Od pięciu lat nasza redakcja organizuje plebiscyt czytelników na najlepszego sołtysa w czterech powiatach: przemyskim, jarosławskim, przeworskim, lubaczowskim. Kolejna edycja przed nami. Z racji roku wyborczego zorganizowaliśmy dodatkową „zabawę”: Plebiscyt na Najpopularniejszego Samorządowca Kadencji 2014 – 2018.
Zanim wyborcy pójdą jesienią do lokali wyborczych, daliśmy naszym czytelnikom szansę na wyrażenie swojej opinii na temat ich przedstawicieli w samorządzie. Można powiedzieć, takie miniprawybory. Słowo mini nie jest do końca adekwatne. Musieliśmy skoordynować głosowanie na 719 kandydatów.Oczywiście racje muszą się ścierać, ale w kwestiach strategicznych, a do takich należą, na przykład, remonty dróg, służba zdrowia, oświata, inwestycje, nie ma miejsca na politykowanie. Jest to szczególnie widoczne na poziomie rad gminnych, powiatowych, gdzie niemądre decyzje mieszkańcy bezpośrednio odczuwają na własnej skórze. Zwycięzcy w naszym plebiscycie podkreślali bardzo mocno osobistą odpowiedzialność przed ludźmi, którzy na nich głosowali. Druga
sprawa, która mnie zaintrygowała to stosunkowo mała liczba kobiet angażujących się w działalność samorządową. Jak by nie liczyć 106 pań na 719 miejsc w radach to stanowczo za mało. Dlaczego kobiety nie angażują się bardziej reprezentatywnie w działalność samorządową? Nie wiem. O ile działalność polityczna może zniechęcać, to do pracy w samorządach nikt i nic nie powinno kobiet ograniczać.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze