Reklama

Zima w Przemyślu odpuściła. Przyroda zrobiła więcej niż służby?

27/12/2022 19:29

Pod zimową, dość okazałą pierzynką, Przemyśl znalazł się w nocy z 10 na 11 grudnia. Dzień później, widząc, jak wielki stanowiło to problem zarówno dla pieszych, jak i zmotoryzowanych mieszkańców – redakcja usiłowała uzyskać odpowiedź na pytanie, dlaczego opad atmosferyczny, który zapowiadany był co najmniej od środy, 7 grudnia, sparaliżował miasto i zaskoczył służby sprawujące pieczę nad zimowym utrzymaniem dróg. Ponowne zapytanie zostało wystosowane przez nas 15 grudnia. Odpowiedź nadeszła wraz z pierwszymi roztopami.

Choć pismo ma datę 19 grudnia, otrzymaliśmy je we wtorek, 20 grudnia, tuż przed g. 15, czyli wtedy, gdy można z dużą dozą prawdopodobieństwa założyć, że kolejny numer tygodnika jest w druku. 

W międzyczasie redakcja stała się miejscem, do którego „zaniepokojeni” mieszkańcy zgłaszali się z pytaniem, dlaczego dana ulica, chodnik czy główne ulice Przemyśla wyglądają tak tragicznie, i dlaczego nie widać na drogach pługów, piaskarek, chociażby traktorków.

Mieszkanka ulicy Krzemieniec zdecydowała się na dokładne opisanie sytuacji.

Reklama

„To mała, wąska i bardzo stroma uliczka. Nie ma na niej chodnika, nie ma kanalizacji burzowej. (...)

Dopóki odśnieżanie obsługiwały zewnętrzne podmioty, ulica odśnieżana była po około 12 godzinach od opadu śniegu. Dni, kiedy byłam uwięziona, praktycznie się nie zdarzały. Odkąd ośnieżanie obsługuje PGK, praktycznie nie jesteśmy odśnieżani. Był rok, że pretekstem był brak sprzętu, duży pług ma problem z wjazdem na naszą górkę. Dwa lata temu dyspozytorzy przestali udawać, że coś zrobią, wtedy droga nieprzejezdna była przez dwa tygodnie. Co ważne, nieprzejezdna oznacza też, że nie daje się po niej przechodzić, bo jest oblodzona, nie ma barierek ani chodnika. (...)

W tym roku podczas telefonu do dyspozytora dowiedziałam się[paywall], że moja ulica nie jest objęta planem odśnieżania. W ZDM potwierdzono, że takich ulic w mieście jest bardzo dużo”.

Co ciekawe, co innego wynika z dokumentu podpisanego przez dyrektora ZDM w Przemyślu Jacka Cieleckiego i zatwierdzonego przez prezydenta miasta Wojciecha Bakuna.

„Plan zimowego utrzymania dróg miasta Przemyśla w sezonie zimowym 2022/2023” mówi, że ta konkretna ulica podlega czwartemu (więc nawet nie najniższemu) standardowi. W tym samym dokumencie jest wyraźnie napisane, że śnieg, zarówno luźny, jak i zajeżdżony, w czwartym standardzie występuje, zaspy lokalnie również, ale jezdnia powinna być odśnieżona w 90 proc. jej szerokości i posypana na całej jej długości.

Czytelniczka poinformowała również, że zostało jej obiecane, że w ramach interwencji ulica zostanie odśnieżona we wtorek. To jednak nie nastąpiło.

Reklama

„Mam dwójkę małych dzieci w wieku przedszkolnym. Młodsze nie radzi sobie z chodzeniem po dużym śniegu. Schodzę więc rano po oblodzonej skarpie z dzieckiem na ręku i drugim, które próbuję trzymać za rękę. Jestem sfrustrowana, bo płacę podatki. Płacę też za wywóz śmieci, a śmieciarka nie przyjeżdża, bo nie da rady. Na mojej ulicy mieszkają starsze osoby. Co się stanie, gdy będzie potrzebna karetka? A ulica nie ma żadnych zabezpieczeń, z jednej strony jest stroma skarpa. Na oblodzonej drodze samochód może łatwo zsunąć się z tej kilkudziesięciometrowej skarpy. Czy musi dojść do tragedii? Czy wycofanie ulic z planu odśnieżania, który i tak jest realizowany fatalnie, to nie szczyt arogancji?” – pyta.

Odpowiedź, którą redakcja otrzymała od ZDM, jest dość ogólna i lakoniczna. Dyrektor Zarządu Dróg Miejskich w Przemyślu Jacek Cielecki tłumaczy, iż:

Reklama

„opóźnienia w utrzymaniu ulic w poszczególnych standardach były spowodowane występowaniem intensywnych i obfitych opadów śniegu oraz – jak wynika z przedstawionych przez wykonawcę usług raportu – awarii niektórych jednostek sprzętowych”.


Na pytanie, czy i kiedy zaspy śniegu zalegające na chodnikach i szczególnie bocznych ulicach naszego miasta zostaną usunięte, dyrektor odpowiada, iż „ze względu na warunki atmosferyczne nie jest planowana wywózka śniegu”. Dlaczego? Nie wiemy. Dużo prawdy zawierają jednak polskie przysłowia, więc jak nie wiadomo, o co chodzi, to prawdopodobnie chodzi o pieniądze.

Reklama

Swoją drogą, ciekawe, czy do forda rangera raptora można doczepić pług? W końcu taka bestia nie powinna mieć trudności z przedzieraniem się przez zaśnieżone, oblodzone drogi naszego miasta.

Posiadacze nieco mniej okazałych aut i piechurzy mogą się cieszyć tym, że przyroda sama sobie poradziła. Zamiast białych świąt – były deszczowe. Dzięki temu (przynajmniej do kolejnego ataku zimy) łatwiej będzie poruszać się po drogach i chodnikach Przemyśla.

Oby tylko okuliści nie mieli na wiosnę zbyt dużo pracy, bo jeśli dalej mieszkańcy będą musieli jednym okiem spoglądać w górę, by nie dostać w głowę śniegiem lub soplem spadającym z dachu, a drugim pod nogi, by nie zaliczyć bliskiego spotkania z chodnikiem, możemy mieć epidemię zezów rozbieżnych.

Reklama


fot.zw.
Nie tylko kierowcy, ale i piesi musieli wykazać się niemałym sprytem, by przebrnąć przez śnieżną pokrywę.


fot.zw.
Parkowanie, zwłaszcza na jednokierunkowych, bocznych ulicach naszego miasta stało się horrorem kierowców. Wielu przesiadło się w komunikację miejską.


fot.zw.
Niemałym zagrożeniem okazał się śnieg zalegający na dachach i gzymsach. Stał się szczególnie niebezpieczny, gdy temperatura przekroczyła magiczne 0 stopni. Jak zgłosiła nam czytelniczka, w kamienicy nr 2 przy ul. Kazimierza Wielkiego, w jednym z mieszkań konieczne było podstawianie misek i wiader, by nie dopuścić do zalania. Roztapiający się śnieg powodował tam ogromne przecieki z sufitu. Sufitu, w którym biegną również przewody elektryczne. Niestety, i w tym przypadku mieszkańcy musieli liczyć na siebie i sąsiedzką pomoc. Ktoś znów się nie spisał.


red.
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama