Reklama

Więźniowie i urzędnicy sprzątali nabrzeże Sanu

To nie miasto jest właścicielem nabrzeża rzeki San, przepływającej przez Przemyśl. Mimo to – z uprzejmości i dzięki zawartemu porozumieniu – teren został uprzątnięty przez pracowników Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska oraz więźniów z Zakładu Karnego w Medyce. Prawowity właściciel i nadzorca – spółka Wody Polskie – nie czuje się w obowiązku, twierdząc, że śmieci „wytworzyli” mieszkańcy.

Pod koniec stycznia br., dokładnie od 27 do 29, pracownicy Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska UM w Przemyślu oraz więźniowie z Zakładu Karnego w Medyce sprzątali kilka bardzo zaniedbanych miejsc w nadsańskim grodzie[paywall]. Między innymi: ulicę Domową, okolice Bramy Fortecznej Ostrów, róg ulic Konopnickiej i Trentowskiego, ulicę Biblioteczną, okolice tarasu widokowego przy ulicy Pasteura, ulicę Łukasińskiego (m.in. drogę prowadzącą do szkoły medycznej oraz do ulicy I. Kossowskiej), a także dzikie wysypisko przy ulicy Ofiar Katynia.

Osadzonych pilnowali funkcjonariusze Straży Miejskiej w Przemyślu. To oni zapewnili więźniom transport, środki czystości oraz pojemniki na odpady, wydział gospodarki komunalnej i ochrony środowiska natomiast przygotował sprzęt i posiłki.

Reklama

– Od lat współpracujemy z Zakładem Karnym w Medyce. Porządkują niektóre rejony miasta, likwidują dzikie wysypiska śmieci, które – niestety – tworzą sami mieszkańcy. Są to miejsca, których nie jesteśmy w stanie cały czas monitorować, więc jedynym rozwiązaniem jest mozolne sprzątanie. Sporo śmieci znajduje się głównie nad brzegiem Sanu – powiedział komendant SM w Przemyślu Jan Geneja.

To nie my... My także nie...

Rzeczywiście, najwięcej pracy więźniowie musieli włożyć w porządkowanie nabrzeży Sanu. Terenu, którego właścicielem jest... spółka Wody Polskie. Wielu mieszkańców miało ogromne pretensje do władz miasta, że nad Sanem panuje brud, smród i ubóstwo. Słusznych, ale ich adresat tym razem był błędny.

Reklama

Zapytaliśmy rzecznika prasowego Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Rzeszowie, należącego do spółki Wody Polskie, Krzysztofa Gwizdaka, czy porządek nad samym brzegiem Sanu ich interesuje.

– To prawda, jesteśmy właścicielem i nadzorujemy nabrzeże Sanu i samą rzekę. W ramach zadań wykonujemy konserwację, kosimy trawę, utrzymujemy odpowiedni przepływ wody. Ale to nie nasza spółka wytworzyła te odpady, które pojawiły się nad brzegiem Sanu. Zgodnie z ustawą o zachowaniu czystości i porządku w gminach, leży to w kompetencji samorządu. Co jakiś czas apelujemy do mieszkańców o niebałaganienie, prowadzimy akcje edukacyjne w szkołach. Naszym podstawowym zadaniem nie jest jednak zbieranie śmieci – tłumaczy. – Mamy podpisane porozumienie z prezydentem miasta w sprawie utrzymywania w czystości nabrzeżu rzeki, znajdujących się w granicach administracyjnych miasta. Władze zobowiązały się, w miarę posiadanych możliwości, do okresowego sprzątania. Każdy mieszkaniec, któremu nie podoba się stan czystości nad Sanem, powinien te uwagi skierować do urzędu miejskiego – dodał.

Reklama

Wiadomo już natomiast, kiedy nabrzeże Sanu będzie koszone. Pierwszy termin – jak poinformował K. Gwizdak – to czerwiec br., drugi – przełom sierpnia i września.



Posprzątać powinien właściciel!

Przyznać trzeba, że to swego rodzaju spychologia. To nie my, my także nie... A nad Sanem nadal jest brudno. Mała zagadka: jeśli ktoś jest właścicielem posesji i pozwala osobom postronnym na czasowe korzystanie z niej, kto powinien za owymi posprzątać? Tym bardziej, że postronni to w zasadzie anonimowe osoby, więc pretensje o bałagan można kierować na... Berdyczów. Posprzątać powinien właściciel! Nie ma innego rozwiązania. No chyba, że słowo „porządek” nie ma dla niego żadnego znaczenia.


MG
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    xx - niezalogowany 2020-02-25 18:54:33

    władze miasta powinny zwrócić się do dobrze kumatego prawnika w tym temacie jak to jest ,że właściciel  terenu Wody Polskie nie podlega karze za bajzel i śmietnisko na swoim terenie i nieważne skąd on się tam wziął. Przeciętny pan Kowalski ma w obowiązku dbanie o czystość na swej posesji i w jej obrębie , jak nie to MANDAT. Czy spółkę Wody Polskie obowiązuje inne prawo w Polsce jak przeciętnego Kowalskiego?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    atwa - niezalogowany 2020-02-25 19:40:44

    Miasto nie jest właścicielem nabrzeża rzeki San ?!? Zatem, jak z tego wynika, to WP dokonały tej bestialskiej, bezrozumnej eksterminacji tych WSZYSTKICH pięknych drzew, w większości pomnikowych topoli, tamże ?!? DRZEWA A ZASOBY WODNE - SZTUKAOCHRONYWOD.PL

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    atwa - niezalogowany 2020-02-25 19:43:53

    A właścicielem tego terenu kto jest ?!? Kto tam gnój uskutecznia ?!?YOUTUBE.COM - WZGÓRZE ZUŻYTYCH LAMPIONÓW.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama