W drugim z rzędu meczu na własnym parkiecie Texom Eurobus Przemyśl nie dał rady wywalczyć kompletu punktów. To nie był dobry występ teamu Adriano Ribeiro. Kiedy wydawało się, że wszystko mają pod kontrolą, ambitny rywal grał do końca i został za to nagrodzony. To spotkanie pokazało, że ta liga nie wybacza braku koncentracji i konsekwencji w grze. Takie potyczki jednak się zdarzają i nikt nie powinien rozdzierać szat.
Tak, mogli być zmęczeni po pasjonującym, zwycięskim boju w Bielsku-Białej z mistrzem Polski. Mieli ledwie dwa pełne dni na regenerację. Od pierwszych minut było widać, że świeżość, inwencja, efektowność tego dnia nie pójdą z nimi pod rękę. Widać było, że szukają sposobu, aby złamać rywala. Rywala, który jest bardzo niewygodny. WE-MET to zespół nieobliczalny, który potrafi zagrać równo z niepokonanym Piastem Futsal Gliwice, ale i zaprezentować się nijako z niżej notowanym przeciwnikiem.
To był z jednej strony dziwny, ale z drugiej chyba przemyślany, jeśli chodzi o taktykę, mecz w wykonaniu gospodarzy. Przez niemal całą potyczkę nie można było oprzeć się wrażeniu, że wygra ten, który bardziej… uśpi przeciwnika. Nie było szaleńczego tempa, nie było wyjątkowego pressingu, nie było zbyt wielu finezyjnych akcji, nie było natłoku klarownych sytuacji. Mecz był na styku, ale wydawało się, że przemyślanom uda się wreszcie przełamać rywala…
Kiedy po niemal 5 minutach II połowy gospodarze przeprowadzili wręcz wzorową zespołową akcję, w której piłka krążyła między zawodnikami jak po sznurku, a ostatnim ogniwem był Hrihorij Zanko, wydawało się, że dalej może być tylko lepiej. Goście wyglądali na zmęczonych, pozwalali przemyślanom prowadzić grę, atakując ich dopiero na swojej połowie. W 28. i 29. min z sytuacji jakie mieli Mateusz Wanat i Bruninho powinna paść choć jedna bramka, która pewnie uspokoiłaby zapędy ekipy z Kamienicy Królewskiej. Nie padła i to się zemściło. Po raz kolejny gospodarze zaspali w defensywie i po kontrze i wstrzeleniu piłki wzdłuż linii bramkowej Jonatan De Agostini Machado niefortunnie skierował ją do własnej bramki. Przemyślanie jednak po raz kolejny błyskawicznie odpowiedzieli. Tym razem za sprawą Nazara Szweda, po indywidualnej akcji. Znowu były dwie bramki przewagi, znowu wydawało się, że goście się nie podniosą. Podnieśli się! I to jak! Od 36. min wycofali bramkarza, tworząc przewagę liczebną w polu. Texom Eurobus jeszcze w tym sezonie bramki, grając w „5” na „4”, czyli w „osłabieniu”, nie stracił. W spotkaniu z WE-MET-em stracił dwie. Jeszcze nikt w tym sezonie nie strzelił przemyślanom pięciu goli…
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Precyzyjnie rzecz ujmując nadal nikt Eurobusowi nie strzelił pięciu bo jeden był swój. Nie zmienia to faktu utraty 5 bramek. Gra się do końca.
Precyzyjnie rzecz ujmując nadal nikt Eurobusowi nie strzelił pięciu bo jeden był swój. Nie zmienia to faktu utraty 5 bramek. Gra się do końca.