Mieszkamy w bloku na ostatnim piętrze. Lokatorzy z niższych kondygnacji mają ciepłe grzejniki, a w naszym mieszkaniu kaloryfery są letnie, mimo że ustawione na najwyższą moc. Ciepło nie dochodzi na 4. piętro. Problem zgłaszałam w PGM, interweniowałam we wspólnocie, ale każdy odbija piłeczkę. Za co płacę niemałe pieniądze, skoro grzejniki są prawie zimne? – pyta pani Krystyna. Mieszkanka winą za taki stan rzeczy obarcza niewydajną pompę odpowiedzialną za poziom ciśnienia w instalacji grzewczej.
Problem dotyczący niedogrzanego mieszkania, znajdującego się na ostatniej kondygnacji bloku nr 8a przy Ofiar Katynia, zgłosiła nam pani Krystyna Biegarczyk. Jak mówi, zmaga się z nim od około 4 lat, czyli od momentu wymiany ogrzewania w bloku.
– Nawet zimą temperatura w moim mieszkaniu nie przekracza 17 stopni. Czy to normalne? Lokatorzy z niższych pięter podobnego problemu nie mają – mówi pani Krystyna i wraz z synem wskazuje na grzyb na ścianach, który w jej opinii jest wynikiem zawilgoconych i niedogrzanych pomieszczeń.
Reklama
– Po części to także wina dziurawego dachu – mówi. – Problem poruszany był na zebraniu wspólnoty, ale skutecznego rozwiązania nie znaleziono, mimo powtarzających się monitów z naszej strony u administracji – relacjonuje pani Krystyna. Jak wyjaśnia, rady w postaci odpowietrzenia kaloryferów na niewiele się zdają. – Syn robi to co jakiś czas, a problem cały czas wraca, kiedy ciśnienie znów spada – mówi kobieta.
W piwnicy bloku mieści się kotłownia, którą nadzoruje przedstawiciel zarządu wspólnoty. Jak mówi pani Krystyna, prawdopodobną przyczyną jej kłopotów może być niewydajna pompa, która automatycznie włącza się i wyłącza. – Być może jest za słaba, co powoduje że nie ma wystarczającego ciśnienia i ciepło nie dociera w wystarczającym zakresie na ostatnie piętro – sugeruje. Do takich wniosków doszła po rozmowie z jednym z fachowców.
Właścicielka mieszkania twierdzi, że problematyczna kwestia co roku poruszana jest na zebraniach wspólnoty i jest znana PGM, który administruje blok przy Ofiar Katynia. Ponieważ skuteczne rozwiązanie wciąż się nie znajduje, nie mając wyjścia, zmuszona była kupić piecyk elektryczny, którym się dogrzewa, co powoduje dodatkowe koszty, które musi ponosić prócz tych naliczanych za ogrzewanie, ujętych w comiesięcznym rozliczeniu[paywall].
– Czwarty rok z rzędu walczymy o wypracowanie jakiegoś wyjścia z tej sytuacji, ale bezskutecznie. Mówi się nam, że mamy stare żeliwne kaloryfery i stąd problemy. To nonsensowne tłumaczenie. Był u nas fachowiec i powiedział nam, że w bloku na 3 Maja mieli podobną sytuację. Jego zdaniem między 3. a 4. piętrem powinna być zamontowana dodatkowa pompa, by woda cały czas krążyła w instalacji i by było odpowiednie ciśnienie – zastanawia się pani Krystyna.
Reklama
I przypomina, że kiedy blok stanowił mieszkania zakładowe i był zamieszkiwany przez pracowników Zakładów Płyt Pilśniowych, problemów z ciepłem nie było. Po wykupie mieszkań i zawiązaniu wspólnoty zdecydowano na się na własną kotłownię. – No i od tego czasu mamy kłopot – mówią pani Krystyna i jej syn Dawid. – Zadłużenia na mieszkaniu nie mam, płacę za nie sumiennie co miesiąc, a doprosić się jakieś pomocy nie mogę – żali się nasza rozmówczyni. Jak dodaje, 2 lata temu zaproponowała, że na własny koszt wykona remont i zakupi dwufunkcyjny piecyk gazowy do mieszkania, żeby móc samodzielnie ogrzewać lokal, ale otrzymała odpowiedź odmowną.
Z problemem zwróciliśmy się do Przedsiębiorstwa Gospodarki Mieszkaniowej. Prezes spółki Łukasz Gałuszka poinformował nas, że PGM jest jedynie administratorem budynku Ofiar Katynia 8A. – Wspólnota ma swój zarząd, zatem jeśli faktycznie problemem są kwestie techniczne, to wspólnota, jako właściciel nieruchomości, musi podjąć stosowne decyzje w formie uchwały przypieczętowującej wymianę niewydajnego elementu systemu, na co musi być zgoda większości członków. My możemy treść takiej uchwały, na prośbę wspólnoty, oczywiście przygotować albo też zlecić ekspertyzę, której koszty będą musieli pokryć. Z tego, co mi wiadomo, ogrzewanie w budynku zostało wykonane zgodnie z projektem – przedstawił stanowisko PGM. Jak dodał, problemem w bloku mogą być też nieocieplone stropy i gzymsy, dlatego w górnych partiach może być chłodniej.
PGM jest zdania, że ze swoich obowiązków wynikających z administrowania budynkiem się wywiązuje, bo należą do nich czysto administracyjne czynności, a reszta jest w rękach zarządu wspólnoty.
– Jeśli sprawa nie ruszy z miejsca, pozostaje mi chyba tylko interwencja u rzecznika praw obywatelskich – puentuje pani Krystyna, poirytowana brakiem skutecznych działań.
Celem znalezienia skutecznego rozwiązania skontaktowaliśmy się również z przedstawicielem zarządu wspólnoty. – Według fachowców, którzy byli w budynku, ciśnienie i obieg w instalacji są w normie – skomentował. – Ale być może faktycznie należałoby taką ekspertyzę wykonać ponownie i zlecić tym razem komu innemu. Też jestem za tym, by ten temat w końcu zamknąć, ale o tym niech rozstrzygną fachowcy z uprawnieniami – dodał. Podkreślił jednocześnie, że w sąsiednich blokach są podobne rozwiązania i nie ma problemu z dobijaniem ciepła do ostatnich kondygnacji. Na koniec ze strony przedstawiciela zarządu wspólnoty padła deklaracja, że po rozmowie z nami skontaktuje się z PGM, by uzyskać wskazówki co do dalszych kroków.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze