Około 10-letni, wycieńczony samiec wilka trafił dzisiaj, 2 bm. do Ośrodka Rehabilitacji Zwierząt Chronionych w Przemyślu. Znaleziono go w starej, kamiennej studni w rejonie Arłamowa.
Na tkwiącego w pułapce drapieżnika natknęli się funkcjonariusze Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej z placówki w Wojtkowej, którzy w czwartek w godzinach popołudniowych pieszo patrolowali rejon Arłamowa. Zainteresowało ich skomlenie dobiegające z ukrytej pośród zarośli starej, kamiennej studni. Kiedy podeszli do niej zobaczyli tkwiącego na dnie basiora. O swoim odkryciu powiadomili pracowników Nadleśnictwa Bircza. Ci dostarczyli zwierzęciu pokarm i wodę. Z uwagi na zapadający zmrok, akcja uwolnienia wilka musiała zostać przełożona. Odbyła się w piątkowy poranek.
Lekarze weterynarii: Radosław Fedaczyński i Piotr Pawlikowski – specjaliści z Ośrodka Rehabilitacji Zwierząt Chronionych w Przemyślu – zaaplikowali nieszczęśnikowi środek nasenny. Następnie po dostarczonej przez strażaków – ochotników z Wojtkowej drabinie wynieśli go na powierzchnię.
Ważący 43 kg wilk trafił do przemyskiej placówki. Zdaniem opiekującym się nim weterynarzy po kilku dniach powinien wrócić do lasu. Nie doznał żadnych złamań. Jest jedynie mocno osłabiony. Lekarze przyznają, że bez pomocy człowieka groziła mu śmierć z głodu. Miejsce, gdzie został znaleziony to teren jednej z nieistniejących już wiosek, której mieszkańców wysiedlono stamtąd w ramach akcji „Wisła”.

Weterynarze podczas akcji uwalniania wilka.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.dlaczego takie miejsca są nie zabezpieczone?
dlaczego takie miejsca są nie zabezpieczone?