Reklama

Z Helu w Bieszczady na dwóch kółkach!

03/05/2017 11:03

– W czasie podróży na bagażniku miałem przyczepiony kawałek tektury z napisem „Hel – Bieszczady”, co powodowało, że byłem zaczepiany w każdym miejscu, w którym się zatrzymałem, a także pozdrawiany przez kierowców. Często odsuwali szybę i krzyczeli „super, tak trzymać” , „powodzenia, już jesteś blisko”, „jesteś megagość!” – mówi Paweł Fudali z Zamiechowa, który na rowerze pokonał 1200 km.

8 miesięcy temu, dokładnie 6 sierpnia 2016 roku, 25-letni wtedy Paweł Fudali z Zamiechowa rozpoczął swoją przygodę z rowerem. To właśnie tego dnia wyruszył w podróż, której celem było pokonać trasę z najbardziej wysuniętego punktu kraju na północy do Wołosatego na południu. Skąd pomysł na taką wyprawę? Paweł odpowiada, że aby odpowiedzieć na to pytanie, należy wrócić do czasów gimnazjum i szkoły średniej. – Wtedy za pierwsze własne pieniądze kupiłem kultowy rower Peugeot Carbolite 103. Od tego czasu każdą wolną chwilę poświęcałem na jazdę na rowerze. Oczywiście wcześniej też jeździłem, ale pokonywałem krótsze trasy. Przesiadka ze składaka na szosówkę Peugeota, to jak przesiadka z Trabanta na Mercedesa – mówi Paweł. Po zdaniu matury Paweł rozpoczął studia w Warszawie, później w Gdańsku. – Wtedy zrodził się pomysł, aby rowerem przyjechać do domu rodzinnego, do Zamiechowa. W międzyczasie kupiłem kolejny rower z myślą o dalszych wyprawach, tym razem „turystyka”, do którego mógłbym przyczepić sakwy . W głowie planowałem trasę z Warszawy do Zamiechowa, jakieś 400 kilometrów – dodaje Paweł.  Pewnego dnia, przeglądając mapy Google, nasunęła mu się myśl, aby przemierzyć Polskę na rowerze, jadąc znad morza w góry. Początek trasy miał być w Helu, gdzie znajduje się „początek” Polski. Chciałem dojechać do Wołosatego, ostatniej zamieszkałej wioski na południu Polski, leżącej u samego podnóża najwyższego szczytu polskich Bieszczad – Tarnicy.


Trasa przebiegała wzdłuż Polski.

Pierwszego dnia Paweł jechał jedną z najpiękniejszych ścieżek rowerowych w Polsce, prowadzącą przez cały Półwysep Helski. Obfity deszcz nie zniechęcił miłośnika rowerowych wypraw do dalszej podróży. W kolejnych dniach przemierzył Pruszcz Gdański, Tczew, Malbork, miasto nad jeziorem Jeziorak –Iławę oraz Mławę. Po 4 dniach jazdy zawitał do stolicy. – Udało mi się jedynie schować rower do garażu i  rozpętała się okropna burza – wspomina Paweł Fudali. Warunki atmosferyczne zmusiły go do zrobienia jednodniowej przerwy w podróży, którą wznowił 11 sierpnia. Wyruszając z Warszawy, pokonał 160 km i dojechał do Kazimierza Dolnego. Później był Sandomierz, Jarosław i w końcu Zamiechów!  Na liczniku zobaczył ponad 1000 km.

Reklama

Doping pielgrzymów

14 sierpnia rowerzysta zatrzymał się na jednodniowy odpoczynek przed wjazdem w Bieszczady. 15 sierpnia ruszył dalej, przemierzając trasę wiodącą przez Przemyśl, Kalwarię Pacławską – z przystankiem na odpust w klasztorze oraz  wyjazdem stromym podjazdem pod sam klasztor. – W drodze do Kalwarii mijała mnie pielgrzymka z parafii w Bolestraszycach i Żurawicy. Ksiądz przez megafon zachęcił parafian, by dodali mi otuchy, krzycząc „Gazu, gazu!”, co bez namysłu uczynili. Później spytał dokąd jadę, a ja odpowiedziałem: „Najpierw Solina,  później Wołosate”, na co on odparł: „Daj Ci Boże zdrowia” – wspomina z uśmiechem Paweł Fudali. Tego dnia odwiedził również Arłamów, Ustrzyki Dolne i Solinę, gdzie nad brzegiem zalewu rozbił swój przedostatni obóz. 16 sierpnia ruszył w stronę Wołosatego, przez Polańczyk, Lutowiska, Ustrzyki Górne.  – Około godziny 16.00 16 sierpnia dojechałem do Wołosatego. Osiągnąłem swój cel. Ale to nie koniec, zostawiłem rower na parkingu, zmieniłem buty i wyszedłem jeszcze tego samego dnia na Tarnicę –  najwyższy szczyt polskich Bieszczad. Wejście i zejście zajęło mi około 50 minut – kończy Paweł.  Podsumowując, podkreśla, że  pokonał całą trasę bez żadnej awarii i wymiany ogumienia.  

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    kolo123 - niezalogowany 2017-05-03 13:40:41

    Brawoo! Wielki szacun

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Oponka - niezalogowany 2017-05-05 21:20:11

    Bardzo ładna przygoda i dla zdrowia wielka sprawa. Trzymać tak dalej, a będzie jeszcze lepiej. Życzę wiatru w plecy.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości