Reklama

Zawikłana sprawa

02/02/2019 07:54

W połowie sierpnia na komisariat przyszedł mieszkaniec sąsiedniej wioski i zgłosił, że z mieszkania zginęło mu ponad tysiąc amerykańskich dolarów. Starszy pan długi czas był w Stanach. Potem wrócił i wybudował mały domek, w którym samotnie mieszka już parę lat. Opowiedział, że dolary były związane gumką, zapakowane w dużą szarą kopertę i schowane w szafce. Robiąc porządki, zauważył ich brak i nie ma pojęcia, jak to się mogło stać.

W mieszkaniu nikt go nie odwiedzał, nigdzie nie wyjeżdżał. Jeżeli wychodził, to najwyżej na godzinę do sklepu i tylko w dzień. Żadnych śladów włamania też nie zauważył. Policjant trochę go znał i daleki był od podejrzeń o konfabulacje. Na wszelki wypadek pojechał z nim, żeby fachowym okiem rzucić na zamki okna, ewentualnie inne ślady włamania, bo przecież pieniądze nie mogły same wyparować. Na zakurzonych oknach nie było żadnych śladów, podobnie na porządnym zamku w jedynych drzwiach prowadzących do domku. Na pytanie, kiedy widział pieniądze po raz ostatni, gospodarz odpowiedział, że dawno, może dwa albo trzy miesiące temu. Wtedy też przypomniał sobie, że w czerwcu przez dwa dni na podwórku w namiocie mieszkały dwie dzierlatki. Zaczepiły go przy bramce. Powiedziały, że są turystkami i zapytały, czy mogłyby na dwa dni rozbić namiot w kącie podwórka. Trochę się zdziwił, bo wioska nie leży w turystycznej okolicy, ale wyglądały jak turystki, z plecakami, więc pozwolił. Miały może po szesnaście, siedemnaście lat. Grzeczne, uprzejme, nawet zapytały się, czy mogą w czymś pomóc. Do domu wchodziły tylko po wodę na herbatę. Niestety gospodarz nie potrafił dokładnie opisać dziewczyn i rysopis mógłby pasować do co drugiej w ich wieku.Sąsiedzi, zajęci swoimi sprawami, też nie zwracali uwagi na turystki, tylko sprzedawca z pobliskiego sklepu zapamiętał, że jedna z nich na przedramieniu miała wytatuowane jakieś angielskie hasło. Policjantowi coś zaczęło świtać i na wszelki wypadek ściągnął z komendy technika, żeby zdjął z szafki odciski palców. Potem przez dwa dni przeglądał meldunki i znalazł. Na początku czerwca w sąsiednim miasteczku dwie dziewczyny ukradły w sklepie samoobsługowym dwie butelki wina, co zarejestrował monitoring. Na nagraniu był też widoczny tatuaż na przedramieniu jednej z nich. Wtedy sprawa kradzieży się rozmyła, ale teraz zapis ze względu na wizerunki miał kapitalne znaczenie. Pod koniec października obie dziewczyny usłyszały zarzuty i przyznały się. Niestety udało się odzyskać jedynie trzysta dolarów.
jot podpis
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Tadeusz - niezalogowany 2019-02-02 09:19:39

    Małe zło przeradza się w duże zło.Tutaj dwie dzierlatki okrada dobrego człowieka.A jak okradać dobry naród to dzisiaj mamy wiele przykładówA to Prezes wszystkich prezesów dobro narodu chce dołączyć tylko do swojego dobra/budowa wieżowców bliźniaków/ za drobną sumkę przeszło miliard złotych.A to szef nadzoru bankowego potrzebuje na kawę od bankiera tylko kilkadziesiąt milionów.A to Prezes NBP z dobra narodowego sponsoruje "wygódki"Te "drobne sumy" z dobra narodowego są tak samo bolesne dla narodu jak oszczędności tego dobrego człowieka.Oszczędności dobrego człowieka w części udało się odzyskać.A zrabowane dobro materialne narodu prawie zawsze zostaje jak dobro prywatne.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości