Reklama

Wilk biegał między domami w biały dzień [ZDJĘCIA]

– Nie wierzyłam własnym oczom. W biały dzień obok ogrodzenia mojego domu biegał wilk. Najpierw przestraszył się busa, ale po chwili przebiegł przez drogę i powędrował w kierunku lasu – opowiada mieszkanka Łętowni.

O zdarzeniu poinformowała „Życie Podkarpackie” sołtys Łętowni Joanna Biernat. Kręta droga w Łętowni przecina domy i duże połacie lasów. Z sołtyską spotykamy się pod jej domem.

– Zdaję sobie sprawę, że w takiej okolicy, gęsto zalesionej, bytuje dzika zwierzyna. To dla nas nie nowina. O wilkach słyszymy od lat, ale nigdy jeszcze nie zdarzyło się, aby podchodziły tak blisko. Praktycznie pod domy. Zaalarmowała mnie jedna z mieszkanek. To było w poniedziałek, 31 stycznia. Syn sąsiadki sfotografował, jak wilk w biały dzień przebiegał pod jej ogrodzeniem. Była przerażona – informuje J. Biernat.

Pod ogrodzeniem mieszkanki Łętowni jeszcze widać ślady wilka.

– Słyszałam skomlenie mojego psa. Na szczęście trzymam go w szczelnym kojcu, ale coś mnie tknęło. Okazało się, że[paywall] pod samym ogrodzeniem przebiega wilk. Mój syn sfotografował ten moment. Zwierzę sprawiało wrażenie, jakby się w ogóle nie bało. Wilk najpierw uskoczył przed przejeżdżającym busem, ale po chwili w najlepsze przebiegł przez drogę i powędrował w kierunku lasu – referuje mieszkanka Łętowni.

– O ile dobrze widziałem, wilk kulał– dodaje jej syn.

Reklama

– Boimy się wychodzić z domu. Nie wiem, co będzie dalej. Nasze lasy lubili odwiedzać turyści, amatorzy nording walking. A na wiosnę, w lecie i jesienią grzybiarze. W Łętowni jest szkoła. Boimy się o bezpieczeństwo dzieci – dodaje pani sołtys.

Kilka dni wcześniej wilki w swojej miejscowości widzieli mieszkańcy Pikulic.

Wójt Huk informuje

Wójt gminy Przemyśl Andrzej Huk:

– Systematycznie odbieramy sygnały od mieszkańców naszej gminy o pojawiających wilkach w pobliskich miejscowościach. Każde zgłoszenie przekazujemy do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Rzeszowie. I to ona wydaje decyzje o konkretnych działaniach. Za bezpieczeństwo mieszkańców odpowiadają wójtowie. W sytuacjach skrajnych mógłbym skierować do RDOŚ prośbę o odstrzał. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, jak trudno doprowadzić do odstrzału tej zwierzyny. W terenie zabudowanym w zasadzie jest to niemożliwe.

–Regularnie apelujemy do mieszkańców naszej gminy, podczas sesji, na stronie internetowej, aby nie wypuszczali psów na wolny wybieg, aby trzymali je w szczelnych kojcach. Przypominamy też, że nie wolno trzymać psa na łańcuchu. Zabraniają tego przepisy, a ponadto taki pies staje się łatwym celem dla polujących wilków. Nie wolno zostawiać resztek jedzenia na zewnątrz. Po zmroku, czy nawet w ciągu dnia nie pozostawiajmy poza domem dzieci bez opieki. Także osób starszych. Na szczęście przykładów ataku wilka na człowieka nie odnotowaliśmy, co nie zmienia faktu, że należy zachować szczególną ostrożność. Zwłaszcza w miejscowościach leżących blisko lasów – apeluje wójt Andrzej Huk.

Reklama

Wilk pod szczególną ochroną

Wilkowi groziło całkowite wyginięcie. W 1998 wprowadzono całkowitą ochronę gatunkową tych drapieżników. Przez ponad dwadzieścia lat populacja wilka wzrosła. Watahy się rozrastają i szukają nowych terytoriów. To naturalny proces.

Mieszkańcy podprzemyskich miejscowości przez kilkadziesiąt lat zdążyli zapomnieć o obecności wilków na gęsto zalesionych terenach. Obawiają się o swoje bezpieczeństwo. W odpowiedzi na pytanie, co w tej materii dalej zrobić, wyraźnie zarysowują się dwa stanowiska.

Mieszkańcy i myśliwi nie mają wątpliwości: wilk stracił naturalny respekt przed człowiekiem i odstrzał prewencyjny byłby jak najbardziej wskazany. Jako zwierzę niezwykle inteligentne i płochliwe znowu zacząłby się go bać. Ponadto restrykcyjna ochrona jednego tylko gatunku zaburza ekosystem i grozi wyginięciem między innym saren, jeleni, zajęcy, bażantów i dzików.

Reklama

Przeciwnicy takiego podejścia utrzymują, że dzięki ochronie gatunkowej wilk w ogóle ocalał. Jest ponownie elementem ekosystemu, równoważącym populację dzikiej zwierzyny na danym terenie.

W skrajnych, jednostkowych przypadkach bywa groźny dla człowieka, na przykład w razie końcowej fazy wścieklizny lub przyzwyczajenia się do wysypywanego obok siedzib ludzkich resztek jedzenia. Do takich jednostkowych przypadków dochodziło w Bieszczadach. Wówczas RDOŚ wydawał bez problemu zgody na odstrzał.

Przeciwnicy liberalizacji zakazu nie zgadzają się z myśliwymi. Ich zdaniem wilki psują myśliwym „biznes”, bo brakuje nadwymiarowej liczby dzikiej zwierzyny do odstrzału.   


AW
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama