– Część drewnianego sufitu spadła jeszcze przed rokiem. Reszta ledwie się trzyma. Przebywanie w mieszkaniu jest ryzykiem. Kładę się spać z nadzieją, że jeszcze tej nocy mnie nie pogrzebią – narzeka rencista z Jarosławia. – Na żadną pomoc nie mogę liczyć. Nikt się tym nie interesuje, chociaż zgłaszam, gdzie tylko można – dodaje.
Pan Mieczysław zajmuje mieszkanie w zabytkowej kamienicy, leżącej przy jednej z głównych ulic Jarosławia. Zniszczony z zewnątrz budynek, w środku wygląda tragicznie. Pękające ściany, a na nich wszechobecny grzyb, w ciemnym korytarzu unoszą się też nieprzyjemne zapachy. Kilka mieszkań lokatorzy już opuścili. W siedmiu nadal mieszkają. Budynek od pięciu lat należy do prywatnej osoby. Wcześniej był pod zarządem miasta.

fot.Roman Kijanka
Zacieki są wszędzie.
Z pierwszą ulewą przyszedł kolejny problem. Woda, która wcześniej ściekała po ścianach, teraz wlewała się przez dziurę w suficie. – Postawiłem pojemniki. Trochę złapałem do nich, reszta poleciała do mieszkania niżej. Tak jest do teraz, bo dostępu na strych nie ma. Właściciel zamknął wejście i nawet gdybym chciał, dziur w dachu nie uszczelnię – wyjaśnia lokator. Wiosenne ocieplenie przyniosło następny kłopot. – Wróciłem rano z pracy. Otwieram drzwi do mieszkania, a tam miliony much. Trudno było wejść. Dostały się przez tę dziurę – opowiada. Niedługo później pojawiły się w mieszkaniu szczury. – One chodzą po całej kamienicy, ale udawało się je utrzymać z dala od mieszkania. Teraz wykorzystały dziury w suficie i zagnieździły się pod łóżkiem. Że mam dzikich lokatorów, zauważyłem, gdy ciastka zostawione na ławie znikły razem z pojemnikiem. Przeszukałem pokój i okazało się, że słodycze są schowane za szafą. Sprawdzając dalej, namierzyłem dwa szczury. Długo je trułem. Ten większy, chyba samiec, był na tyle bezczelny, że potrafił w środku dnia wyjść i zabrać coś do zjedzenia – mówi pan Mieczysław. Zajmowany przez niego pokój z kuchnią wygląda tragicznie. W oczy rzucają się brązowe zacieki, a ściany ze złuszczoną farbą i spękanym tynkiem dają wrażenie niezamieszkałej rudery. Lokator zapewnia, że niedawno wszystkie pomieszczenia odmalował. Po pierwszych opadach zacieki wyszły ponownie.
– Z góry woda. Z dołu grzyb. Właściciel kupił kamienicę z lokatorami i teraz czeka, aż się wyprowadzimy. Nic w budynku nie robi, bo im gorzej dla nas, tym lepiej dla niego. Miasto powinno pomóc, ale podobnych do nas ma więcej, więc trzeba czekać w kolejce latami. Co z tego, że na bieżąco płacę czynsz i wszystkie opłaty. Nikt nas nie uważa za ludzi. Jesteśmy tylko przeszkodą – narzeka lokator.
Jarosławianin narzeka, że nie dość, iż znikąd nie może spodziewać się pomocy, to jeszcze sam nic nie może zrobić. Na wszystko potrzeba zgody właściciela, a z nim nie ma kontaktu. Zmiana mieszkania jest w najbliższych latach niemożliwa, bo miasto praktycznie nie ma lokali komunalnych.
Lokator prosi o anonimowość, ponieważ nie chce, by znajomi dowiedzieli się, w jakiej norze przyszło mu mieszkać.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.W takiej sytuacji to tylko do Nadzoru budowlanego - im napewno uda sie skontaktować z właścicielem
Nie znasz sytuacji więc się nie wymądrzaj ! Ten Pan dobrze wie dlaczego mu się ... leje. A właścicielom wyrządził przysługę... nawiasem są właścicielami ledwie od miesiąca. He he, i na ile ich znam to już zacierają ręce, za ten artykuł. Z pewnością są uchachani, że redakcja dała to na forum - "na bank" przez swoją kancelarię lubelską wyciągną od naczelnego i od wydawcy niezłą kasę za pomówienia opublikowane jednostronnie. I słusznie; niech ŻP wróci do dawnych czasów rzetelności dziennikarskiej, bo teraz się... delikatnie mówiąc lekko opuścili w tym zakresie.Będę kibicować właścicielom - a Panu Mieczysławi podpowiadam, by poszedł do wydawcy Życia Podkarpackiego z prośbą o mieszkanie - ale takie prawie gratis, jak ma w Jarosławiu.
Uzupełniam... do Titka. Pan Kijanka to super dziennikarz ! Wie, jak obniżyć poziom gazety - po prostu opisać sytuację z jednej - i to nieobiektywnej - strony. Gratulacje dla Pana Naczelnego i wydawcy ŻP za zatrudnienie Pana Kijanki. Ale się będzie działo...
A czy ten pan Mieczysław nie miał przypadkiem dbać o bieżące naprawy w zamian za niepodwyższanie mu czynszu. Nawiasem mówiąc niech się przyzna czy płaci i ile płaci ? Może dlatego nie ma odwagi pokazać ... buźki swojej. Oczywiście mowa o drobnych naprawach, bo to obiekt zabytkowy i remont za zgodą konserwatora dopiero... przed lokatorami.
Najlepiej to pan Mieciu powinien gwiazdy przez dziurawy dach oglądać. A tak na poważnie . Panie Mieciu kup pan parasol ogrodowy postaw go pan pod dziura w suficie i nie zawracaj pan d właścicielowi budynku.
W takiej sytuacji to tylko do Nadzoru budowlanego - im napewno uda sie skontaktować z właścicielem
Nie znasz sytuacji więc się nie wymądrzaj ! Ten Pan dobrze wie dlaczego mu się ... leje. A właścicielom wyrządził przysługę... nawiasem są właścicielami ledwie od miesiąca. He he, i na ile ich znam to już zacierają ręce, za ten artykuł. Z pewnością są uchachani, że redakcja dała to na forum - "na bank" przez swoją kancelarię lubelską wyciągną od naczelnego i od wydawcy niezłą kasę za pomówienia opublikowane jednostronnie. I słusznie; niech ŻP wróci do dawnych czasów rzetelności dziennikarskiej, bo teraz się... delikatnie mówiąc lekko opuścili w tym zakresie.Będę kibicować właścicielom - a Panu Mieczysławi podpowiadam, by poszedł do wydawcy Życia Podkarpackiego z prośbą o mieszkanie - ale takie prawie gratis, jak ma w Jarosławiu.
Uzupełniam... do Titka. Pan Kijanka to super dziennikarz ! Wie, jak obniżyć poziom gazety - po prostu opisać sytuację z jednej - i to nieobiektywnej - strony. Gratulacje dla Pana Naczelnego i wydawcy ŻP za zatrudnienie Pana Kijanki. Ale się będzie działo...