Reklama

Zbrodnia na parkingu

09/12/2019 07:51

Była sobotnia, czerwcowa noc. Upał zelżał na tyle, że wreszcie można było swobodnie oddychać. 76-letnia mieszkanka jednego z osiedlowych bloków wyłączyła telewizor, uchyliła okno, żeby wpuścić trochę świeżego powietrza i położyła się spać. Już zasypiała, kiedy usłyszała jakieś krzyki dochodzące z osiedlowego parkingu.

Zaciekawiona, narzuciła na siebie szlafrok i nie zapalając światła, ostrożnie podeszła do okna. W słabym świetle ulicznej latarni zobaczyła, jak jacyś dwaj mężczyźni wloką kogoś pomiędzy autami, trzymając go pod pachy. Starsza pani oglądała wiele programów „07 zgłoś się” i wiedziała, że czasy dzisiaj są niebezpieczne, więc najpierw szybko pobiegła do drzwi, żeby sprawdzić wszystkie zamki. Kiedy wróciła do okna, zdążyła tylko zobaczyć, że tamci dwaj pakują kogoś do samochodu i odjeżdżają z parkingu. Podekscytowana podejrzaną sceną długo nie mogła zasnąć i rozmyślała, co tam się mogło wydarzyć. Rano prędko pobiegła do sąsiadki, żeby podzielić się swoimi podejrzeniami. Obie doszły do wniosku, że w nocy na parkingu musiało się stać coś strasznego . Może nawet ktoś kogoś zabił, przynajmniej tak to wyglądało. Po południu już połowa mieszkańców bloku wiedziała o tym, że na parkingu kogoś zamordowano. W poniedziałek na policję zgłosił się pewien mieszkaniec tego osiedla i zgłosił zaginięcie dwudziestoletniego syna, który wyszedł w sobotę rano i do tej pory nie wrócił, co jeszcze nigdy się nie zdarzało. W przypadku zaginięcia dorosłych policja nie wszczyna alarmu od razu, tak jak to się dzieje w sytuacji, kiedy rzecz dotyczy nieletnich czy dzieci, ale dzielnicowy tak wszelki wypadek udał się na osiedle, żeby zaczerpnąć języka i przypadkiem usłyszał, że starsza pani w nocy z soboty na niedzielę widziała coś podejrzanego.

Kiedy policjant wysłuchał starszej kobiety, skojarzył zajście na parkingu z zaginięciem i powiadomił przełożonych. Wtedy sprawa nabrała tempa. Na parkingu żadnych śladów już nie było. Z nagrań monitoringu udało się jedynie odczytać numery odjeżdżającego auta.

Policjanci dotarli do właściciela, który wytłumaczył, że tamtej nocy z kolegą „holował” do domu brata, który nieco przesadził z alkoholem. Prawie w tym samym czasie odnalazł się zaginiony dwudziestolatek, który trochę zabalował u dziewczyny.


jot podpis
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości