Mija rok od tragicznego wypadku, do którego doszło w Gniewczynie Łańcuckiej. Niespełna 10-letni Sebastian zginął pod kołami samochodu, wracając ze szkoły. W poniedziałek, 4 czerwca br., ruszył proces sądowy w tej sprawie.
Do wypadku doszło 14 czerwca ubiegłego roku, dzień przed Bożym Ciałem. Sebastian wracał ze szkoły wraz z kolegą z klasy. Chłopcy szli chodnikiem. By dotrzeć do swoich domów, musieli przejść na drugą stronę ulicy. Kolega przeszedł pierwszy. Sebastian wszedł na jezdnię, ale nie dotarł już do domu.
Został śmiertelnie potrącony przez 22-letniego mieszkańca powiatu przeworskiego, jadącego daewoo tico, kierowcę jednej z przeworskich firm gastronomicznych. Zginął na miejscu. 10. urodziny obchodziłby za kilka dni. Miesiąc wcześniej chłopiec przystąpił do Pierwszej Komunii Świętej. Wypadek został zarejestrowany przez[paywall] monitoring, a nagranie zabezpieczono w sprawie.
4 czerwca w Sądzie Rejonowym w Przeworsku odbyła się pierwsza rozprawa w tej sprawie. Dawid K. oskarżony jest o to, że umyślnie naruszył zasady w ruchu lądowym, tzn. prowadził samochód z niebezpieczną, niedostosowaną do istniejących warunków na drodze, jak i przekraczającą administracyjne ograniczenie prędkością, a także nie obserwował należycie drogi przed kierowanym pojazdem, w tym stojącego po prawej stronie małoletniego pieszego, korzystając w tym czasie z aplikacji Facebook Messenger w telefonie komórkowym.
Również nie zachował szczególnej ostrożności i nie podjął działań obronnych, w tym manewru hamowania oraz ominięcia pieszego z prawej strony, w wyniku czego uderzył w nieprawidłowo wchodzącego na jezdnię Sebastiana, który, nie zachowując szczególnej ostrożności przed wejściem na nią, nie ustąpił pierwszeństwa przejazdu nadjeżdżającemu z lewej strony pojazdowi. Kierowca daewoo tico spowodował nieumyślnie wypadek, w którym pokrzywdzony doznał urazu wielonarządowego, w następstwie czego poniósł śmierć.
Oskarżony Dawid K. przyznał się do zarzucanego mu czynu. Podczas rozprawy przeprosił rodziców Sebastiana i złożył im kondolencje. Prowadzący rozprawę sędzia Mariusz Fołta odczytał jego wcześniejsze wyjaśnienia, w których przyznaje się do tego, że trzymał telefon w ręce podczas jazdy, a Sebastiana zobaczył w ostatnim momencie i nie zdążył zahamować. Dawid K. powiedział, że podjął terapię u psychologa, bo nie mógł poradzić sobie z tą sytuacją. Twierdził, że nie był w stanie spojrzeć w oczy rodzinie chłopca, dlatego nie złożył wcześniej kondolencji.

fot.zbiory własne
Rozprawę prowadził prezes Sądu Rejonowego w Przeworsku sędzia Mariusz Fołta.
Podczas rozprawy mama Sebastiana opowiedziała przebieg zdarzeń, które miały miejsce w dniu wypadku. Odebrała ze szkoły syna i młodszą córkę. Syn chciał wracać razem z kolegą, więc szedł przodem. Kiedy doszło do wypadku, wraz z córką była około 80 metrów od jego miejsca. Usłyszała huk i zobaczyła stojące na drodze auto.
W pierwszym momencie była przekonana, że w samochodzie pękła opona. Lecz po chwili zauważyła, jak kierowca złapał się za głowę, zobaczyła także kolegę syna po drugiej stronie ulicy. Nigdzie jednak nie było Sebastiana. Wówczas uświadomiła sobie, że mogło stać się najgorsze. Kiedy schyliła się pod auto, pod lewym tylnym kołem zobaczyła stopy chłopca, bez butów. Po skarpetkach poznała, że to jej syn.
Oskarżony chciał dobrowolnie poddać się karze: jednego roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata, odebrania prawa jazdy na okres trzech lat, ustanowienia grzywny w wysokości 4 tys. zł oraz 18 tys. częściowego zadośćuczynienia. Prokurator oraz rodzice chłopca nie wyrazili zgody.
Prokurator wnioskowała o 3 lata bezwzględnego pozbawienia wolności oraz odebranie prawa jazdy na 7 – 8 lat. Natomiast rodzice Sebastiana, którzy są oskarżycielami posiłkowymi, wystąpili o 4 lata bezwzględnego pozbawienia wolności oraz odebranie prawa jazdy na 10 lat. Kolejna rozprawa odbędzie się 3 lipca.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Jakim debilem bezmozgowym trzeba być żeby jechać z telefonem w ręku idiota j38any, w takim przypadku powinien dostać zakaz wsiadania do auta za kierownicę
Rozumiem ,że ty nigdy , ale to nigdy nie rozmawiałeś przez telefon w czasie jazy . Ni e chce znać twojej wypowiedzi , bo wiem ,ze zaprzeczysz.
Konkretnie to napisał kilka i odebrał kilkanaście wiadomość z Messengera . Kierowca dla mnie to był pociskiem który po 5 km trafił w Sebastiana . Znam szczeguły tej sprawy i drażnią strasznie mnie kierownicy z telewizji rękach a wiszę ich dużo .
To jest oczywiście tragedia, tym bardziej, że znam rodziców tego chłopczyka. To, ze kierowca jadąc pisał wiadomości jest jego oczywista winą, ale po pierwsze chłopak przebiegał w niedozwolonym miejscu przez jezdnie, w miejscu do tego nie wyznaczonym a po drugie był pod opieką matki, która powinna go pilnować. Wiem, ze wyleje się na mnie wiadro pomyj, ale to są fakty, wina leży po obu stronach i nie podoba mi się takie piętnowanie tylko jednej strony. A dziennikarze też pomijają te fakty w swoim materiale, wskazując tylko jedynego winnego. Brak rzetelności dziennikarskiej i nakręcanie spirali nienawiści.
Jakim debilem bezmozgowym trzeba być żeby jechać z telefonem w ręku idiota j38any, w takim przypadku powinien dostać zakaz wsiadania do auta za kierownicę
Rozumiem ,że ty nigdy , ale to nigdy nie rozmawiałeś przez telefon w czasie jazy . Ni e chce znać twojej wypowiedzi , bo wiem ,ze zaprzeczysz.
Konkretnie to napisał kilka i odebrał kilkanaście wiadomość z Messengera . Kierowca dla mnie to był pociskiem który po 5 km trafił w Sebastiana . Znam szczeguły tej sprawy i drażnią strasznie mnie kierownicy z telewizji rękach a wiszę ich dużo .