Reklama

Stacje TRAFO, czyli historia elektryfikacji Przemyśla

10/08/2025 16:27

Przemyśl pięknieje. Tego lata uważny spacerowicz może cieszyć się już nie tylko owocami licznych robót drogowych, czy nabierającymi koloru elewacjami kamienic. Powoli ale konsekwentnie pięknieją też inne elementy miejskiej infrastruktury, które dotąd szare, zakurzone i czasami trochę obłupane raczej wtapiały się w krajobraz.


Mało kto wie, ale takie stacje TRAFO - czyli transformatorowe - jakie mamy np. na Palcu Konstytucji nie są zbyt często spotykanym elementem miejskiego krajobrazu. My, jako mieszkańcy Przemyśla, powinniśmy być dumni, bo swojego czasu byliśmy pionierami elektryfikacji. Nasze miasto było bowiem pierwsze w Galicji, w którym produkowano prąd na potrzeby cywilne.

Co prawda do dziś ostała infrastruktura - nawet te zabytkowe stacje TRAFO, czy dawny budynek elektrowni przy Sportowej - nie mają nic wspólnego z tym pierwszym procesem elektryfikacji, ale od początku. O tym, że Przemyśl będzie elektryfikowany zdecydowano w maju 1895 r. W tamtym momencie ulice miasta były oświetlane przy pomocy 500 latarni naftowych, które trzeba było codziennie zapalać i gasić każdą po kolei. Miasto było wtedy w pełni swojego rozkwitu, spowodowanego budową i samą obecnością Twierdzy. Na tamten moment garnizon liczył sobie 7192 żołnierzy, którzy generowali popyt na różne usługi, firmy budowlane napędzane wojskowymi środkami szalały a miasto rozlewało się coraz szerzej na przedmieścia.

Reklama

Lwowski Bank Hipoteczny inwestuje w Przemyślu 

Ówczesna kolej państwowa podjęła decyzję o przebudowie i rozbudowie Dworca Kolejowego i to było ostatecznym impulsem zelektryfikowania miasta. I wtedy właśnie władze miasta postawiły na innowacyjną wówczas technologię oświetlenia elektrycznego.  Ponieważ miasta samego z siebie nie było stać na tak duży wydatek, jak budowa elektrowni, to początkowo miała go ponieść firma Simens & Halske, Berrich i Sp., która jednak też nie podołała i opracowaną dokumentację przejął Bank Hipoteczny we Lwowie. Ponieważ wówczas banki zajmowały się o wiele szerzej rozumianą działalnością inwestycyjną niż dziś. Miasto dało im plac a umowa przewidywała, że Banki Hipoteczny wybuduje elektrownie z siecią i będzie eksploatować i czerpać z nich zyski przez 40 lat, a po tym czasie zostanie infrastruktura ta zostanie przejęta przez nieodpłatnie miasto. Ponieważ Przemyśl nigdy nie był miastem bogatym, przekazano bankowi Hipotecznemu plac, który dla ówczesnych znajdował się na opłotkach miasta. I nie chodzi tu o plac targowy przy dzisiejszej Sportowej.

Pierwsza elektrownia

Pierwsza elektrownia w Przemyślu stanęła na miejscu dawnego cmentarza, pomiędzy dzisiejszymi ulicami Dworskiego i Mickiewicza, przy Konarskiego czyli tam gdzie dziś jest Sąd! Był to budynek mieszczący kotłownię z czterema kotłami parowymi i 30 metrowym kominem.  Ponadto była tam bateria akumulatorów i tablica rozdzielcza, Była to elektrownia produkująca prąd stały o napięciu 2 x 150 V i miała moc 165 KW. Sieć elektryczna była napowietrzna, rozmieszczono ją głównie na drewnianych, niekiedy tylko stalowych słupach stalowych wspornikach przymocowanych do budynków.

Reklama

Nie zelektryfikowano całego miasta, prąd został doprowadzony do Śródmieścia, Podzamcza i części Lwowskiego Przedmieścia pomiędzy ulicami Basztową, Słowackiego, Smolki, Dworskiego i Konarskiego. To pokrywało się z obszarem zwartej zabudowy objętej bardziej surowymi przepisami przeciw pożarowymi. Na Zasaniu zelektryfikowano tylko Plac konstytucji z początkowymi odcinkami 3 Maja, Grunwaldzkiej i Krasińskiego. Przewód puszczono na stalowych wspornikach przymocowanych do głównego mostu drogowego na wylocie Kościuszki.   Stosowano głównie lampy żarowe i nieliczne łukowe… które też trzeba było po kolei jedna po drugiej co dzień zapalać i gasić.

Pierwsze kłopoty

Jak można się domyślić realizacja tego śmiałego założenia od razu pociągnęła za sobą masę problemów. Pierwsze co się stało po realizacji elektrowni, to niemal równolegle w bliskiej okolicy wyrosło mnóstwo kamienic czynszowych i dzielnica willowa spomiędzy Tarnawskiego/Puszkina/ Kilińskiego. A ponieważ elektrownie postawiono by dostarczała prąd do oświetlania ulic i odbiorców indywidualnych, to znaczy, że chodziła wtedy gdy było ciemno. Czyli późnymi popołudniami i wieczorami. Ponoć głośno wówczas buczała, a nastawiony na zysk Bank Hipoteczny (któż by się spodziewał) napędzał ją kiepskim węglem, przez co pozbawione filtrów kominy wypuszczały parę pełną dwutlenku siarki i pyłu, osiadającego na nowiutkich elewacjach kamienic. Poza tym kotły parowe wymagają dużych ilości wody, a studnia zakładowa elektrowni z powodzeniem osuszała wszystkie studnie prywatne w okolicy ( bo wodociągów jeszcze wtedy na tym obszarze nie było).

Reklama

Trudne relacje banku z władzami miasta

Ze względu na komercyjne nastawienie Banku Hipotecznego jego związek z miastem był… trudny. Odmawiali oni inwestowania w elektrownie, w rozbudowę sieci i w ogóle cokolwiek. Do tego stopnia, ze prądu nie starczyło dla wszystkich i np. bardzo elegancki Pasaż Gansa naprzeciwko Dworca Kolejowego musiał produkować prąd sam dla siebie z agregatu. Już w 1908 r. miasto podjęło decyzję o budowie nowej elektrowni przy  dzisiejszej ul. Sportowej, która wtedy nazywała się Targowica. Największym plusem tej lokalizacji była bliskość Sanu i łatwość pobierania wody do kotłów. Nową elektrownię zaczęto budować w 1909 r a uruchomiono w 1912 r. Stara została wykupiona w 1910 r.- czyli przed upływem 40 lat- wyceniając ją na podstawie udowodnionych rachunkami nakładów pomniejszonych o amortyzację.   Przez pewien czas zakłady funkcjonowały równolegle, żeby zapewnić ciągłość dostaw prądu. Nowa elektrownia, w odróżnieniu od starej, produkowała prąd stały. A prąd stały rozsyłany jest na duże odległości pod wysokim napięciem i zanim dojdzie do odbiorcy, trzeba zejść do napięcia średniego i niskiego. A do tego dochodzi w stacjach TRAFO. Początkowo ustawiono w strategicznych punktach miasta „kioski” z tablicami rozdzielczymi, transformatorami i sterownikami oświetlenia ulicznego.

Zabytkowe stacje TRAFO

Te stacje, które dziś widzimy powstały już za wolnej Polski, w trzech „rzutach” które różnią się estetycznie. Zachowało się 5 stacji typu A z 1926 r. – na pl. Konstytucji, Rogozińskiego, Bohaterów Getta, rogu 3 Maja i 29 Listopada oraz przy Dolińskiego. Stację przy pl. Konstytucji remontuje się teraz tak jak one wyglądały pierwotnie- z tynkowanymi i ceglanymi partiami. Stacje typu B mamy 4, przy Łukasińskiego, Słowackiego, Kilińskiego i Dworskiego. Typ C powstał w 1936 r. a dwie ostatnie są przy Mickiewicza i Konarskiego. Delikatnie mówiąc po coraz mniejszej dbałości o „ładność elewacji” widać pogrążanie się wówczas kraju w kryzysie.

Reklama

Elektrownia bohatersko utrzymywała produkcję (z krótkimi przerwami przy zmianach kolejnych armii akurat zajmujących Przemyśl)  przez cały okres I wojny światowej nie wyłączając oblężeń. Choć czasowo odcięto całe Zasanie, ze względu na zerwanie linii napowietrznej zainstalowanej na zniszczonym moście drogowym. Dużo linii elektrycznych dla indywidualnych odbiorców zostało zerwanych przez bombardowania, ale to wszystko szybko odbudowano zaraz po zakończeniu działań wojennych. A zabytkowe stacje TRAFO w większości służą swoim pierwotnym celom do dziś. Patrząc się na te po kolei piękniejące budynki pamiętajmy, że Przemyśl był pierwszym miastem w Galicji, które dostarczało prąd cywilom. I przy okazji, czy zauważyliście, że ona na szczycie tego daszku mają betonową kulkę?

Dr Natalia Stojak – Pomykacz

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości