Czy przemyscy radni powinni gremialnie uczestniczyć w miejskich uroczystościach? Sytuacja, do jakiej doszło podczas inaugurującej Dni Patrona Miasta Przemyśla Świętego Wincentego uroczystej mszy świętej i procesji z relikwiami patrona, sprawiła, że przewodniczący Rady Miejskiej w Przemyślu Marcin Kowalski postanowił im zwrócić na to uwagę.
Nie napiszemy, że zrugał lub próbował postawić do pionu, bo byłaby to nadinterpretacja. Ale faktem jest, że zdecydowanie podczas ostatniej sesji Rady Miejskiej w Przemyślu (26 sierpnia br.) przedstawił problem. Była to niejako odpowiedź na słowa radnego Ryszarda Kuleja (KO), który poprosił przewodniczącego o... niewychodzenie z sali podczas obrad.
– Zauważyłem, że pan w pewnym momencie przekazuje prowadzenie obrad któremuś ze swoich zastępców i zabiera zabawki, wychodząc z sali. Tak było na ostatnich dwóch sesjach. Uważam, że nie tak powinna wyglądać rola przewodniczącego. Bardzo proszę pana przewodniczącego, aby – wzorem swoich poprzedników – pozostał na sali i wysłuchał choćby, co radni mają do powiedzenia. Walczył pan bardzo mocno, aby być przewodniczącym, wciąż powtarza pan uwagi pod adresem naszego klubu, że nie do końca pana poparliśmy, więc proszę zrobić wszystko, abyśmy nie sądzili, iż ten nasz wybór był jednak słuszny
Reklama
– powiedział radny R. Kulej.
To spotkało się z odpowiedzią przewodniczącego M. Kowalskiego. Uderzył w obecność radnych na miejskich uroczystościach.
– Niezależnie od upodobań, wiary, wczoraj (25 sierpnia br. – przyp. aut.) było święto patrona miasta. Była msza święta za nasze miasto, za radnych, za władze miasta. Uczestniczyła w niej czwórka radnych. Oprócz mnie, pani radna Ewa Sawicka, pani radna Anna Sienkiewicz i pan radny Rafał Kijanka. Obowiązkiem radnych jest stawiać się na takich uroczystościach i reprezentować mieszkańców miasta. Rozumiem panie radny Kulej, że to nie jest rok wyborczy, że w 2028 roku pan już będzie siedzieć w pierwszej ławce i godnie reprezentować swój okręg, ale zapraszam tak pana, jak i wszystkich pozostałych radnych do częstszych wizyt podczas takich uroczystości
Reklama
– powiedział przewodniczący RM w Przemyślu M. Kowalski.
Zapytaliśmy więc kilku przemyskich radnych, w tym przede wszystkim R. Kuleja, co sądzą o słowach przewodniczącego M. Kowalskiego. Bo faktem jest, że podczas święta miasta Przemyśla, w jednym z głównych punktów programu na 23 radnych udział wzięło 4[paywall].
Ryszard Kulej (KO):
– Uważam, że pan przewodniczący nie miał prawa tak powiedzieć. Udział w uroczystościach jest indywidualnym wyborem każdego z radnych. Pamiętajmy, że jeszcze trwa sezon urlopowy, więc wymaganie obecności, dyscypliny jest cokolwiek nie na miejscu. To nie ta forma i nie ten przekaz.
Reklama
Anna Grad-Mizgała (KO):
– Polska konstytucja gwarantuje nam wolność sumienia i wyznania, a Rzeczpospolita Polska jest państwem świeckim, neutralnym w sprawach religii i przekonań. Udział w mszy świętej jest naszą osobistą sprawą. Każdy ma prawo podjąć decyzję według własnego sumienia i przekonań. Publiczne łajanie nas było głęboko niestosowne.
Anna Sienkiewicz (Wspólnie dla Przemyśla):
– Aż tak bardzo nie brałabym tych słów do siebie. Myślę, że pan przewodniczący miał na myśli nie sam udział w uroczystościach kościelnych, a udział w całej inauguracji Wincentiady. To święto miasta i uważam, że akuratnie wówczas dobrym obyczajem jest, aby mieszkańców reprezentowali ich wybrańcy. Słowa te skierował do wszystkich nieobecnych, także z naszego klubu. Powiem od siebie: zostałam po raz pierwszy wybrana radną, uczę się tego, jestem otwarta na uwagi i sugestie starszych koleżanek i kolegów, którzy w radzie działają od lat. I nawet te nie do końca przychylne uwagi analizuję i staram się wyciągać wnioski.
Reklama
Robert Bal (Przemyśl to My):
– Od zawsze było tak, że każdy z radnych indywidualnie podejmuje decyzję, w jakich uroczystościach chce wziąć udział. To nie jest obowiązek. Nieobecność może być spowodowana wieloma względami, z których akuratnie nie muszą się spowiadać. Jednym coś wypadnie, inny nie poczuwa się do udziału w takich czy innych uroczystościach. Nie można na nikim tego wymuszać. Po to jest przewodniczący, który reprezentuje radnych, aby uczestniczyć w uroczystościach. Jeśli on nie może, powinien w nich uczestniczyć któryś z jego zastępców.
Reklama
Krzysztof Majcher (PiS):
– Każdy ma prawo wypowiedzi, bo żyjemy w wolnym kraju. Pan przewodniczący także. Ja też byłem w gronie nieobecnych podczas mszy świętej. Nie czuję się przez to ani gorszy, ani lepszy. Uważam, że to było prywatne zdanie pana przewodniczącego. Skoro miał ochotę to powiedzieć, to sobie powiedział. Nie będę tego oceniać.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Pan Kowalski prywatne zdanie może wypowiadać np. w toalecie do żony. Na sesji Rady Miasta, pan Kowalski wypowiada się jako Przewodniczący tejże!!!
Pan Kowalski prywatne zdanie może wypowiadać np. w toalecie do żony. Na sesji Rady Miasta, pan Kowalski wypowiada się jako Przewodniczący tejże!!!