– Niedawno byłem świadkiem pracy drogowców, którzy łatali dziury w asfalcie, smarując je lepikiem i zasypując drobnym kamyczkami.
– Tyle że taki sposób naprawy to potem utrapienie dla kierowców. Wszystko to przykleja się i do butów, i do opon samochodów. Kiedy przejeżdża się po świeżo załatanej nawierzchni, kamyczki uderzają o podwozie, niszcząc je. A z efektów tych remontów – jak wiadomo – możemy się cieszyć tylko przez jakiś czas. Najdalej do kolejnego sezonu będzie spokój, a potem znów pojawi się dziura. Deszcz wypłucze to wszystko do kanalizacji. Może zamiast co roku wyrzucać pieniądze na doraźne naprawy, lepiej byłoby wydać ich więcej, ale raz, a dobrze, utwardzając porządnie nawierzchnię – zastanawia się mieszkaniec.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Prawdziwy prorok.Zaskakuje "znawstwo" w temacie.Kolejny "geniusz" na naszym lokalnym ugorze.
Ważne, że jest efekt wow naprawiają. Reszta się nie liczy.