- Serdecznie zachęcam, jeśli Państwo mogą, aby dorzucić swoją złotówkę do zakupu respiratora – mówi prezydent Wojciech Bakun w krótkim wideo na temat trwającej zbiórki dla szpitala w Przemyślu. Akcję popiera także wiele innych osób z różnych środowisk.
Na swoich profilach udostępnili je m.in. radni rady miejskiej z różnych klubów. Wicemarszałek województwa podkarpackiego Piotr Pilch napisał krótko: „Zróbmy to!”.
Jak ważne są respiratory wiedzą bardzo dobrze ratownicy medyczni. – To bardzo ważna inicjatywa. Popieram, biorę w niej udział i zachęcam wszystkich do udziału. Nie wiadomo komu będzie potrzebna taka pomoc, może nam samym – mówi Rafał Kijanka, dyrektor Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Przemyślu.
Według stanu z godz. 12.00, zebrano już 16 460 zł. Potrzeba natomiast 105 tys. zł. Zachęcamy do mobilizacji!
Można także wykonać przelew tradycyjny

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Piękna inicjatywa. Każdy z nas może kie potrzebować tego respiratora, aby nie.
Wiadomo kazdemu moze byc trzebny ale mam pytanie gdzie są te respiratory i maseczki co przyjechały z chin czyzby juz na lewo sprzedlai je naszo Państwo co tak ladnie rządzi
"Kapłani wielu diecezji polskich wspierają finansowo służbę zdrowia w tym trudnym czasie pandemii. Serdecznie proszę wszystkich kapłanów archidiecezji (biskupów, proboszczów, wikariuszy, rezydentów, pracowników naukowych, kapelanów, emerytów – z wyłączeniem kapłanów chorych i misjonarzy) o złożenie jałmużny postnej w wysokości przynajmniej 200 złotych na wsparcie jednego ze szpitali w naszym regionie" - zaapelował abp Stanisław Budzik.
A może pan Prezydent podaruje podatek szpitalowi ? Ten który podniósł kilkukrotnie ? Wystarczyłoby na kilka respiratorów!
Czyli tak... śmieci DO GÓRY... woda na 100% w lipcu DO GÓRY... śniegu nie było, deszczu też nie za dużo - ziarna w suchą ziemię pójdą a przy okazji korona też dobry pretekst, i że tylko wspomnę o cenach prądu dla firm i tego że pracownicy sezonowi wyjechali na wschód i ceny wszystkiego już wkrótce na 100% DO GÓRY... heh na pewno na to wszystko bym inaczej patrzył z dużego gabinetu, z pewną pensyjką ok. 10 tys. /miesięcznie, i z autem z kierowcą do dyspozycji, tzn TEŻ BYM COŚ TAM SIĘ DORZUCIŁ...a owszem bym sobie służbowo wyskoczył na winną górę video strzelić ;)żyć nie umierać... a że się przypadkowo nie wstrzeliłem w wybory tu i tam albo tam i tu w sumie to muszę teraz kombinować... ;(
Będąc młodą lekarką, tu na rubieży czyli w samym Przemyślu, gdzie ptaki zawracają …. ogonami, a na łóżkach sprzedają gacie w centrum miasta, zadzwonił raz do mnie pacjent o zmodyfikowanym głosie i nieco poszatkowanym i rzekłszy powiedział: „Dzień dobry pani doktór, mam problem z dostaniem się do lasu”. Uznałam, że się nabombił jakimś tanim alkoholem więc zignorowałam jego pytanie, ale pacjent był natarczywy i domagał się ze mną kontaktu. Cóż, jako lekarz nie mogłam odmówić pacjentowi dostępu do medycyny i zapytałam „A dlaczegóż to pacjent chce do lasu, wszak władza zamknęła wrota leśne i każdego, kto chce do wejść do gaju, okrasza słonym mandatem”. Odpowiedziawszy na moje lekarskie pytanie wyrzekł niepokojące słowa „Pani doktór, ja mieszkam w lesie, w zagajniku, chcę się wygrzmocić w bajorze i zwyczajnie uciąć komara, a taki w czapce mnie odgania i straszy”. Cóż, myślałam że sprawa jest prosta, a tu problem gonił problem. Jako osoba medyczna i publiczna nie mogłam się przeciwstawić słusznej linii władzy i wydać mu L4 by wrócił do swego barłogu, więc rzekłam „A kto pan jest, że w czasie pandemicznym zawracasz głowę służbie medycznej, wszak ona walczy z wirusem”. Osoba korzystająca z wifi i chińskiego proxy rzekła „Pani doktór, a co mnie obchodzi jakiś wirus, ja nie kicham, nie mam gorączki, bo nie chodzę do Tesco czy Biedronki po drożdże i mąkę, więc chciałbym wrócić do siebie”. Wsłuchawszy się w słowa pacjenta mój zmysł medyczny mnie nie zawiódł, więc ze swoją medyczną stanowczością, jako lekarz wziąwszy byka za rogi jak mówią weterynarze, stanowczo stwierdziłam „Pan jest wilkiem i dlatego pana ciągnie do lasu, ale to już nie moja profesja, moja kończy się w tym momencie i niech pan zadzwoni do Inspekcji weterynaryjnej, może coś panu poradzą. Tylko niech pan nie dzwoni do tych co rehabilitują, bo panu jaja odetną i każą za to zapłacić, a pan nie potrafisz robić przelewów”. Pacjent przyjął moją poradę i z wdzięczności powiedział, że na przemyską medycynę nie spojrzy już ‘wilkiem’. Dobre i to, cóż czasem nawet zwierzęta potrafią nas pozytywnie zaskoczyć. Będąc młodą lekarką, tu na rubieży czyli w samym Przemyślu, gdzie ptaki zawracają …. ogonami, a na łóżkach sprzedają gacie w centrum miasta, zadzwonił raz do mnie pacjent o zmodyfikowanym głosie i nieco poszatkowanym i rzekłszy powiedział: „Dzień dobry pani doktór, mam problem z dostaniem się do lasu”. Uznałam, że się nabombił jakimś tanim alkoholem więc zignorowałam jego pytanie, ale pacjent był natarczywy i domagał się ze mną kontaktu. Cóż, jako lekarz nie mogłam odmówić pacjentowi dostępu do medycyny i zapytałam „A dlaczegóż to pacjent chce do lasu, wszak władza zamknęła wrota leśne i każdego, kto chce do wejść do gaju, okrasza słonym mandatem”. Odpowiedziawszy na moje lekarskie pytanie wyrzekł niepokojące słowa „Pani doktór, ja mieszkam w lesie, w zagajniku, chcę się wygrzmocić w bajorze i zwyczajnie uciąć komara, a taki w czapce mnie odgania i straszy”. Cóż, myślałam że sprawa jest prosta, a tu problem gonił problem. Jako osoba medyczna i publiczna nie mogłam się przeciwstawić słusznej linii władzy i wydać mu L4 by wrócił do swego barłogu, więc rzekłam „A kto pan jest, że w czasie pandemicznym zawracasz głowę służbie medycznej, wszak ona walczy z wirusem”. Osoba korzystająca z wifi i chińskiego proxy rzekła „Pani doktór, a co mnie obchodzi jakiś wirus, ja nie kicham, nie mam gorączki, bo nie chodzę do Tesco czy Biedronki po drożdże i mąkę, więc chciałbym wrócić do siebie”. Wsłuchawszy się w słowa pacjenta mój zmysł medyczny mnie nie zawiódł, więc ze swoją medyczną stanowczością, jako lekarz wziąwszy byka za rogi jak mówią weterynarze, stanowczo stwierdziłam „Pan jest wilkiem i dlatego pana ciągnie do lasu, ale to już nie moja profesja, moja kończy się w tym momencie i niech pan zadzwoni do Inspekcji weterynaryjnej, może coś panu poradzą. Tylko niech pan nie dzwoni do tych co rehabilitują, bo panu jaja odetną i każą za to zapłacić, a pan nie potrafisz robić przelewów”. Pacjent przyjął moją poradę i z wdzięczności powiedział, że na przemyską medycynę nie spojrzy już ‘wilkiem’. Dobre i to, cóż czasem nawet zwierzęta potrafią nas pozytywnie zaskoczyć.
jak jestem po spożyciu alkoholu też mam takie halucynacje po Przemyślu...
Panie Bakun jest pan niekompetentny i przerażajaco żałosny . Powiem tak niech sie pan nie wtracą ludzie sami sobie dadzą radę. Spolecznosc oczekuje od pana profesjonalnego zarzadzania miastem i jego rozwojem . Człowieku wracaj do akwizycji , słaby jesteś po prostu jesteś cienki Bolek .
do P.Kukiz a może by tak panowie posłowie,senatorowie i cała zgraja rządowa obniży sobie diety i wynagrodzenie do najniższej krajowej do poziomu przeciętnego na dziś wynagradzanego pracownika ,bo wielu już za chwilę i tego mieć nie będzie/ wypowiedzenia ,zwolnienia z pracy/. Wtedy starczy na wiele P.Kukiz respiratorów.
długich art. nikt nie czyta. a do lasu nagle wszystkim sie zachciało lasu. jak w lecie nikogo nie ma to teraz do lasu.
do włodek duże masz Pan oczekiwania od Prezydenta miasta a dlaczego nie oczekujesz pomocy od rządu który własnych apanaży na dziś sobie nie obniżył do najniższej krajowej,dalej rozbijają się limuzynami i szastają kasą na którą pracują Polacy. Włodek masz wyprany PARTYJNY beret aż Ci się SFILCOWAŁ na głowinie
Włodek spójrz na swoich towarzyszy partyjnych "dojnej zmiany". Neofici "wykształceni" - i to często, gęsto na znamienitych "tajnych kompletach"- " kompetentni " jak to towarzysze neokomuny "rzucani" na różne odcinki, aby się sprawdzić i codziennie "nawilżający" prezesa lub jego "przydupasów"
Grzesiu L. przestań pajacować bo żałosny jesteś
To są takie spece, że przed wyborami samorządowymi do 150 nie potrafili policzyć. To są spece od pomników, pseudopatriotyzmu do porzygania, modlitw na pokaz, kasy dla kleru, przemalowywania tęczy, choć dla wielu z nich jest to symbol ich ukrytych pragnień i wielu innych rzeczy, przydatnych jak gospodyni korkociąg do rosołowej kury.
Piękna inicjatywa. Każdy z nas może kie potrzebować tego respiratora, aby nie.
Wiadomo kazdemu moze byc trzebny ale mam pytanie gdzie są te respiratory i maseczki co przyjechały z chin czyzby juz na lewo sprzedlai je naszo Państwo co tak ladnie rządzi
"Kapłani wielu diecezji polskich wspierają finansowo służbę zdrowia w tym trudnym czasie pandemii. Serdecznie proszę wszystkich kapłanów archidiecezji (biskupów, proboszczów, wikariuszy, rezydentów, pracowników naukowych, kapelanów, emerytów – z wyłączeniem kapłanów chorych i misjonarzy) o złożenie jałmużny postnej w wysokości przynajmniej 200 złotych na wsparcie jednego ze szpitali w naszym regionie" - zaapelował abp Stanisław Budzik.