Garaż, to nie tylko miejsce, w którym trzymamy auto. W garażu zaczynała niejedna kapela rockowa, niejeden kapitalista w garażu miał pierwszą hurtownię. W garażach toczy się życie towarzyskie. Wyliczać można długo. Na przykład Mariusz, tegoroczny maturzysta, w garażu urządził niewielką gorzelnię.
Zdecydował o tym przypadek. Będąc na wakacjach u rodziny, nudził się jak mops. Kiedy z nudów zwiedzał gospodarstwo, w starej chałupie po dziadku znalazł dziwaczne urządzenie. Był to niewielki kociołek z przykręcaną pokrywką, do której dolutowano kilka mosiężnych rurek. Wujek wytłumaczył, że to pozostałość po jego ojcu, który w czasie okupacji utrzymywał się z pędzenia bimbru. Mariusz słyszał kilka opowieści o tym legendarnym trunku i postanowił poeksperymentować. Wiedział, że proporcje składników są takie jak w dacie bitwy pod Grunwaldem, więc zrobił odpowiednie zakupy i postawił zacier. Potem rozebrał na części pamiątkę po dziadku, wyszorował dokładnie i zainstalował się z tym wszystkim w nieużywanym garażu wujka. Kiedy minął odpowiedni czas przelał mocno już woniejący zacier do kociołka i postawił go na palniku butli gazowej. W tym momencie poczuł się trochę jak odkrywca albo średniowieczny alchemik. Dumny z siebie wyszedł na podwórko i zapalił papierosa. Wtedy właśnie przypałętali się dwaj bracia z sąsiedztwa. Jeden miał piętnaście a drugi szesnaście lat. Mariusz bardzo im imponował, bo starszy, no i miastowy. Chłopcy bardzo zainteresowali się bulgoczącym urządzeniem widocznym przez uchylone drzwi garażu.
Mariusz próbował przymknąć drzwi i zagadywał chłopaków, ale w końcu dopuścił ich do tajemnicy. Tymczasem w słoiku podstawionym pod rurkę nazbierało się już sporo lekko żółtawego płynu. Mariusz ulał trochę płynu do szklanki, odczekał, aż przestygnie i wypił spory haust. Chcąc poprawić smak dodał trochę soku malinowego. Chłopcy też spróbowali i stwierdzili, że wyszedł całkiem niezły trunek. Z rurki dalej kapało, więc Mariusz nalał chłopakom jeszcze po szklaneczce malinówki. Widocznie samogon był mocny, bo obaj chłopcy wracali do domu zataczając się od rowu do rowu aż wreszcie obaj padli i zrobiła się chryja. Ich rodzice powiadomili policję i Mariusz usłyszał dwa zarzuty: rozpijanie nieletnich i nielegalny wyrób alkoholu. Biorąc pod uwagę okoliczności, sąd pewnie nie wsadzi go do więzienia, ale te wakacje na pewno na długo zapamięta.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze