– Bardzo dziwią mnie słowa pani konserwator, ale największe pretensje mam do policji. Zgłaszałem podpalenie komórki koło dworku, to nikt się nawet nie pofatygował, aby to sprawdzić, wszcząć jakieś postępowanie. Potem spłonął cały zabytek – powiedział nam jeden ze współwłaścicieli wpisanego do rejestru zabytków drewnianego dworku w Duńkowicach, w gminie Radymno.
W nr 40 ŻP (4 października br.) opublikowaliśmy materiał o zabytkowym drewnianym dworku w Duńkowicach, który popada w ruinę, a w zasadzie ruiną jest. Jak twierdzą historycy, to jeden z ostatnich tej wielkości drewnianych dworków w Polsce. Najprawdopodobniej wzniesiony został w 1758 r. Do 1990 r. obiekt był utrzymywany w stanie nadającym się do użytkowania. W 2008 r. został kupiony od gminy Radymno przez prywatne osoby. Podupadł zupełnie, kiedy pod koniec lipca 2014 r. wybuchł w nim pożar. O sprawę zapytaliśmy Wojewódzkiego Podkarpackiego Konserwatora Zabytków w Przemyślu Beatę Kot. Pani konserwator wyjaśniła nam, że problem zna[paywall]. Powiedziała, że w pewnym momencie nowy właściciel zwrócił się z pismem do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego o wykreślenie obiektu z rejestru zabytków. Ministerstwo się nie zgodziło, więc właściciel oddał sprawę do sądu. – I wówczas byliśmy zmuszeni zawiesić postępowanie. 1 stycznia 2018 roku mają wejść w życie nowe przepisy dotyczące systemu kar pieniężnych za złe gospodarowanie zabytkami przez prywatne osoby. Nie znam jeszcze szczegółów, więc więcej powiedzieć na ten temat nie mogę. Być może będziemy się nowym taryfikatorem posiłkować – dodała.
Po ukazaniu się tego materiału zgłosił się do nas jeden ze współwłaścicieli dworku. – Kiedy kupiliśmy ten dworek, będący już wówczas w ruinie, mieliśmy naprawdę fajne plany na to, jak go zagospodarować. Napotkaliśmy jednak mur u konserwatora zabytków, którego nie byliśmy w stanie przeskoczyć. Do tej pory nie wiemy, jak mieliśmy to remontować. Dodatkowym utrudnieniem była rozbudowa remizy strażackiej. Zwróciłem na to uwagę pani konserwator. Przeszło bez echa. Podobnie jak prośby o pomoc w odrestaurowaniu tego obiektu. Z terenu, na którym stoi dworek, zrobiono sobie śmietnisko. Pety, butelki, papiery leciały i to zarówno od sąsiadów z remizy, jak i z przystanku PKS-u, znajdującego się zresztą na naszym prywatnym terenie. Nam kazano to sprzątać – opowiada jeden ze współwłaścicieli. – Nie jest prawdą, że zwróciliśmy się do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego o wykreślenie obiektu z rejestru zabytków. Powołaliśmy biegłego, który stwierdził stan śmierci budowlanej tego obiektu. Więc co mieliśmy konserwować? To byłaby rekonstrukcja, ale wówczas obiekt nie byłby już zabytkiem. Kilka miesięcy przed spłonięciem dworku zgłosiłem na komisariacie policji w Radymnie, że ktoś podpalił komórkę tuż obok dworku. Nie zareagowali kompletnie. Odmówili wszczęcia postępowania. Kiedy byłem w szpitalu, dowiedziałem się, że spłonął cały dworek. Z informacji na waszych łamach wywnioskowałem, że myśmy sami spalili sobie ten dworek. A to kompletna bzdura. Dworek nie był ubezpieczony. Chcę to teraz sprzedać za minimalne pieniądze lub nawet bezpłatnie przekazać jakiejś fundacji. Mam już tego wszystkiego dość – podsumował.
Do pożaru drewnianego dworku w Duńkowicach doszło 27 lipca 2014 r. Okoliczności tego zdarzenia wyjaśniali policjanci z komisariatu w Radymnie. 28 września br. 2014 r. postępowanie zostało zakończone umorzeniem wobec niewykrycia sprawcy.
– Nasi policjanci wyjaśniali również okoliczności pożaru budynku gospodarczego na terenie tej samej posesji, do którego doszło 5 stycznia 2014 roku. Z dokonanych ustaleń wynika, że jej teren nie był wówczas ogrodzony ani dostatecznie zabezpieczony przez osobami trzecimi – wyjaśniła oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Jarosławiu komisarz Marta Gałuszka. – Nie wpłynęło żadne pismo od właścicieli dworu w Duńkowicach, dotyczące objęcia tego miejsca szczególnym nadzorem. Dodam jednak, że zarówno teren dworu, jak i położonej obok świetlicy wiejskiej był i jest stałym zainteresowaniem dzielnicowego z tego rejonu. Policyjne patrole sprawdzały te miejsca systematycznie. Od 1 lutego tego roku w ramach działania priorytetowego dzielnicowy objął to miejsce szczególnym nadzorem. Przyczyną tego zainteresowania były informacje o gromadzeniu się tam młodzieży, spożywaniu alkoholu, a także zaśmiecaniu i niszczeniu mienia. Zawiadomione zostały między innymi Urząd Gminy w Radymnie czy sołtys wsi Duńkowice. Dzielnicowy w tym roku był tam wielokrotnie, sporządzając odpowiednią dokumentację. Informacje o tym miejscu zostały przekazane patrolom z Komendy Powiatowej Policji w Jarosławiu – podsumowała.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.A jakie to zabytki .Stoja tylko po wsiach takie czyraki i strasza.Zepchac to spychaczem bo czasów tamtych wyzyskiwaczy ,krwiopijcow i kolaborantow szkoda wspominac.
Bo policja to tylko czepia się błachostek a jak chodzi o cos więcej to rece umywa.
głupiś jak but podkształć się i wtedy zabieraj głos
A jakie to zabytki .Stoja tylko po wsiach takie czyraki i strasza.Zepchac to spychaczem bo czasów tamtych wyzyskiwaczy ,krwiopijcow i kolaborantow szkoda wspominac.
Bo policja to tylko czepia się błachostek a jak chodzi o cos więcej to rece umywa.
głupiś jak but podkształć się i wtedy zabieraj głos