Reklama

– Siennów to moje rodzinne strony, do których chętnie wracam – mówi zwycięzca „The Voice Senior” Wojciech Bardowski

Udany występ w formacie „The Voice Senior” zaliczyła jarosławianka Emanuela Nowak , o której pisaliśmy niedawno na naszych łamach. Nie udało się jej jednak dotrzeć do finałowej rywalizacji. Brawurowo poradził sobie natomiast w tym starciu związany z Siennowem w gminie Zarzecze Wojciech Bardowski. Laureat finałowego odcinka telewizyjnego show „The Voice Senior”, emitowanego na antenie „Dwójki”, wspomina swoje dzieciństwo i młodość spędzone na Podkarpaciu i snuje muzyczne plany na przyszłość.

Panie Wojciechu, mieszka Pan w Zielonce, ale to z Podkarpaciem łączy Pana szczególna wieź. Urodził się Pan w Kańczudze, a dzieciństwo spędził w Siennowie w gminie Zarzecze... Wraca Pan wspomnieniami do tych czasów?

– Tak, i to nie tylko wspomnieniami, bo kilka razy w roku odwiedzam w Siennowie rodzinę. Mieszka tam moja siostra. Kańczuga była moim miejscem urodzenia, a w Siennowie się wychowywałem do 6 roku życia. Razem z rodzeństwem, a było nas czworo, mieszkaliśmy tam z rodzicami.

Talent muzyczny odziedziczył po przodkach...

Reklama

– Tak, mój tata, który pochodził z Przysietnicy koło Brzozowa, był organistą w kościele w Siennowie, a wcześniej w Izdebkach. Zginął w Siennowie w 1970 roku. Miałem wówczas 6 lat. Mój starszy o 20 lat brat Andrzej przygarnął nas. Mieszkał w Rzędzianowicach koło Mielca, był tam kierownikiem zakładu wylęgu drobiu. Tam upłynęła mi klasa 6, 7 i 8 szkoły podstawowej. Dalsze swoje kroki skierowałem do Krosna, gdzie ukończyłem technikum mechaniczne. Andrzej też połknął muzycznego bakcyla. Śpiewał w Krakowie, a obecnie śpiewa w chórze w Mielcu. Mój drugi nieżyjący już brat Maciej, starszy ode mnie o 21 lat, był z kolei muzykiem estradowym. Całe swoje życie spędził w Iwoniczu-Zdroju. Na koniec, jak ojciec, też był organistą. Pochodzę zatem ze śpiewającej rodziny. Swoje pierwsze kroki muzyczne stawiałem w krośnieńskim zespole Vitro Band, gdzie występowałem razem z Lorą Szafran, znakomitą polską jazzową wokalistką, z którą mam kontakt do dziś. Mój syn też jest muzykiem, studiuje na Uniwersytecie Muzycznych Fryderyka Chopina w Warszawie. Kontynuuje rodzinną tradycję muzykowania.

Siennów to Pana przystań. Planuje Pan kiedyś wrócić w rodzinne strony[paywall]?

Reklama

– W Siennowie kupiłem stary drewniany dom z myślą o tym, by mieć tam swoje siedlisko. Mam wielki sentyment do tych terenów. Bywam również i w Przemyślu, między innymi dzięki współpracy z Podkarpacką Fundacją Ochrony Zabytków „Opoka” i Henrykiem Madejowskim. Jej efektem był mający już miejsce trzykrotnie uliczny muzyczny spektakl na ulicy Kazimierzowskiej.

Spodziewał się Pan wygranej?

– Zupełnie nie. Ale udało się, jestem ogromnie wdzięczny tym, którzy zechcieli na mnie oddać głos i oczywiście szczęśliwy. Ta wygrana to ukoronowanie mojej muzycznej pasji. Realizuję się w niej cały czas i na pewno nie spocznę na laurach. Założyłem impresariat artystyczny i mam przyjemność, współpracować z różnymi muzykami, organizując różnego rodzaju koncerty. Moim muzycznym dzieckiem jest wymyślony w 2017 roku Międzynarodowy Festiwal Pieśni Legionowej. Jeden z jego finałów odbył się zresztą w Przeworsku. Skąd ten pomysł? Pracując na kolei w Przeworsku, zostałem delegowany do wojska, trafiłem na eliminacje do centralnego zespołu artystycznego Wojska Polskiego, w którym śpiewałem przez 3 lata. Ta piosenka patriotyczna została gdzieś w moim sercu.

Reklama

 Ma Pan za sobą doświadczenie życia na emigracji.

– Mieszkałem kilka lat we Francji, dlatego tak bardzo kocham piosenkę francuską i wykonuję ją z ogromną pasją. Po powrocie do Polski działałem przez 10 lat w gastronomii, ale pasja muzyczna była większa i wróciłem do śpiewania.

Muzycznie jest Pan spełniony, ale... wygrana otwiera nowe możliwości.

– Owszem, teraz otworzyło się przede mną parę nowych drzwi, więc chwytam swoją szansę i zobaczymy, jak się los potoczy. Chcę się rozwijać muzycznie. Mam wielki apetyt na to, by coś jeszcze w tym kierunku zrobić i pokazać światu teksty, które leżą w moich szufladach. Czeka mnie praca nad singlem, a potem płytą. Wiążę z tym wielkie nadzieje.

Reklama

W takim razie życzę Panu realizacji tych planów i trzymam kciuki za ich powodzenie.

 

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 20/02/2025 18:10
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama