Reklama

Więcej bezrobotnych, trudniej o pracę, a przedsiębiorcy czekają na odmrożenie

29/01/2021 19:42

Większa liczba bezrobotnych i sporo mniej ofert pracy – to główna konkluzja z podsumowania roku 2020, jakiego dokonali na naszą prośbę dyrektorzy powiatowych urzędów pracy w Jarosławiu, Lubaczowie i Przeworsku. Ich ostrożne prognozy na rok 2021 także nie napawają optymizmem – wszystko zależy od tego, jak szybko nastąpi odmrożenie gospodarki.

Sytuacja na lokalnych rynkach pracy jest niewesoła. Przede wszystkim poprawiające się w poprzednich latach statystki dotyczące bezrobocia w ubiegłym roku wykazały tendencję odwrotną. – Od 2013 rok do roku spadało nam bezrobocie, liczba bezrobotnych malała o 300 do 500 osób. Był to stały trend – mówi dyrektor jarosławskiego PUP Janusz Wygnaniec. – Ten trend odwrócił się w zeszłym roku, zamiast mniejszej liczby bezrobotnych, mieliśmy ich o 860 więcej  – przedstawia trudną rzeczywistość. Podobną tendencję obserwują także  w Lubaczowie, a o kondycji lokalnej gospodarki świadczą jeszcze inne[paywall] czynniki. – W roku 2020 odnotowaliśmy spadek liczby ofert pracy w stosunku do roku 2019 i to aż o 35 procent – mówi nam Izabela Pyszczak z PUP w Lubaczowie.

Z analogiczną sytuacją borykają się w Jarosławiu, do tutejszego urzędu pracy wpłynęło w ubiegłym roku o około 1400 mniej zapotrzebowań na pracowników niż rok wcześniej. – Pracodawcy ostrożnie podchodzą do inwestowania w miejsca pracy, z rozmów z pośrednikami wynika, że rzadko pojawiają się pytania o formę wsparcia na wyposażenie nowego stanowiska pracy – zauważa I. Pyszczak. – Nie wszyscy pracodawcy byli chętni do zatrudniania osób bezrobotnych, bo nie wiedzieli, co ich na tym rynku czeka. Część przedsiębiorców, zamiast na inwestowanie, przestawiła swoje myślenie na utrzymanie firmy lub miejsc pracy – dodaje. Spadki odnotowano też w Przeworsku, ale wydają się one mniej dotkliwe: porównując rok do roku, jest więcej zaledwie o 100 osób bezrobotnych, a w urzędzie nie zauważono spadku zainteresowania aktywnymi formami wsparcia zatrudnienia.

–  W naszym powiecie nie odczuliśmy lawinowego kryzysu związanego z pandemią. Firmy położone na terenie powiatu przeworskiego obecnie stosunkowo dobrze radzą sobie z wyzwaniami, jakie pojawiły się aktualnie na rynku pracy. Lokalizacja powiatu w stosunkowo niewielkiej odległości od większych miast, takich jak Rzeszów czy Jarosław, do których część mieszkańców dojeżdża do pracy, pozytywnie wpływa na utrzymanie stabilnego poziomu zatrudnienia – ocenia Adam Zabłocki, dyrektor PUP w Przeworsku. Na przestrzeni całego roku można było dostrzec spadek liczby ofert pracy, jednakże większości firm udało się wrócić do standardowych działań, korzystając z subsydiowanych form zatrudnienia – wyjaśnia. – Firmy z pewnością zatrudniają ostrożniej, poszukują doświadczonych ludzi, jednakże oferując przy tym atrakcyjniejsze warunki pracy – ocenia.

 

Reklama

Zwolnienia i praca zdalna

Nasi rozmówcy, oceniając ubiegły rok, ciągle wracają – co zrozumiałe – do epidemii i jako wydarzenia, które w ubiegłym roku zapadły w pamięć najmocniej, wymieniają przede wszystkim związane z pandemią zwolnienia grupowe. – Zdecydowanie zwolnienia w kopalni siarki w Baszni były dla nas wszystkich dużym zaskoczeniem, zwłaszcza że to zakład stosunkowo nowy – komentuje I. Pyszczak. J. Wygnaniec wskazuje zwolnienia w Learze, choć zauważa, że sytuacja nie przedstawia się w tak ciemnych barwach, jak pierwotnie zakładano.

– Z zaplanowanych 460 zwolnień do końca roku nie przeprowadzono nawet połowy, związki wynegocjowały rozłożenie ich na okres do marca bieżącego roku, ale wciąż nie ma pewności, że zakład dokona wszystkich cięć – stwierdza J. Wygnaniec. – Kiedy pokazały się informacje, że będą zwolnienia grupowe w zawodzie szwaczka i krojczy, firmy z Polski zaczęły analizować nasz rynek, zastanawiając się, czy nie wejść do Jarosławia, czy nie wejść w nasz region. Na razie rozmowy na ten temat zostały zwieszone, ale niewykluczone, że uda się do nich wrócić – rozpala płomyk nadziei dyrektor jarosławskiego PUP.

Na inne zjawisko wskazuje natomiast A. Zabłocki. – Przełomowe zmiany, jakie obecnie obserwujemy, to poziom wykorzystania pracy zdalnej – mówi, akcentując przy tym, że firmy bardzo szybko dostosowują się do nowych warunków, a to może być podstawą umiarkowanego optymizmu.

 

Reklama

Gastronomia cierpi, budownictwo jedzie dalej

– Za plus można uznać, że nie mieliśmy lawinowego spadku liczby miejsc pracy. Tarcza zdała egzamin – zauważa ponadto dyrektor jarosławskiego PUP. Czy rzeczywiście? To rzecz dyskusyjna. W Jarosławiu, Lubaczowie i Przeworsku  słyszymy, że w najgorszej kondycji znajdują się przedsiębiorstwa z branż, na które nałożono obostrzenia epidemiczne.

Szczególnie źle jest w gastronomii, hotelarstwie i transporcie pasażerskim, w trakcie pierwszego lockdownu ucierpiała branża usług kosmetycznych. Kruszy się też sektor drobnego handlu. – Analizując dane zgłaszających się jako osoby bezrobotne, istotną grupę stanowią osoby pracujące na przykład na targowiskach albo w niewielkich sklepach różnych branż – relacjonuje I. Pyszczak.

– Firmy zajmujące się handlem zagranicznym borykają się też z problemami takimi jak: ograniczone łańcuchy dostaw oraz zamknięte granice – A. Zabłocki dorzuca kolejny sektor, który ucierpiał na epidemii. Na przeciwległym krańcu skali znajduje się branża budowlana, ta radzi sobie zaskakująco dobrze, o czym świadczy ciągłe zapotrzebowanie na pracowników. Względnie stabilnie jest też w produkcji i przetwórstwie spożywczym.

 

Zaważy rozwój pandemii

Pytani o prognozy na rok 2021, nasi rozmówcy zachowują powściągliwość, przekonując, że pracodawcy zachowują daleko idącą ostrożność. Słowem kluczem staje się „rozwój pandemii”. – O ile w tym roku nie odczuliśmy w znacznym stopniu następstw pandemii koronawirusa, to być może w roku 2021 zapowiadane przez analityków pogorszenie sytuacji na rynku pracy nastąpi – ocenia A. Zabłocki. – Będzie to jednak zależeć od rozwoju pandemii – zastrzega stanowczo.

– Jest stagnacja, pracodawcy czekają na to, co się wydarzy – zauważa I. Pyszczak. – Mamy więcej środków niż w latach ubiegłych, przez co zyskujemy możliwość mocniejszego ingerowania w rynek pracy na przykład poprzez prace interwencyjne, więc może to jest jakaś szansa na pozytywne impulsy na lokalnym rynku pracy – dodaje.  Podobnie rzeczywistość widzi J. Wygnanaiec.

– Przedsiębiorcy są nastawieni na to, że po poluzowaniu obostrzeń, po wyszczepieniu określonej liczby osób, będą mogli ruszyć z kopyta, będą w stanie podjąć aktywność, jak na przykład branża gastronomiczna, organizując wesela czy komunie, które przyniosą zyski. W tej chwili przedsiębiorcy spoglądają w przyszłość z pewnymi oczekiwaniami, nadziejami, ale te nadzieje i to czekanie nie może trwać bez końca, w zależności od branży, jeśli skończą się zapasy, może dochodzić do sytuacji skrajnych – klaruje dyrektor jarosławskiego
Bartłomiej Pacek
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Stachu - niezalogowany 2021-01-29 19:49:59

    Niech PUP Przemyśl ujawni dane statystyczne za 2020 rok czy boi się dobrej zmiany  żeby mówić że jest źle  

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    XXL - niezalogowany 2021-01-29 20:43:23

    Na lokalnym rynku w Przemyślu jest dramat. Nikt nie chce wynająć lokali. Tomaszewska i dookoła pusto.  Bida panie, bida. Przyjeżdżam ja ci panie do tego Przemyśla, raz na ruski rok, a tu ludzie posępni, snują się Jagiellońską bez celu. Marazm. Masakra, jakby się mieli zaraz powiesić.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    M - niezalogowany 2021-01-30 06:18:13

    Kryzys panie, jak już nawet nimfomanki szukają facetów na stronie Życia - Nimfomanka szuka sex kolegi - Różne - Różne - ogloszenia.zycie.pl 

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama