Reklama

Z łopatą i nożycami na granicę

13/11/2021 07:27

W oficjalnych materiałach wideo, które docierają do mediów, najbardziej zadziwiły mnie sceny forsowania zapory z drutu i stalowej siatki. Po dokładnym przyjrzeniu się mężczyznom z łopatami i nożycami do cięcia drutu staje się jasne, że żaden z imigrantów w podróż lotniczą nie zabiera tego typu wyposażenia. Kim w takim razie są owi mężczyźni o karnacji raczej nie południowej? Stawiam na podstawianych przez Łukaszenkę zadymiarzy. Ich cel jest oczywisty: chcą sprowokować polskie służby graniczne i wojsko do niekontrolowanego zachowania. Tak, aby sytuacja wymknęła się spod kontroli. Co ciekawe, a równocześnie smutne, na drugi, może nawet na trzeci plan w medialnych przekazach spadły informacje dotyczące sytuacji setek kobiet, dzieci koczujących po białoruskiej stronie granicy. Rosnące napięcie siłą rzeczy wymusza przede wszystkim zdecydowaną obronę granicy, ale czy to zwalnia nas z humanitarnych obowiązków? Nikt nie ma wątpliwości co do wykorzystania przez Łukaszenkę imigrantów do wojny hybrydowej. Traktowania ludzi jak żywe tarcze, ale to nadal żywi ludzie.

W minioną niedzielę w kościołach księża zapowiedzieli zbiórkę „Caritasu” na rzecz pomocy humanitarnej przy granicy polsko-białoruskiej. Od początku próbują pomagać stowarzyszenia charytatywne, fundacje, lekarze, ludzie dobrej woli. Trudno przewidzieć, jak będzie się rozwijać sytuacja na granicy z Białorusią, ale już wiadomo, że spontaniczne działania charytatywne po polskiej stronie nie rozwiążą problemu.

Reklama

Mamy za mało informacji. Nie wiemy, czy nasz rząd, oprócz niezbędnych, doraźnych decyzji dotyczących zabezpieczenia granicy, równolegle prowadzi bardzo intensywne działania dyplomatyczne. Bez nich, a przede wszystkim bez włączenia Unii Europejskiej, NATO, USA zaogniającej się sytuacji granicznej nie rozwiążemy. Sami jesteśmy w stanie jeszcze przez czas jakiś odpierać szturm zmanipulowanych, zdesperowanych imigrantów, wspieranych przez białoruskie służby specjalne, ale jak długo? I czy przygotowani jesteśmy na kolejne tysiące ludzi szturmujących granicę? Dla Rosji, jej satelitów, Chin, krajów arabskich jesteśmy mało znaczącym krajem tranzytowym. Drastyczne wydarzenia na polsko-białoruskiej granicy to dla nas gorzka nauka. Nie pierwsza w historii. Ważne dla świata decyzje zapadają gdzie indziej. Czy z naszym udziałem? No, nie wiem. 

 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama