Reklama

Wspomnienia o prof. Zbigniewie Brzezińskim, honorowym obywatelu Przemyśla

29/07/2017 15:30

W maju 1987 roku prof. Zbigniew Brzeziński po raz pierwszy odwiedził Przemyśl, gdzie jego rodzina mieszkała przed wojną przy ul. Sienkiewicza 5. Tu jako 10-latek przez kilka miesięcy uczęszczał do pobliskiej szkoły. Jednodniowej gościny udzielał mu wtedy ks. biskup Ignacy Tokarczuk, a nocleg klasztor Benedyktynek.

Gość zza oceanu nie mógł nawet zobaczyć swego mieszkania, ponieważ jego lokatorzy ze strachu odmówili mu tej grzeczności. Za to zobaczył bazylikę katedralną, gdzie przed 1939 rokiem przyjął Pierwszą Komunię Świętą. W mieście rozmawiał z wcześniej umówioną starszą kobietą, która pamiętała jego rodzinę. Dla wielu mieszkańców amerykański polityk polskiego pochodzenia był rozpoznawalny, ponieważ znano go z mediów od wielu lat.

Profesor zwiedził jeszcze cmentarz główny przy ul. Słowackiego, gdzie we wspólnym grobowcu spoczywają do dziś jego dziadkowie. Traf chciał, że w tym czasie tam przebywałem, bo szedłem na grób moich rodziców. Zobaczyłem wówczas prof. Brzezińskiego z księdzem Stanisławem Czenczekiem oraz wielu dziwnie zachowujących się funkcjonariuszy (wzmiankowano o tym w 2013 r. w filmie Katarzyny Kolendy-Zalewskiej Strateg). Temu wydarzeniu na cmentarzu towarzyszyła też grupka mężczyzn. Z ciekawości podążali za gościem z Ameryki. Profesor z księdzem Czenczkiem zatrzymali się przy mocno zaniedbanym grobowcu. Brzeziński ubolewał nad jego bardzo złym stanem technicznym, by następnie skupić się na modlitwie. Podszedłem do Profesora i powiedziałem, że[paywall] ja ten grób bezinteresownie odnowię. Wtedy wskazał mi dwa adresy do korespondencji, tj.  Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych w Waszyngtonie lub Uniwersytet Harvarda.  

Reklama


fot.archiwum
Marek i jego ojciec przed tablicą pamiątkową przy ul. Sienkiewicza 5.

Znajomość, a potem przyjaźń

Od tego czasu nasza znajomość, a potem przyjaźń, trwała 30 lat. W tym czasie otrzymałem od Profesora pocztą tradycyjną ponad ok. 100 listów, dodatkowo mieliśmy już potem  kontakt telefoniczny, a następnie poprzez internet. Spotkaliśmy się też w Waszyngtonie, Przemyślu i Warszawie. Mnie interesowały przedwojenne dzieje jego rodziny oraz kariera polityczna Zbigniewa w USA.
W tym celu wysyłał mi różne dokumenty, w tym fotografie i własne przemyślenia w listach, a ja z kolei na miejscu przeprowadzałem kwerendę w zasobach archiwalnych. W efekcie przez wiele lat ukazywały się głównie w Życiu Przemyskim (później Życiu Podkarpackim) liczne artykuły na ten temat. Zawdzięczać to należało przede wszystkim red. Arturowi Wilguckiemu, który nie szczędził miejsca w swej gazecie.  Wspomniane egzemplarze wysyłałem z kolei zawsze Brzezińskiemu na adres domowy w Waszyngtonie.

Reklama

Honorowy obywatel

6 września 1989 r. na froncie budynku przy ul. Sienkiewicza pojawiła się tablica pamiątkowa z napisem (byłem jej fundatorem), że w tym domu w latach 1906 – 1939 mieszkała rodzina Brzezińskich (wcześniej zamieszkiwała w Radymnie). Zaprojektował ją artysta plastyk dr Tadeusz Nuckowski. Moja długoletnia praca publicystyczna w tym temacie zaowocowała, bo władze Przemyśla miały już podstawę do nadania wybitnemu Amerykaninowi polskiego pochodzenia tytułu Honorowego Obywatela Miasta Przemyśla. 25 kwietnia 1990 roku w najpoczytniejszej gazecie polonijnej Nowy Dziennik – Polish American Daily News ukazała się informacja, że w lipcu zostanie profesorowi przyznane to wyróżnienie.

Reklama

2 lipca 1990 r. w godzinach popołudniowych przyjechał do Przemyśla prof. Zbigniew Brzeziński w towarzystwie syna Marka (późniejszy ambasador w Szwecji). Zanocowali w Krasiczynie. W ten sposób potwierdził swoje związki rodzinne z naszym miastem. Temu wydarzeniu towarzyszyli dziennikarze z prasy, radia i telewizji. W godzinach rannych następnego dnia nastąpiło jego powitanie przez prezydenta miasta Mieczysława Napolskiego i Andrzeja Matusiewicza – przewodniczącego Rady Miejskiej, a następnie nadania mu wyżej wymienionego obywatelstwa (Uchwała nr 19/90). 


fot.archiwum
Rok 1999: prof. .Zbigniew Brzeziński, Janusz Onyszkiewicz i ja przed szkołą.

Reklama

Przygrywał Kiju

W tym dniu nie zabrakło kapeli Kazimierza Galikowskiego (ps. Kiju) „Ta joj”, która na cześć gościa odśpiewała Sto lat i wiązankę lwowskich piosenek. Oficjalny obiad odbył się w Kasynie Oficerskim, potem było spotkanie z ks. biskupem Ignacym Tokarczukiem, a następnie z mieszkańcami miasta  w Wojewódzkim Domu Kultury, a także gościnny już pobyt Brzezińskiego w mieszkaniu przy ul. Sienkiewicza 5, gdzie przy okazji na ścianie domu oglądał z Markiem tablicę pamiątkową.

W 1991 r. Profesor wyraził chęć ufundowania corocznej  nagrody dla najzdolniejszych absolwentów II Liceum na Zasaniu (jego ojciec przed wojną zdawał maturę w starym budynku). Chciał, abym go reprezentował podczas wręczania tych wyróżnień pod warunkiem, że szkoła kontynuuje przedwojenne tradycje.  W ocenie sytuacji dał mi wolną rękę. Nagrody te przyznawano przez ponad 25 lat.

Reklama

Ostatni raz w Przemyślu

Po raz ostatni polityk amerykański odwiedził Przemyśl 24 czerwca 1999 r. Towarzyszył mu Janusz Onyszkiewicz – minister obrony narodowej. Wśród licznych celebracji jedno spotkanie było najważniejsze, tj. z młodzieżą szkolną i nauczycielami II Liceum w nowym gmachu. W tym dniu wręczyłem mu opracowanie książkowe pt. Zbigniew Brzeziński i jego związki z Przemyślem, gdzie opisałem także jego karierę polityczną. Bez pomocy profesora i jego rewelacyjnych zdjęć wydanie to nigdy by nie powstało.

Po raz pierwszy w ponadtysiącletniej historii miasta Przemyśla ukazał się w japońskiej gazecie The Sanki Shimbun (nakład 3 mln egz.) artykuł na jego temat, głownie o związkach   Zbigniewa Brzezińskiego z tym miastem. Wydarzyło się to za sprawą dziennikarza japońskiego, Juna Kurosawy, w 2008 roku o którym pisało Życie Podkarpackie. Jego przyjazd do Przemyśla był wcześniej omawiany ze mną i umawiany na konkretny dzień.

Reklama

Kilka lat temu Brzeziński – za przedłużenie prawa do grobowca rodzinnego na dalsze 50 lat – zapłacił za moim pośrednictwem . Za tę czynność wysłałem mu rachunek. W październiku 2015 r. osobiście ufundowałem tablicę pamiątkową i ją tam umieściłem, bo ten wielki Amerykanin i Polak nie znalazł uznania obecnych władz Przemyśla.     


Józef Frankiewicz
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    tulem - niezalogowany 2017-07-29 17:50:05

    Autor pewnie do zwolnienia. Przecież ten artykuł jest przeciwko PiS.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    aasdf - niezalogowany 2017-07-29 18:14:00

    Czym on się zasłużył dla Przemyśla ? Niczym .   To przyker , że Przemyśl ma takich honorowych obywateli . Pocytajcie doktrynę Brzezińśkiego to już nie będzie wam tak wesoło .

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    MK - niezalogowany 2017-07-29 20:00:08

    Wątpliwa postawa  Brzezińskiego w stosunku  do relacji Rosja - Ukraina - Polska. Lansował  tezę ,ze Gdy Rosja utraci    Ukrainę , to nie będzie Supermocarstwem .   I to jego zdaniem jest to korzystne dla Polski .Pogmatwane rozumowanie. Przecież nawet nie politycy   stratedzy , wiedzą ,że  tu chodzi   o wypchnięcie   Rosji z pozycji  supermocarstwa , stwierdzając  czy próbując  wmówić ,ze jedyne prawo  do bycia  na tej pozycji może być tylko i wyłącznie USA.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości