To nie jest jeszcze czas na eksperymenty. To nie moment, aby dawać losowi pretekst do zabrania czegoś, na co się solidnie pracowało przez wiele miesięcy. Trener JKS Jarosław Bogdan Zając niezwykle optymistycznie podszedł do spotkania ze Strugiem Tyczyn, wystawiając do podstawowej „jedenastki” kilku juniorów, dając odpocząć swoim podstawowym graczom. A że w tej lidze nikt za darmo punktów nie oddaje, nikt przed nikim nie zamierza klękać i prosić o jak najniższy wymiar kary, bardzo długo na Bandurskiego pachniało megasensacją.
Kibice bardzo długo musieli czekać na bramkę. Koniec końców, po ogromnych męczarniach lider, który przez godzinę musiał grać w osłabieniu (czerwona kartka dla Dawida Budniaka w 29. min) uciekł spod stryczka, bo jakakolwiek strata punktów w domowym meczu ze Strugiem mogłaby mieć kolosalne konsekwencje na finał sezonu. Na szczęście znakomitym uderzeniem popisał się Rafał Dusiło, zapewniając swojemu zespołowi komplet punktów.
Bliski cennego punktu na trudnym terenie w Sanoku był Orzeł Przeworsk. Prowadził, potem dał sobie strzelić dwie bramki, nie wykorzystał rzutu karnego (Jakub Lorek), by na kilkanaście minut przed końcem doprowadzić do remisu. Niestety, w doliczonym czasie gry stracił trzeciego gola.
Wreszcie wygrał Sokół Sieniawa. I to z niełatwym rywalem, jakim jest Wisłok Wiśniowa.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze