, który od lat się nie zmienia. I za to właśnie go cenię: nie ma tam show, liczy się wiedza – mówi pani Agnieszka. Na co dzień prowadzi centrum tłumaczeń, a od kilku dni jest także wiceprzewodniczącą rady gminy Lubaczów.

Do udziału w teleturnieju zmotywował ją narzeczony, który wcześniej brał już w nim udział. Doszedł niemal do finału, zajmując w efekcie czwarte miejsce. Postanowił spróbować raz jeszcze. Zgłoszenie wysłali ponad rok temu, na eliminacje zostali zaproszeni dopiero w maju tego roku. – Trzeba odpowiedzieć na dwadzieścia pytań, nie mając czasu na zastanowienie. Prawidłowych odpowiedzi musi być minimum piętnaście. Eliminacje odbywały się w szkole. Przyjechał tłum ludzi i chociaż sporo osób to obsługiwało, trzeba było długo czekać – opowiada pani Agnieszka. – Jadąc na eliminacje, nie wiedziałam, co mnie czeka. Narzeczony mówił, że jest taki test, ale gdy on brał udział, wyglądało to nieco inaczej – wspomina. 

Reklama

Ukryte kamery

Po kilku miesiącach została zaproszona na nagranie do Lublina. – Tego dnia nagrywane były przynajmniej cztery odcinki. Mój był ostatni – mówi A. Chomyszyn.

Na uczestników czeka bardzo sympatyczna ekipa, uśmiechnięta i nastawiona do wszystkich życzliwie. Nawet w czasie nagrania można liczyć na ich pomoc. – Jeden z panów musiał sobie poprawić koszulę, więc przerwano na chwilę, aby mógł to zrobić – wspomina pani Agnieszka. Takich przerw było kilka, gdy komuś spadł mikrofon lub powiedział za cicho.

Cechą charakterystyczną teleturnieju jest zwracanie się uczestników do siebie nie po imieniu, ale po wylosowanym numerze. – Chodzi o ułatwienie pracy realizatorowi. Po prostu nie byłby w stanie tak szybko skierować kamery na odpowiednią osobę – wyjaśnia pani Agnieszka.

Reklama

Bardzo ważne jest prawidłowe ustawienie uczestnika. Na każdego skierowany jest z góry wąski strumień światła. Wystarczy lekko się przechylić albo cofnąć i już część postaci jest zupełnie niewidoczna. – W praktyce wygląda to, jakby jakaś część ciała była ucięta, dlatego jest to takie ważne – mówi A. Chomyszyn.

Uczestnicy widzą jedną kamerę, ustawioną na wprost. – Ale jest ich więcej, tylko są poukrywane, żeby nas nie rozpraszać – opowiada mieszkanka Krowicy Hołodowskiej.

Dla pani Agnieszki prowadzący teleturniej Tadeusz Sznuk od samego początku był wzorem dziennikarza – zrównoważony, obdarzony ciepłym głosem. Na żywo okazał się taki sam. – Po zakończeniu nagrania poprzedniego odcinka przyszedł do nas. Za chwilę mieliśmy wejść do studia. Z każdym się przywitał i powiedział, że idzie na herbatę i można się do niego dołączyć – opowiada pani Agnieszka. – Moim zdaniem osoba prowadzącego jest kluczowa dla tego programu – ocenia. 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości