Reklama

Wykopali fragmenty cennego moździerza

02/01/2017 15:00

Tego rodzaju dział wyprodukowano bardzo mało, a do czasów współczesnych zachowało się niewiele z nich. Dlatego odnalezienie choćby fragmentów, takich jak te wyciągnięte z ziemi w podrzemyskich Grochowcach, zasługuje na miano cennego odkrycia.

– Skoda M98 kalibru 240 mm był ciężkim moździerzem oblężniczym używanym przez armię austro–węgierską podczas I wojny światowej – mówi Jacek Dzik z Grupa Badawczej „Kaponiera” – Eksploracja, Pasja i Historia w Przemyślu, która dokonała odkrycia stanowiska jego posadowienia. – Był skonstruowany do niszczenia nowoczesnych fortyfikacji, ale jako, że miał krótki zasięg i nieskuteczną amunicję stał się protoplastą bardziej znanego i skutecznego 300,5 mm moździerza M11 i M16. Pierwszy raz moździerz ten można było obejrzeć podczas Wystawy Paryskiej w 1900 roku, gdzie wzbudził bardzo duże zainteresowanie. Był to pierwszy model ciężkiego działa produkowanego przez zakłady Skoda – dodaje pasjonat.

Członkowie „Kaponiery” od 2015 roku przygotowywali się do prac eksploracyjnych w w Grochowcach, gdzie natrafili na stanowisko artyleryjskie. Uzyskali niezbędne zgody oraz przychylność m.in. właściciela terenu, podkarpackiego wojewódzkiego konserwatora zabytków, władz samorządowych, Muzeum Narodowego Ziemi Przemyskiej. Przy wykorzystaniu georadaru z dużą dokładnością określili miejsce, w którym znajdują się pozostałości moździerza.

Reklama

– Podobnie jak wszystkie działa w Twierdzy Przemyśl on również został wysadzony przez własną obsługę podczas kapitulacji Twierdzy w marcu 1915 roku, aby nie trafił w ręce Rosjan – wyjaśnia Dzik. – Dzięki badaniom mieliśmy jednak pewność, że w tym przypadku mamy do czynienia z około w 75-procentach kompletnym działem – zapewnia.

Według źródeł historycznych, w Twierdzy Przemyśl było od 4 do 8 sztuk Skody M98 z 48 sztuk, jakimi dysponowała w trakcie wojny armia austro–węgierska. Podczas pierwszego oblężenia nie oddały jednego ani jednego strzału. Przyczyna była prozaiczna: brak amunicji, której nie dostarczono na czas. Podczas drugiego oblężenia z racji skąpego przydziału amunicji – około 38 - 40 pocisków na lufę – strzałów też było niewiele.

Reklama

– Pierwotnie prace wydobywcze planowaliśmy przeprowadzić wiosną 2017 roku, ale zostaliśmy zmuszeni do ich przyśpieszenia – informuje Dzik. – Okazało się bowiem, że ktoś nielegalnie „wszedł w teren”, zaczął kopać, naruszył stanowisko i skradł, co większe elementy, prawdopodobnie również[paywall] te uwidocznione na georadarze. Dlatego konieczna była akcja „ratunkowa”, którą pomimo bardzo trudnych warunków atmosferycznych przeprowadziliśmy w ostatnich dniach grudnia ub. roku. W trakcie prac odkryliśmy ok. 200 kilogramów fragmentów moździerza, np. łożysko podnoszenia lufy, jej kawałki, tabliczkę podającą kąty ustawień lufy, drewniane elementy stanowiska artyleryjskiego. Wszystkie one po oczyszczeniu zostaną przekazane do Muzeum Narodowego Ziemi Przemyskiej, aby uzupełnić kolekcję z okresu Twierdzy Przemyśl – dopowiada przedstawiciel „Kaponiery”.

Akcję poszukiwaczy – od początku do końca – dokumentowała ekipa TVP realizująca cykliczny program „Było, nie minęło ... Kronika Zwiadowców Historii”.


red.
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości