Przy każdej większej ulewie mieszkańcy Iskani w gm. Dubiecko, których domy położone są nieopodal potoku Zalasek, obawiają się o swój dobytek. – Nikt go nie czyści i bardzo szybko podnosi się poziom wody. Już od lat nikt z tym nic nie robi – mówią.
Zalasek to niewielki na co dzień potok, który swoje źródło bierze w lesie, a ujście znajduje w Sanie. Gdy przyjdzie jednak większa ulewa, nie mówiąc już o potężnej nawałnicy, staje się naprawdę groźną rzeką. Wypływając z lasu niesie ze sobą połamane gałęzie i konary oraz pozostawiane nad brzegami śmieci. Te zatykają przepust drogowy i woda wylewa się na okoliczne tereny. Wielokrotnie już woda zalewała pola i posesje, dostając się do domów i budynków gospodarczych. Nieraz jej poziom sięgał blisko jednego metra.[paywall]
Ostatnia groźna powódź dotknęła mieszkańców w 2011 r., ale teraz też z niepokojem wpatrują się w niebo i koryto potoku. – W czasie ostatniej burzy pilnowaliśmy i co nam się udało, to wyciągaliśmy na brzeg, żeby woda nie wylała. Już było blisko, żeby przelewała się nad drogą – opowiadają. – Ten potok nie był czyszczony już od trzech lat. Widać jak wygląda. Przecież woda nie ma którędy płynąć, tak jest zarośnięty – nie kryją zdenerwowania. W tej sprawie napisali już petycję do Podkarpackiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych.
Wiesław Dominik, kierownik jarosławskiego oddziału tej instytucji: – Jesteśmy po przetargu i po 18 sierpnia przystępujemy do prac. Wzięliśmy pod uwagę sprawy, które zostały zawarte w piśmie od mieszkańców – mówi.
Prace mają na celu udrożnienie potoku na tyle, żeby woda mogła swobodnie przepływać. Potrwają dwa lub trzy tygodnie. – Kilka lat temu wykonywaliśmy zabezpieczenie skarp i dna. Co roku nie jesteśmy w stanie prowadzić prac, bo nie mamy na to pieniędzy. Co trzy lata jest ciężko coś zrobić – mówi W. Dominik.
Powodem wylewania potoku jest również przepust pod mostem. Jest to przepust składający się z trzech otworów, przez który powinna przepływać woda. Gdy jednak nurt niesie ze sobą gałęzie, szybko tworzy się zator. – Przebudowa jest dość droga, a my na to nie mamy środków. W takim przypadku zajmujemy się bieżącym utrzymaniem i po każdych większych opadach dokonujemy przeglądu takich obiektów. Jeśli trzeba, nasi pracownicy nawet w nocy jadą do akcji. Ten przepust nie jest zamulony, powodem problemów są zakrzaczenia i to, co niesie ze sobą woda – mówi Kazimierz Walczak, inspektor nadzoru w Zarządzie Dróg Powiatowych w Przemyślu.
W razie zagrożenia, mieszkańcy powinni informować policję lub straż pożarną, która powiadomi drogowców o problemie.
Nowym utrapieniem dla właścicieli domów i pól stał się ostatnio natomiast barszcz Sosnowskiego. Uporczywy chwast, który niesie ze sobą poważne niebezpieczeństwo dla zdrowia, pojawił się ostatnio także nad brzegiem ZalaskuTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Nauczyli się że trzeba im to zrobić, czekają nie wiadomo na co. A weźcie się nieroby do roboty i oczyścić ten strumyk !!
A te smieci to wam krasnoludki podrzucily? A domy jak budowaliscie to potoku w tym miejscu jeszcze nie bylo, to skad mogliscie wiedziec, ze bedziecie podtapiani. Do roboty lenie !
Nauczyli się że trzeba im to zrobić, czekają nie wiadomo na co. A weźcie się nieroby do roboty i oczyścić ten strumyk !!
A te smieci to wam krasnoludki podrzucily? A domy jak budowaliscie to potoku w tym miejscu jeszcze nie bylo, to skad mogliscie wiedziec, ze bedziecie podtapiani. Do roboty lenie !