Zalane domy, sklepy i uprawy. Woda sięgała okien, a nurt był tak wartki, że nie dało się ani przejść, ani przepłynąć łódką. W nocy z niedzieli na poniedziałek chwile grozy przeżyli mieszkańcy trzech miejscowości gminy Dubiecko. Ulewy wyrządziły szkody także w innych częściach powiatu przemyskiego.
Burza z ulewnym deszczem przyszła nad gminę Dubiecko w niedzielę (21 czerwca) ok. 22.30. Trwała godzinę, ale była tak intensywna, że wystarczyła do wyrządzenia ogromnych szkód. Najbardziej ucierpiały trzy leżące obok siebie wioski: Iskań, Tarnawka i Piątkowa. Potok Jawornik szybko wystąpił z brzegów, a płynąca z góry woda[paywall] zbierała wszystko, co napotkała po drodze. Kamienie, trawy, drobne gałęzie, duże konary, a nawet pnie drzew nie mieściły się w przepustach i blokowały swobodny przepływ wody.
Podtopionych zostało dziesiątki posesji i hektary upraw. W niektórych miejscach woda sięgała okien, a nurt był tak mocny, że strażacy nie mieli możliwości, aby się przedrzeć na drugą stronę.
Zniszczonych zostało kilka mostów i kładek. W Piątkowej woda zerwała kładkę prowadzącą do cerkwi. W tej samej miejscowości zawalił się mostek prowadzący do kilku domów. – Chwilę wcześniej przeszła przez niego kobieta z dziećmi. Przy drodze czekali na autobus, gdy most się zawalił – opowiada radny gminny z tego terenu Mariusz Lubelski.
W Iskani woda przelała się przez most i zalała drogę oraz okoliczne posesje, m.in. sklep i stację paliw.
Mieszkańcy całą noc ratowali swój dobytek. W poniedziałek od rana zabrali się za porządki. Trzeba było oczyścić drogi i podwórza oraz wypompować wodę z piwnic. – Mamy kilkanaście wezwań, ale ciągle dochodzą kolejne. Idziemy po kolei, dom po domu, gdzie tylko ludzie zgłaszają taką potrzebę – powiedział komendant gminny OSP Jarosław Sura.
Jest parno, a na niebie znowu zbierają się chmury. Zaczyna grzmieć. – Oby się nie powtórzyło to, co wczoraj – mówią ludzie. – Ostrzeżenia znowu przychodzą – niepokoją się.
Noc w tym rejonie znowu była niespokojna. Wprawdzie opady nie były tak gwałtowne, ale potoki znowu wylały. Podniesiony poziom wody na Sanie sprawił, że zrobiła się cofka i znowu doszło do podtopień.
Trudna sytuacja we wtorek była także w innych gminach. Z wodą walczono m.in. w Birczy i Malawie, czy Maćkowicach (gm. Żurawica).
W niedzielę i poniedziałek na całym Podkarpaciu strażacy interweniowali w sumie ponad tysiąc razy. Najwięcej pracy było w powiatach: przemyskim, rzeszowskim, krośnieńskim i sanockim.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.W obronie krzywdzonych zwierząt stają woda i powietrze - żywioły silniejsze od małych stworzeń !!!YOUTUBE.COM - ZIEMIANIE - MORDOWANIE ZWIERZAT - FILM DOKUMENTALNY
To przez pieprzone rybki jajeczka itp. zalewa teraz dorobku całego życia obrońcy przyrody powinni teraz płacić za wszystko . Ważniejsze są pierdoły od ludzi. W sumie jak gówna wylano do Wisły to też ich nie było. Ale jak dwa drzewa trza wyciąć to się popaprańcy łańcuchami przywiązują proponuję wtedy ciąć drzewo wraz z nimi. Pajace
Woda przypłynęła nie przyszła kto ją widział ją szła
Radical czas na badania sprawdź sobie temperaturę oddziały psychiatryczne przyjmują do twojego świata
W obronie krzywdzonych zwierząt stają woda i powietrze - żywioły silniejsze od małych stworzeń !!!YOUTUBE.COM - ZIEMIANIE - MORDOWANIE ZWIERZAT - FILM DOKUMENTALNY
To przez pieprzone rybki jajeczka itp. zalewa teraz dorobku całego życia obrońcy przyrody powinni teraz płacić za wszystko . Ważniejsze są pierdoły od ludzi. W sumie jak gówna wylano do Wisły to też ich nie było. Ale jak dwa drzewa trza wyciąć to się popaprańcy łańcuchami przywiązują proponuję wtedy ciąć drzewo wraz z nimi. Pajace
Widać Pambuk tak chciał.