Reklama

Żniwa w pełni. Rolnicy koszą i narzekają

08/08/2016 10:30

Żniwa rzepakowe praktycznie zakończone. Trwa zbiór zbóż. Przed punktami skupu tworzą się kolejki. Jednak nie wszystkie są czynne. Część zapowiada, że w tym tygodniu skup rozpocznie. Cena rzepaku niezła, ale zbiory są nie najlepsze. Pszenica się udała. Za to cena zbyt rewelacyjna nie jest.

Pod koniec ubiegłego tygodnia za tonę rzepaku płacono 1670 zł brutto. Skup pszenicy ruszył w ubiegłym tygodniu. Za tonę płacono 535 – 525 zł i cena z dnia na dzień spadała. Mimo to chętnych do odstawienia zboża nie brakowało. – Nie mam możliwości zmagazynowania. Muszę sprzedać zaraz po wymłóceniu – tłumaczył stojący w kolejce do punktu skupu w Pawłosiowie mężczyzna. Przywiózł dwie przyczepy zboża. Większość z oczekujących była w podobnej sytuacji.

Urodzaj wymusza spadek cen

– Rzepak kupowany był w dość wysokich cenach, ale[paywall] urodzaj był słaby. Rośliny ucierpiały przy wschodach. Pogoda dokuczała również później. Wielu rolników zaorało pola obsiane rzepakiem. Lepiej plonujące odmiany hybrydowe nie są tak odporne, jak te uprawiane dawniej – ocenia Janina Fus z firmy w Kidałowicach zajmującej się m.in. skupem i przetwórstwem rzepaku.

Reklama
– Jak tu żyć. Siejemy, zbieramy, a potem problem ze sprzedażą. Ci, co stoją pierwsi w kolejce, przyjechali dzień wcześniej wieczorem. Przespali się na przyczepie pod plandeką, a i tak poczekają. Kolejka rośnie. Ostatni mogą czekać do jutra – narzekają rolnicy czekający przy punkcie skupu w Pawłosiowie. Niektórzy pokonali kilkanaście kilometrów, by tu dotrzeć. Teraz siedzą na poboczu i czekają. W czwartek rano wiedzieli tylko, że dzień wcześniej za tonę pszenicy płacono 530 zł. Ile dostaną teraz, jeszcze nie było informacji, a kolejka rosła.

– Tak jest ze wszystkim. Ziemniaki są po 50 gr za kilogram, a w sklepie po 1,20 zł. Gdzie ta opłacalność dla rolnika – mówią. – W ubiegłym roku za tonę pszenicy płacili więcej. Cena przekraczała 600 zł. Było tak, że i po 700 zł dawali. Opryski, nawozy były tańsze, można było mówić o zyskach – przypominają sobie. Długie oczekiwanie urozmaicają dyskusjami. Zbierają się po kilka osób i analizują sytuację rolnictwa, wspominają, a głównie narzekają. Adresatami są w pierwszym rzędzie władze. Te obecne i poprzednie. – Raz kupują, za chwilę wstrzymują. Tłumaczą, że zakłady przetwórcze nie odbierają. Czekają spokojnie na niższe ceny.

– A my musimy sprzedać, bo co z tym zrobimy – mówią. Wśród uwag kierowanych do decydujących o sprawach rolnictwa i kraju jest zarzut o zakupy zboża z Ukrainy. – Podpisali umowę i sprowadzają po 500 zł za tonę. To nam też więcej nie zapłacą – przewidują.


fot.Roman Kijanka
By sprzedać pszenicę, trzeba spędzić w kolejce co najmniej kilka godzin.

Punktów skupu coraz więcej

– Punktów skupu zbóż w naszym regionie jest coraz więcej. We wszystkich ceny są porównywalne i wszędzie można usłyszeć podobne narzekania rolników. Zdarzają się jednak bardziej optymistyczne zdania. – W rolnictwie jest tak, że rok płaci, rok traci, a siać trzeba zawsze – podsumowują.

Soja alternatywą dla rzepaku

Te rośliny przeważają w naszym regionie. Żniwa zbożowe w pełni. Za kilka miesięcy rozpoczną się zbiory kukurydzy i najpewniej sytuacja ze skupem się powtórzy. – Wzrasta zainteresowanie tą rośliną. Wielu rolników już ją sieje. Po części wymuszają to przepisy unijne wymagające stosowania płodozmianu – potwierdza J. Fus. Soja jako roślina motylkowa wiąże zawarty w powietrzu azot naturalnie nawożąc glebę. – Soja zostawia po sobie ziemię jak w doniczce. Po kukurydzy mamy glebę jak na autostradzie, ona wszystko z niej wyciągnie – mówi J. Fus. Zapewnia, że posiana po soi pszenica daje o wiele lepsze zbiory, a problemu ze sprzedażą nasion nie ma. Na dodatek wystarczy tylko raz ją opryskać by pozbyć się chwastów i szkodników. Nie ma też problemu z nabyciem materiału siewnego, a uprawiana w naszym regionie jest czysta, bez GMO. Roślina daje plon około 3 – 3,5 ton z hektara. Zbiór wypada we wrześniu.

Reklama

– Soja to przyszłość dla podkarpackiego rolnictwa. Doskonała alternatywa dla rzepaku. Wpisuje się w wymagania unijne i poprawia glebę – ocenia J. Fus. W jej gospodarstwie soja rośnie na 15 hektarach. Uprawiana jest od trzech lat i już na stałe weszła do profilu produkcji.


fot.Roman Kijanka
Oczekiwanie urozmaicają sobie rozmowami. Głównie o rolnictwie, polityce i bieżących sprawach.


erka
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości