Gdyby ktoś chciał w Przemyślu nakręcić jakiś horror albo – w delikatniejszej wersji – dreszczowiec, sceneria jest gotowa! To teren po byłym szpitalu wojskowym, a później miejskim, przy ulicy Słowackiego. Kilka budynków jest w tak fatalnym stanie, że wieje grozą. I pomyśleć, że całość wpisana jest do rejestru zabytków.
Pierwszy szpital wojskowy w Przemyślu mieścił się przy ulicy Grodzkiej (obecnie miejska biblioteka). W 1882 r. rozpoczęto budowę tego przy ul. Słowackiego. Od 1888 r. w nowo wybudowanych obiektach rozpoczął działalność przeniesiony z Budy (Węgry) Szpital Wojskowy nr 3. Po I wojnie światowej szpital przejęły polskie władze. Służył on zabezpieczeniu potrzeb całego garnizonu. Pracowało w nim wielu wybitnych ludzi ze słynnym Rudolfem Weiglem na czele, bakteriologiem prowadzącym badania nad zarazkami tyfusu plamistego. Swoją pracę uwieńczył wynalezieniem szczepionki przeciw tej strasznej chorobie. Szpital w tamtym okresie liczył 600 łóżek. 15 września 1939 r. obiekty przejęli Niemcy, później – na krótko – przeszły w ręce Rosjan. W lutym 1946 r. w budynkach szpitalnych został rozlokowany szpital polowy II Armii Wojska Polskiego. Pierwszym komendantem został mjr lek. Witold Świątnicki, a kolejnymi: kpt. lek. Eugeniusz Cena, mjr lek. Wiktor Fiternik oraz mjr dr Mirosław Grubiński. W 1951 r. obowiązki komendanta objął ppłk dr Bronisław Rabinowicz, a szpital otrzymał nazwę 104. Wojskowy Szpital Garnizonowy. Lecznica na 400 łóżek posiadała oddziały: wewnętrzny, chirurgiczny, skórny, ginekologiczny, położniczy, noworodkowy, oczny, laryngologiczny, zakaźny oraz aptekę i laboratorium. Były gabinety: RTG, stomatologiczny, fizykoterapii, garnizonowa komisja lekarska. W 1957 r. powstała tam Wojskowa Garnizonowa Przychodnia Lekarska z 30 łóżkami. W grudniu 1970 r. została przemianowana na 114. Szpital Garnizonowy z Przychodnią, a komendantem w 1972 r. został mjr lek Tadeusz Rdzak. W 1980 r. szpital zmienił nazwę na 114. Szpital Wojskowy z Przychodnią, a w 1984 r. stanowisko komendanta objął ppłk dr Antoni Szynglarewicz.
Szpital w takiej strukturze działał do kwietnia 2013 r., choć już wcześniej, w grudniu 2012 r., podczas sesji Rady Miejskiej w Przemyślu władze miasta, na czele z prezydentem Robertem Chomą, podpisały porozumienie z szefem Inspektoratu Wojskowej Służby Zdrowia, szefem Służby Zdrowia WP płk. lek. Piotrem Dzięgielewskim o przejęciu przez miasto tej placówki. Nowa nazwa brzmiała: Szpital Miejski w Przemyślu. Ten funkcjonował ledwie przez cztery lata. Od kwietnia 2017 r. Przemyśl miał już jeden szpital. Ten na Monte Cassino. Miejski został za czasów dyrektora Piotra Ciompy wchłonięty przez Wojewódzki Szpital im. św. o. Pio. Tyle historii.
Szpital został wchłonięty, ale budynki pozostały. Część z nich została wydzierżawiona lub sprzedana. Pozostałe z roku na roku niszczeją. Wielohektarowy teren przypomina park jurajski, gdzie nowoczesność zderza się z okresem kamienia łupanego. Odnowione – choćby ten, w którym Caritas Archidiecezji Przemyskiej prowadzi zakład opiekuńczo-leczniczy psychiatryczny , jak i ten, w którym mieści się siedziba Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego czy ten, w którym powstaje Centrum Hospicyjno-Opiekuńcze „Betania” – przeplatają się z ruinami przypominającymi slumsy. Kilka budynków, które wciąż są pod „opieką” miasta, przedstawia katastrofalny wręcz stan. A cały kompleks wpisany jest przecież do rejestru zabytków[paywall].
Zapytaliśmy więc w przemyskim urzędzie konserwatorskim o kilka spraw. Po pierwsze: czy Podkarpacki Wojewódzki Konserwator Zabytków w Przemyślu ma wiedzę o stanie technicznym tych budynków? Po drugie: jakie kroki zostały podjęte w ciągu kilku ostatnich lat, aby zabytkowy kompleks nie popadł w zupełną ruinę? Po trzecie: czy urząd konserwatorski w jakikolwiek sposób wpływał/wpływa na gospodarza/właściciela terenu w kwestii odpowiedniego utrzymania tego miejsca? Po czwarte wreszcie: jakie, zdaniem Podkarpackiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Przemyślu, działania powinny zostać podjęte, aby poszpitalne budynki nie przeszły do historii? Czy np. ich rozbiórka i sprzedaż całego terenu byłaby dobrym rozwiązaniem?
– Oczywiście, że wiemy, jak wygląda stan techniczny zespołu budynków byłego szpitala przy ulicy Słowackiego. Zarówno stan techniczny, jak i prawny tych obiektów jest zróżnicowany. Część obiektów jest po niedawno przeprowadzonych remontach, zaś pozostałe nie były remontowane od czasu użytkowania ich przez dawny szpital. Właścicielami są między innymi: Gmina Miejska Przemyśl, Zespół Szkół Muzycznych, Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego, Szkoła Informatyki i Zdrowia, Centrum Hospicyjno-Opiekuńcze, Caritas, wojsko, prywatni właściciele. Właściciele remontują, modernizują te obiekty na swoje potrzeby
– powiedział Janusz Gremski z Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Przemyślu.
– Ostatnio spłonął jeden z obiektów dawnego prosektorium. Przeprowadziliśmy kontrolę razem z przedstawicielami przemyskiego urzędu miejskiego. Spisaliśmy protokół, przygotowujemy zalecenia dla właściciela obiektu. Jak już wspomniałem, właścicieli jest wielu i każdy z nich podchodzi do zabytku inaczej. Według naszej wiedzy, najmniej prac remontowo-zabezpieczających prowadzi gmina miejska Przemyśl oraz właściciel Szkoły Informatyki i Zdrowia. Pozostali uzgadniają
z nami wszelkie prace remontowe lub budowlane przy obiektach oraz nowe inwestycje na terenie kompleksu
– dodał.
Na ostatnie pytanie J. Gremski odparł, że część obiektów współczesnych, zniszczonych i nieużytkowanych, należałoby jednak rozebrać. Pozostałe zabytkowe budynki oraz murowane ogrodzenie, aleje z drzewami, powinny być stopniowo remontowane i modernizowane. Ważne, aby obiekty były użytkowane i nie stały puste. Ostatni przykład pożaru w budynku dawnego prosektorium potwierdza, że nieużytkowane stają się miejscem narażonym na zaprószenie ogniem lub podpalenia, a w efekcie tracimy cenny zabytkowy obiekt, który przez lata stał pusty.
– Z jednej strony duża liczba właścicieli pozwala na prowadzenie prac przy kilku obiektach równocześnie, ale z drugiej jest też problematyczne, jeżeli chodzi o stan całości, a także jego jednorodność. Dużym problemem dla właścicieli są koszty remontu obiektów zabytkowych oraz ograniczona możliwość ich przekształcania. Jeszcze w tym roku planujemy okresową kontrolę całego założenia
Reklama
– zapewnił J. Gremski.
Warto także przypomnieć art. 5 Ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami:
A zgodnie z art. 6 ust.1 tej samej ustawy:
Wiadomo, że miasto nie ma pieniędzy na remonty czy modernizacje. Ale coś musi zrobić, bo jego budynki straszą. Tymczasowość nie ma prawa trwać. Jaki teren i ile budynków należy do miasta?
– Teren po byłym szpitalu wojskowym, a potem miejskim, należący do miasta, obejmuje obecnie powierzchnię około siedmiu hektarów, na której znajdują się łącznie 23 budynki. Siedem jest dzierżawionych lub wynajmowanych, pozostałe 16 budynków obecnie jest niezagospodarowanych, w tym cztery budynki techniczne, czyli stacja transformatorowa, kotłownia, hydrofornia, centralna tlenownia
Reklama
– wyliczył Witold Wołczyk z Wydziału Promocji i Kultury UM w Przemyślu.
Zapytaliśmy także, czy miasto ma pomysł na zagospodarowanie tego terenu i budynków? Czy też np. próbowało się tego pozbyć, choćby przez wydzierżawienie jakiemuś podmiotowi i czy pomysł stworzenia tam choćby mieszkań socjalnych ma jakąkolwiek szansę powodzenia?
– Rozmawialiśmy w sprawie zbycia tych obiektów z różnymi podmiotami, jednak ze względu na duże zainteresowanie wojska przejęciem ich, czekamy na ostateczną decyzję ze strony ministerstwa. W 2022 roku udostępniono do sprzedaży w drodze przetargu nieograniczonego działkę o powierzchni 0,3169 hektara, na której znajduje się budynek portierni i budynek dawnego hotelu pracowniczego. Ostatnia sprzedaż na tym terenie odbyła się w 2023 roku, kiedy Ministerstwo Obrony Narodowej przejęło między innymi budynek tak zwanego spichlerza, inny pobliski budynek i budynek garażowy. Owszem, była rozważana możliwość adaptacji dwóch budynków pokoszarowych na lokale socjalne, ale ze względu na bardzo duże koszty przebudowy i adaptacji nie zrealizujemy tego pomysłu. Prowadzimy natomiast rozmowy z Dowództwem Wojsk Obrony Terytorialnej dotyczące nabycia nawet siedmiu budynków dla potrzeb funkcjonowania i szkolenia WOT
Reklama
– podsumował W. Wołczyk.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze