Reklama

Wielkanocne dary trafiły na Ukrainę

Kilkaset kilogramów darów dla polskich rodzin, głównie artykułów żywnościowych, trafiło do Sambora i okolic na Ukrainie. Przedświąteczną, wielkanocną zbiórkę po raz kolejny zorganizowała Przemyska Kongregacja Kupiecka.

Przygodę z wolontariatem na rzecz polskich rodzin na Ukrainie Maciej Dębicki, wiceprezes PKK i Paweł Wittner, działacz społeczny, lekarz weterynarii z Przemyśla zaczęli ponad dwa lata temu. Na przestrzeni ostatnich kilkunastu miesięcy rozszerzyli formułę swojej działalności, zapraszając do współpracy ludzi z różnych środowisk, którym leży na sercu dobro innych ludzi. Współpracować zaczęli z nimi m.in.: Anna Huk, Agnieszka Charzewska, Artur Komorowski, Agnieszka Balicka i wiele innych osób. W br. zbierali dary nie tylko w Przemyślu, ale również w Dynowie, Radymnie i Ostrowie[paywall]. Pomagali im uczniowie, nauczyciele i ich rodzice ze szkół i przedszkoli. W akcję włączyli się przedstawiciele przemyskiego magistratu.

12 kwietnia br. nastąpił finał kolejnej zbiórki produktów spożywczych, tym razem na święta wielkanocne dla kresowian. Zebrane dary dostarczyli do Domu Polskiego w Samborze, a umożliwił im to polski konsul ze Lwowa Marian Orlikowski, oddając do dyspozycji transport dyplomatyczny. Na miejscu w Samborze spotkali się z liderami lokalnej polskiej społeczności Marią Ziębowicz i Walerym Traczem, przekazując im kilkaset kilogramów najpotrzebniejszych produktów świątecznych. Warto wspomnieć, że w ponad 30-tysięcznym Samborze żyje około 2 tysięcy Polaków.

Reklama


fot.ze zbiorów Przemyskiej Kongregacji Kupieckiej
Do Sambora, w którym żyje ok. 2 tysięcy Polaków, trafiło przed świętami wielkanocnymi kilkaset kilogramów darów, głównie artykułów żywnościowych.

Tęsknią za Polską

– Często słyszymy pytania, po co to robimy, dlaczego tam jeździmy, skoro w Polsce jest tyle osób, które wymagają pomocy. Nie ma na to jednoznacznej odpowiedzi. W Polsce funkcjonują rozmaite instytucje państwowe, społeczne, fundacje, stowarzyszenia, niosące pomoc w najróżniejszych sytuacjach. Natomiast na Ukrainie, w kraju ogarniętym konfliktem, nie ma najmniejszej pomocy instytucjonalnej. Ludzie są zdani na siebie. Nie można przejść obojętnie, gdy widzimy wielką niesprawiedliwość i biedę. Rozmawiając tam ze starszymi osobami, wielokrotnie słyszymy, że oni po wojnie długie lata wierzyli w tymczasowość granicy. Oni ciągle tęsknią za swoją ukochaną ojczyzną, a nasze wizyty dają im ogromną radość. Świadomość, że ktoś o nich pamięta, dodaje im sił – powiedział M. Dębicki.

Reklama

Ogromne podziękowania należą się lokalnym władzom ukraińskim z Sambora. – Robią, co mogą, aby ułatwić nam przekroczenie granicy Unii Europejskiej, co nie jest łatwe. Dla nas to spora dawka adrenaliny, to pewien sposób na życie. Ciągłe pokonywanie trudności, podnoszenie sobie poprzeczki, stawianie czoła wyzwaniom. Co rusz poznajemy nowych ludzi i ich historie. Kolorujemy nasz wspólny szary świat. Szkoda życia na monotonię i nudę, a okazane dobro zawsze do nas wraca – podsumował P. Wittner.


MG
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama