Dziecko było zdrowe. Rozwijało się normalnie. Rodzice sprawowali właściwą opiekę. Niemowlę umarło podczas snu. Sekcja zwłok nie wykazała żadnych uszkodzeń w narządach dziecka. Z ustaleń prokuratury wynika, że najprawdopodobniej doszło do tzw. nagłej śmierci łóżeczkowej.
Do zdarzenia doszło w niedzielę, 30 kwietnia, nad ranem, w podjarosławskiej miejscowości. Matka zauważyła, że dziecko nie daje oznak życia i wezwała pogotowie. Ratownicy natychmiast po przyjeździe podjęli reanimację. Prowadzili ją także w drodze do szpitala. Niestety nie udało się uratować chłopczyka.Z prokuratorskich ustaleń wynika, że dziecko było pod opieką pielęgniarki środowiskowej. Rozwijało się prawidłowo, o czym świadczą wpisy w książeczce zdrowia. Rodzice zapewniali mu właściwe warunki i odpowiednią opiekę. Jeśli nie pojawią się dodatkowe dowody, to zgon chłopca zostanie zakwalifikowany jako tzw. nagła śmierć łóżeczkowa.
Zgon naturalny małego dziecka z niewyjaśnionych przyczyn zdarza się, ale występuje rzadko. W zamieszkanym przez ponad 120 tys. ludzi powiecie jarosławskim, w którym rocznie rodzi się około 1100 dzieci, taki przypadek zdarza się rzadziej niż raz na rok. Specjaliści opisują zespół nagłej śmierci łóżeczkowej jako zgon nieoczekiwany i nieprzewidywalny u dziecka, które było zdrowe. Dochodzi do niej podczas snu, a przyczyny nie są znane. Pojawia się między pierwszym a szóstym miesiącem życia, jednak najczęściej umierają niemowlaki pod koniec drugiego miesiąca życia. Według zaleceń lekarzy ryzyko wystąpienia nagłej śmierci łóżeczkowej wzrasta, gdy dziecko śpi na brzuszku. Najlepiej gdy układa się na plecach. Zagrożeniem jest także spanie z dzieckiem w jednym łóżku. Niemowlak nie powinien mieć pod głową poduszki lub kocyka, a przed snem należy usunąć z łóżeczka zabawki i inne przedmioty. W miejscu, gdzie dziecko śpi, nie powinno być za ciepło. Jeśli zasnęło podczas płaczu, należy sprawdzić, czy oddycha równomiernie. Należy również zadbać, by niemowlak mógł swobodnie poruszać rękami i nogami. Śmierć łóżeczkowa częściej występuje wśród chłopców. Bardziej narażone są też wcześniaki.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Zapewne był po szczepieniu. Przykre, szkoda dziecka.
Tez od razu o tym pomyślałem. Ale napewno oficjalnie nikt tego nie powie. Przykre. Współczuje rodzicom.
PrzemyślNigdy nie byłem współpracownikiem SBRzeszowski oddział Instytutu Pamięci Narodowej ujawnił ostatnio kolejne informacje dotyczące funkcjonariuszy i tajnych współpracowników Służby Bezpieczeństwa, działającej w strukturach Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych w Przemyślu. Wśród nich znalazła się również teczka personalna tajnego współpracownika pseudonim „Szary”, dotycząca Aleksandra Baczyka, znanego przedsiębiorcy i konsula honorowego Ukrainy w Przemyślu, która znajduje się w Oddziałowym Archiwum IPN w Rzeszowie.
Nie znam slow, ktore moglyby ukoic bol tych rodzicow. Tylko czas sprawi ,ze ta strata bedzie mniej bolesna.
To moj synek zmarł,tesknie za nim ,nikomu tego nie zycze
To mój synek zmarł ,nikomu tego nie życze,strata dziecka to najwiekszy ból,i o nim tu opisują,jakby zyl to 21 Maja skonczyłby mój synek 3 miesiace
Zapewne był po szczepieniu. Przykre, szkoda dziecka.
Tez od razu o tym pomyślałem. Ale napewno oficjalnie nikt tego nie powie. Przykre. Współczuje rodzicom.
PrzemyślNigdy nie byłem współpracownikiem SBRzeszowski oddział Instytutu Pamięci Narodowej ujawnił ostatnio kolejne informacje dotyczące funkcjonariuszy i tajnych współpracowników Służby Bezpieczeństwa, działającej w strukturach Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych w Przemyślu. Wśród nich znalazła się również teczka personalna tajnego współpracownika pseudonim „Szary”, dotycząca Aleksandra Baczyka, znanego przedsiębiorcy i konsula honorowego Ukrainy w Przemyślu, która znajduje się w Oddziałowym Archiwum IPN w Rzeszowie.