Przemyski POSiR prześladuje ostatnio wyjątkowy pech. Kiedy w grudniu ub. r. udało się otworzyć dla narciarzy przemyski stok, niedługo potem musiał zostać zamknięty w wyniku wprowadzonych obostrzeń. Lodowisko ruszyło 12 grudnia, ale z identycznych powodów też je zamknięto. Po długim okresie zawieszenia oba obiekty wznowiły działalność w pierwszym tygodniu lutego. Radość łyżwiarzy trwała krótko. W nocy z niedzieli (7 bm.) na poniedziałek (8 bm.) zawalił się dach lodowiska. O szczegółach zdarzenia rozmawiamy z dyrektor przemyskiego POSIR POSiR Gretą Ostrowską.
Co sprawiło, że doszło do zawalenia konstrukcji dachu lodowiska przy Sanockiej? Czy, biorąc pod uwagę prognozowane intensywne opady śniegu, braliście pod uwagę takie ryzyko?
– Nasi pracownicy dbają o regularne usuwanie śniegu z dachu lodowiska, co zresztą zostało zawarte w umowie z firmą zewnętrzną, która wypożycza nam konstrukcję zadaszenia. Przez cały miniony tydzień śledziliśmy prognozy. W czwartek odbyliśmy naradę dotyczącą zapowiadanych w naszym województwie wyjątkowo intensywnych opadów śniegu i silnych podmuchów wiatru, a w sobotę wieczorem – ze względów bezpieczeństwa – podjęliśmy decyzję o zamknięciu lodowiska, o czym poinformowaliśmy na profilu w mediach społecznościowych, za co zresztą przez całą niedzielę zbieraliśmy baty od mieszkańców. Zadaszenie mamy od jakiegoś czasu, wiemy, na ile jest ono wytrzymałe, woleliśmy nie ryzykować, choć nie ukrywam, że jeszcze zanim w niedzielę, mniej więcej od godziny 16, zaczęło intensywnie sypać, wahaliśmy się, czy jednak nie otworzyć pod presją oczekiwań. Ostatecznie nie zdecydowaliśmy się na ten krok, cały czas dbając o regularne odśnieżanie zadaszenia. Sytuacja była opanowana do późnych godzin nocnych, dopóki sypki śnieg nie zaczął zamieniać się w grudę lodu. Wówczas powstały komplikacje związane z bezpieczeństwem pracowników pracujących przy usuwaniu śniegu z dachu lodowiska. Ze względu na intensywny wiatr, a pracują na specjalnych konstrukcjach, nie było możliwości, by w sposób bezpieczny kontynuowali odśnieżanie. Próbowali zsuwać pokrywę śnieżną także od środka, uderzając w namiot tak, by śnieg się zsunął, ale utworzył lodową pokrywę. Poza tym cały namiot był smagany przez porywisty wiatr, więc pracownicy ze względów bezpieczeństwa musieli obiekt opuścić. I po jego opuszczeniu doszło do zawalenia dachu. Jego górna kopuła uległa załamaniu. W żadnym innym miejscu nie doszło do uszkodzeń.
Nie byliście w stanie sami zdemontować konstrukcji dachu, zanim doszło do jej zawalenia?
– Nie mamy prawa ingerować w konstrukcję namiotu. Wszelkiego rodzaju prace na namiocie może wykonywać wyłącznie firma zewnętrzna, która wypożycza nam konstrukcję. Uważam, że zamknięcie lodowiska jeszcze w sobotę było dobrą decyzją. Zastanawialiśmy się wprawdzie, czy nie lepiej będzie otworzyć górnej kopuły namiotu i w niedzielę udostępnić obiektu łyżwiarzom, ale wówczas śnieg padałby do środka. Nie wiem, czy nie doszłoby do takiej sytuacji, że podczas działania lodowiska, mimo otwarcia zadaszenia i tak doszłoby do jakiejś kolizji związanej z namiotem, bo boczna konstrukcja, smagana silnymi porywami wiatru, mogłaby nie wytrzymać. Poza tym z pozyskanych przez nas informacji wynikało, że po otwarciu górnej konstrukcji namiotu późniejsze, ponowne jej zamknięcie będzie nas kosztowało w granicach 7 – 10 tysięcy złotych.
POSiR był ubezpieczony na wypadek takich sytuacji?[paywall]
– My jesteśmy ubezpieczeni. Ze swojej strony mamy wszystko dopilnowane. Dysponujemy filmami z odśnieżania i udokumentowaliśmy to, ile śniegu leżało na kopule namiotu w momencie zawalenia. Nie jest tak, że czegoś nie dopilnowaliśmy. Odśnieżaliśmy do końca, a przestaliśmy wyłącznie ze względów bezpieczeństwa. Na szczęście żaden z pracowników nie był pod namiotem w momencie zawalenia się konstrukcji.
Co dalej z namiotem?
– Namiot jest demontowany przez firmę zewnętrzną, która go wcześniej rozkładała, a teraz zabierze ona całą konstrukcję (wypowiedź z 9 lutego – przyp. aut.).
Czy decyzja o otwarciu lodowiska na kilka dni przez zdjęciem odgórnych restrykcji, a więc wpuszczanie jeżdżących na taflę po wypełnieniu oświadczenia potwierdzającego uczestnictwo w zajęciach sportowych, nie była w takim razie pochopna? Może nie doszłoby do tej sytuacji?
– Całe to zdarzenie z zawaleniem zadaszenia nie ma związku z wcześniejszym otwarciem obiektu. Moglibyśmy mówić, że uniknęlibyśmy katastrofy, gdyby to, co się stało, wydarzyło się w chwili, gdy na lodowisku jeździłoby mnóstwo ludzi.
Czy to oznacza, że obecny sezon, jeśli chodzi o lodowisko, możemy spisać na straty?
– W żadnym razie. Od środy (10 bm. – przyp. aut.) mieszkańcy będą mogli już jeździć na lodowisku, tyle że otwartym, a więc bez zadaszenia, a więc w takich warunkach, jakie obiekt oferował, jeszcze zanim się pojawiło. I tak będzie pewnie do końca sezonu. Na postawienie namiotu o takiej strukturze, jaką mieliśmy, już się nie zdecydujemy. Natomiast wczesną wiosną zajmiemy się tematem zabezpieczenia dachu na kolejny sezon.
fot.A. Wilgucki
Górna kopuła zadaszenia lodowiska uległa zawaleniu w nocy z niedzieli (7 bm.) na poniedziałek (8 bm.).
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Kto dopuścił aby taki namiot służył jako zadaszenie? Nie ma odpowiedzialnych?, ale spokojnie koledzy p. Dyr zapewne pomogą na czele z kadrowym, ale jakoś nic nie piszą na swoich profilach o tym wydarzeniu, są wybiorczy
sytuacja była opanowana do późnych godzin nocnych... opanowany to jestem ja bo na koniec języka cisną mi się niecenzuralne słowa.
Zarządzanie Przemyślem nadaje się jako przykład do kabaretu. Zawaliła się scena w Rynku. Teraz zawalił się dach lodowiska. Co jeszcze jesteście w stanie zawalić?
Monia, weź się kufa do roboty. Dostajesz kasę nie za pierdoły, co wypisujesz w necie. Ty wstydu nie masz wcale.
Tego typu konstrukcje nad lodowiskami są w całej Polsce. Przemysl nie był wyjątkiem. Źle, ze się zawaliło ale na szczęście nikomu nic się nie stało. Najlepiej gdyby powstała pełnowymiarowa hala ale o takim rozwiązaniu nikt nie myśli - nie ma się co dziwić - bo to duże koszty. Zwazywszy na masz klimat i brak srogiej zimy przez wiele lat taka konstrukcja jest napewno lepsza niż odkryte lodowisko. W tym roku niestety poległo. Trzeba naprawić, mam nadzieje ze z ubezpieczenia i jeździć dalej.
Dramat w tym miescie.Jak tak dalej bedzie to juz nie bedzie co zbierac.
Kto napisze zgłoszenie do prokuratury na Gretę i Wojtka i Swiezego.
Zatem czy skoro to pracownicy posiru mieli odśnieżyć ten namiot, a co jednak się nie udało - czy to była nadzwyczajna sytuacja? Jak duże środki i zasoby musiałyby byc skierowane aby skutecznie działać? Czy Ci ludzie dysponowali dostatecznymi umiejętnościami, sprzętem? Kto odpowie za nakrywanie lodowiska namiotem, do którego nie było dostępu z zewnątrz aby go skutecznie i bezpiecznie odśnieżyć?Jak długo trwało zmaganie się z tym śniegiem na lodowisk, skoro siatka zawieszona nad jezdnią chroniąca samochody była przez wiele godzin zasypana, aż haczyły o nią dachami wyższe pojazdy, ryzykując, że to wszystko runie- mogło dojść do tragedii, czy tam nie było nikogo?Jakie wnioski, jakie działania i procedury zostaną wdrożone?
takie konstrukcje powinny być stawiane w ciepłych krajach :) a tak na serio to czy ta konstrukcja nie miała byc konstrukcją tymczasową? Sukcesem jest to, że nie było tam ludzi, za to ma Przemyśl dziekować pani Dyr. pytań jest wiele. Co to oznacza we wpisie FB , że osoby z doświadczeniem? jakie doświadczenie?
Wystarczyło postawić steple na wezłach konstrukcji i wszystko by było ok.Nie trzeba doswiadczonych,ale rozumnych
Dziś rano pięć młodych osób biegało po dachu części tej niższej basenu posir, z łopatami, bez jakichkolwiek zabezpieczeń odśnieżali dach. Widać po ich ubraniu że jakby ich ktoś z ulicy albo szkoły wyciągnął. Zwykłe kurtki w dżinsach. Każdy kto wjeżdżał na most Siwca widział. Taki profesjonalizm, pełną gębą.
Nic nie zrobią ponieważ brak podstawowej wiedzy, doświadczenia i totalne lenistwo. Bądź ktoś kompletnie nie ogarnia tematu.
Radni powinni ponosić konsekwencje błędnych decyzji i oddać swoje diety za zakup tego namiotu. Łatwo się wydaje pieniądze podatników !!!!!!!!
Nie radni tylko ten nieudacznik i jego pomagierzy!!!DOSC MATOLA ..NAROD WOLA !!!
Mina tej pani mówi sama za siebie zawalił się sufit na...
Dobrze, że nikomu nic się nie stało.
Kto dopuścił aby taki namiot służył jako zadaszenie? Nie ma odpowiedzialnych?, ale spokojnie koledzy p. Dyr zapewne pomogą na czele z kadrowym, ale jakoś nic nie piszą na swoich profilach o tym wydarzeniu, są wybiorczy
sytuacja była opanowana do późnych godzin nocnych... opanowany to jestem ja bo na koniec języka cisną mi się niecenzuralne słowa.