27 listopada w Muzeum Archidiecezjalnym w Przemyślu podczas wieczoru „Poetyckie Nekrologi” artyści z przemyskiego RSTK wspominali poetów, których nie ma już wśród nas, ale pozostają w sercach i pamięci.
Chcąc utrwalić pamięć o kolegach po piórze, artyści związani z Robotniczym Stowarzyszeniem Twórców Kultury w Przemyślu zorganizowali wieczór wspomnieniowy „Poetyckie nekrologi”. Spotkanie rozpoczął gospodarz – dyrektor Muzeum Archidiecezjalnego ks. dr Marek Wojnarowski, który powitał gości i podkreślił, że muzeum zawsze chętnie angażuje się w wydarzenia kulturalne.
Bohaterami wieczoru byli lokalni twórcy oraz literaci bardziej lub mniej związani z Przemyślem. Wśród nich znaleźli się: Leszek Długosz, Jerzy Fąfara, Andrzej Grabowski, Jerzy Harasymowicz, Kazimierz Ivosse, Zbigniew Janusz, Stanisława Kopiec, Roman Lis, Włodzimierz Lis, Paweł Niemkiewicz, Tadeusz Piekło, Lam Quang My, Robert Szybiak, Janusz Szuber, Edward Zapotoczny-Szczur.
Choć nie ma ich już wśród nas, wciąż są żywi we wspomnieniach wielu osób. Zostawili po sobie tomiki i strofy wierszy, w których wybrzmiewają echa ich trosk i radości. Jak wyglądał widziany przez nich świat, za czym tęsknili, co dawało im radość –pokazali czytający wiersze lektorzy: Maria Gibała, Mieczysław Szabaga, Tadeusz Tłuścik, Piotr Zbrożek, Małgorzata Żak-Lorenowicz oraz dr Mateusz Pieniążek.
W programie znalazły się też krótkie informacje na temat życiorysów poszczególnych twórców, a także wzmianki o ich związkach z Przemyślem i lokalnymi literatami. Maria Gibała wspominała Kazimierza Ivosse, Mieczysław Szabaga Włodzimierza Lisa. Sylwetki pozostałych postaci nakreślił Mateusz Pieniążek, który opracował też scenariusz oraz zapewnił oprawę wieczoru, wykonując na pianinie improwizacje muzyczne, podkreślające nostalgiczny nastrój spotkania.
Jedni spędzili całe życie w Przemyślu, inni opuścili miasto rodzinne, by szukać szczęścia gdzieś w świecie albo znaleźli się tu tylko w przelocie. Niektórzy jeszcze niedawno byli wśród nas, inni odeszli znacznie wcześniej. Dzięki spotkaniu w muzeum „wrócili”, żeby utrwalić swoje miejsce w pamięci mieszkańców – przynajmniej tych, którzy przyszli posłuchać poetyckich nekrologów, choćby poprzez słowa Włodzimierza Lisa: „Wszystko tymczasem i na niby/ Wszędzie tymczasem, nigdy zawsze … / Tymczasem lubię czuć się wolny/ Przez jedną chwilę zwaną życiem”.
Joanna Lorenowicz
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze