33-letnia mieszkanka województwa małopolskiego została zatrzymana po tym, jak poinformowała straż pożarną, że w budynku jednego ze stalowowolskich hoteli wybuchł pożar, a chwilę później, że znajduje się tam ładunek wybuchowy. Oba alarmy były fałszywe.
Do zdarzenia doszło w środę, 5 bm., około południa w Stalowej Woli. Najpierw kobieta zadzwoniła na alarmowy telefon straży pożarnej z informacją, że w hotelu przy ulicy 1-go Sierpnia wybuchł pożar. Przeprowadzone przez straż i policję sprawdzenia, nie potwierdziły tego. Kilkadziesiąt minut później ta sama kobieta poinformowała służby, że na IV piętrze w tym samym hotelu jest podłożony ładunek wybuchowy. Teren został zabezpieczony. Na miejsce skierowano kilkunastu policjantów oraz funkcjonariuszy z grupy minersko-pirotechnicznej. Kilka osób z IV piętra hotelu zostało ewakuowanych. Po sprawdzeniu wszystkich pomieszczeń nie potwierdzono, aby istniało jakiekolwiek zagrożenie dla życia i zdrowia mieszkańców hotelu. W akcji brało udział blisko 30 policjantów i strażaków, ratownicy medyczni, pracownicy pogotowia energetycznego, gazowego i wodociągowego, a także inne służby.
Prowadzone przez policjantów czynności procesowe i operacyjne doprowadziły do zatrzymania 33-letniej kobiety, mieszkanki województwa małopolskiego, czasowo przebywającej na terenie Stalowej Woli. W chwili zatrzymania kobieta była pod wpływem alkoholu. Badanie wykazało w jej organizmie ponad 1,5 promila alkoholu. Policjanci zabezpieczyli dwa telefony komórkowe należące do niej. Kobieta trafiła do policyjnego aresztu i usłyszała już dwa zarzuty przestępstwa dotyczące podnoszenia fałszywego alarmu o zagrożeniu. 33-latka przyznała się do zarzucanych czynów i złożyła wyjaśnienia. Prokuratura Rejonowa w Stalowej Woli zastosowała wobec niej środki zapobiegawcze w postaci policyjnego dozoru i zakazu opuszczania kraju. Kobiecie grozi kara do 8 lat pozbawienia wolności.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze