Rozmowa z Bartłomiejem Łaniuszem, przedsiębiorcą, właścicielem przemyskiej firmy „Podobrazia z duszą” z Kuńkowiec, czterdziestojednolatkiem, ojcem czwórki dzieci. Uczestnikiem zajęć dla ojców Tato.Net. *materiał przygotowany dla prasy
Nazwa Pana firmy brzmi na tyle oryginalnie, że muszę o nią zapytać, zanim porozmawiamy o ojcostwie,. Czym się Pan zajmuje?
– Zaopatrujemy artystów plastyków w ręcznie robione podobrazia, czyli płótno malarskie, tkaniny i półprodukty.
Można z tego wyżyć?
– Jest ok :)
Jest Pan ojcem czwórki dzieci. W jakim wieku?
– Osiem, sześć, trzy i dwa lata. Małe dzieciaczki.
Jak mają na imię?”
– Janek, Gabryś, Franiu i Lidka.
Co to znaczy być dobrym ojcem?
– Trudne pytanie. Nikt nie jest ojcem idealnym. Zgadzam się ze stwierdzeniem: wystarczy być wystarczająco dobrym ojcem. Każdy z nas ma słabsze i mocniejsze strony. Niestety łańcuch jest tak mocny, jak jego najsłabsze ogniwo. Ojciec może być idealny w dziesięciu aspektach, a w jedenastym kuleć i ta jedna rzecz może rzutować na całość relacji z dzieckiem. Dobry ojciec powinien sobie z tego zdawać sprawę. Dobry ojciec to osoba, która kocha swoje dzieci miłością popartą konkretnymi działaniami. Samo uczucie nie wystarcza. Dobry ojciec chce być ze swoimi dziećmi, chce je poznawać, chce im zbudować dobre środowisko i stawać się dla nich coraz lepszym ojcem.
A Pan jakim jest ojcem?
– Dość dobrym, a jednak są sytuacje, w których „zawalam”.
Co Pan „zawala”? Jest Pan przedsiębiorcą, więc może brak czasu dla rodziny…
– Nawet nie. Owszem, jestem odpowiedzialny za swoich pracowników, zamówienia, ale w domu moja czwórka cały czas patrzy na mnie, co ja robię, naśladują mnie. Ode mnie uczą się być człowiekiem. Zabrzmi to górnolotnie, ale najlepsze, co mogę zrobić dla świata, to być dobrym tatą. U mnie w firmie jest tak, że gdy usłyszę od pracownika, że jego dziecko ma, na przykład: występ w przedszkolu, to nie ma takiego zamówienia, które byłoby tak ważne, aby on musiał przyjść do pracy. A co zawalam? Trudno mi czasem po zakończeniu pracy, wchodząc w przestrzeń domową, wyrzucić z głowy problemy. Dzieci to wychwytują. Powinienem też popracować nad konsekwentnym podtrzymywaniem swoich decyzji wychowawczych. Raz im daję taki komunikat, a drugim razem inny. To bardzo ważne, bo stałość daje poczucie bezpieczeństwa. Jeżeli ojciec nie jest stabilnym punktem oparcia, to cały układ rodzinny może się chwiać.
Czy popełnione błędy wychowawcze, a każdy ojciec je popełnia, można naprawić?
– Według mnie i tak, i nie. Pewnie łatwiej we wczesnym okresie wychowania. Dzieci wtedy łatwiej zapominają. Potem z wiekiem jest coraz trudniej. To, co się stało, już się nie odstanie. Przeszłości nie można cofnąć i konsekwencje będą, ale każde dziecko chce mieć dobrego ojca. Ojciec, który zawalił coś ważnego w wychowaniu, zawsze może udowodnić dziecku, że ono jest dla niego bardzo, bardzo ważne i dla niego się zmieni. Tyle że to nie może być czcza gadanina, tylko prawdziwa poprawa.
Jakie są aktualnie najtrudniejsze wyzwania wychowawcze, z którymi musi, czy powinien się zmierzyć ojciec?
– Zbyt mało czasu, to że wciąż jesteśmy zajęci. Mało mamy dla dzieci takiego czasu, gdzie poświęcamy im 100 procent uwagi. Drugi problem – nadmierne korzystanie przez dzieci z elektroniki wynika trochę z tego pierwszego – gdy czuję, że się nie wyrabiam, to najłatwiej włączyć bajkę lub gry. To ma poważne konsekwencje dla dziecka i biologiczne, i psychologiczne, i wychowawcze. Czasem nie umiemy być razem, nie umiemy zbudować relacji.
Czy zdalne ojcostwo, w przypadku na przykład emigracji zarobkowej, może zastąpić obecność?
– Ja bym unikał takiej sytuacji za wszelką cenę. Dla dziecka najważniejszą rzeczą jest obecność rodziców. Nie da się zastąpić matki czy ojca rozmową przez telefon. Jeżeli już się musi, to minimalizować nieobecność. Wracamy do priorytetów. Co będzie lepsze dla całej rodziny: życie na skromniejszym poziomie, ale bycie razem, czy lepszy samochód, lepszy dom, mieszkanie, więcej pieniędzy. Ja nie oceniam. Są różne sytuacje życiowe, ale tu nie ma kompromisów: dziecko potrzebuje obecności ojca.
Przygotowuje Pan w Przemyślu spotkanie w ramach Tato.Net. Czym zajmuje się ta organizacja?
– Organizacja powstała dwadzieścia lat temu w Lublinie po to, aby pomagać ojcom radzić sobie z różnymi aspektami wychowania dzieci. Tato.Net, czyli sieć ojców, to próba budowania połączeń. I chociaż nazwa kojarzy się z internetem, to jednym z głównych założeń Tato.Net jest wymiana doświadczeń poprzez bezpośrednie spotkania, warsztaty wyjazdy taty z jednym dzieckiem i tworzenie małych lokalnych grup ludzi (tzw. Ojcowskich Klubów), którzy mogliby się poznać osobiście. Wymienić doświadczenia, poszukać odpowiedzi na postawione na wstępie naszej rozmowy pytanie: jak mogę być dobrym ojcem?
Jakie konkretnie efekty przynosi uczestnictwo w tego typu spotkaniach?
– Dla mnie najważniejszym efektem było to, że zacząłem się zastanawiać nad jakością swojego ojcostwa. Na spotkaniach mogę posłuchać innych. Okazało się na przykład, że jeden facet powiedział coś, co mi się bardzo spodobało i pomyślałem, okej, ja tak chcę. A inny, w mojej ocenie, wygadywał bzdury. O, tak nie chcę. Jeden i drugi wniósł wartość do mojego życia. Miałem możliwość się przejrzeć w drugim człowieku. To w połączeniu z dobrym wykładem, pracą w grupach, zrobieniem tzw. tato-planu i tym podobnymi narzędziami wniosło konkretną i wyraźną poprawę w kilku aspektach mojej relacji z dziećmi.
Jakiej przyszłości chciałby Pan dla sowich dzieci za dziesięć, piętnaście lat?
– Nie mam wpływu na sytuację zewnętrzną, tym bardziej na tak odległą. Natomiast mam wpływ na to, czego się nauczą moje dzieci. Chciałbym ich wyposażyć w umiejętności, które im się przydadzą za dziesięć, dwadzieścia lat. Na przykład w umiejętność budowania relacji z innymi. Fajnie byłoby mieć odłożonych parę złotych, aby mogły studiować, łagodniej wystartować w dorosłe życie. To jest moja rola. Chciałbym, żeby żyli w bezpiecznym, przewidywalnym świecie, ale czy świat taki będzie? Nie wiem.
Dziękuję za rozmowę.
Artur Wilgucki

– Na spotkaniach mogę posłuchać innych. Okazało się na przykład, że jeden facet powiedział coś, co mi się bardzo spodobało i pomyślałem,okej, ja tak chcę. A inny, w mojej ocenie, wygadywał bzdury. O, tak nie chcę. Jeden i drugi wniósł wartość do mojego życia. Miałem możliwość się przejrzeć w drugim człowieku. – mówi o spotkaniach w ramach spotkań Tato.Net Bartłomiej Łaniusz.
Co będzie się działo w Przemyślu?
· Na początku zapraszamy na 7-godzinny flagowy warsztat Tato.net „Bliżej” – już 8 marca !
· Od 26 marca comiesięczne 2-godzinne spotkania w ramach Ojcowskiego Klubu
Szczegóły: przemysl@ok.tato.net
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze