Reklama

Zaklinowany pod miską olejową pies cierpiał na oczach właściciela. Policja w tym czasie spisywała jego dane

17/12/2014 14:01

Atos, pies Michała Szulara z Żurawiczek, przeszedł gehennę pod kołami samochodu. Został potrącony, a gdy na miejscu zjawili się policjanci, przez ponad godzinę, w oczekiwaniu na weterynarza, „smażył się” i wył z bólu, zaklinowany pod gorącą miską olejową. Gdy ten dotarł na miejsce, polecił ranne zwierzę wyciągnąć. – Dlaczego policja pozwoliła na cierpienie czworonoga? Bo za priorytet postawiła sobie wylegitymowanie właściciela psa? – pyta Michał Szular.


fot.Beata Olejarka
Michał Szular zgłosił sprawę do Rzeszowskiego Stowarzyszenia Ochrony Zwierząt, ponadto zapowiada walkę przed sądem, bo chce udowodnić pochopność działań policji względem jego osoby oraz niekompetencje, jakich mieli się dopuścić funkcjonariusze.



Zamiast ratować psa, chcieli mnie wylegitymować!

– Dlaczego, zamiast pomóc Mateuszowi podnieść auto, policjanci kazali mi się wylegitymować? To nie mogło poczekać? – zastawia się mężczyzna. – Kiedy zawołałem psa po imieniu, bo nie mogłem go rozpoznać, policjanci od razu przystąpili do biurokracji. „To pana pies? Proszę się wylegitymować!” – usłyszałem. 
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości