Reklama

19.05. 2023 pożegnamy kapitana Henryka Jaskułę [ZDJĘCIA]

– Moim zdaniem Tata zasługuje na upamiętnienie na przemyskim Rynku – mówi profesor Lidia Morawska.


fot.Jacek Szwic

­Rozmowa z Lidią Morawską, profesorem na Wydziale Nauki Queensland University of Technology w Brisbane w Australii, przemyślanką, córką kapitana Henryka Jaskuły. Przez tygodnik „Time” zaliczoną do grona 100 najbardziej wpływowych osób na świecie w 2021. Jej badanie naukowe nad transmisją wirusów w powietrzu pomogło zmienić praktyki zachowań sanitarnych od szkół po miejsca pracy, czyniąc te środowiska bezpieczniejszymi dla większej liczby ludzi na całym świecie. Jej nazwisko pojawia się w kontekście Nagrody Nobla.   

Reklama

 

Czy obecna wizyta Pani Profesor w Przemyślu ma związek z planowanym pogrzebem Pani Ojca, kapitana Henryka Jaskuły?

– Tak. Głównym celem mojej wizyty w Przemyślu jest przygotowanie pożegnania mojego Taty, które odbędzie się w przyszłym roku, w maju. Mamy również dokładną datę.

 

Możemy ja poznać?

– Dziewiętnastego maja, 2023. W tym dniu na Cmentarzu Zasańskim w Przemyślu odbędzie się[paywall]  uroczystość pożegnania. Tata będzie pochowany w grobie rodzinnym, tam gdzie moja Mama. Godzina pochówku jeszcze nie jest znana, ale będą to godziny wczesnopopołudniowe, żeby goście z Polski i z zagranicy mogli spokojnie dotrzeć. Następne w Muzeum Narodowym Ziemi Przemyskiej planujemy spotkanie w auli audiowizualnej. Tam będzie okazja do obejrzenia filmów poświeconych Kapitanowi, zgromadzonych pamiątek, powspominamy Samotnego Żeglarza. W przeddzień w kościele oo. Salezjanów odprawiona zostanie msza, a po niej chętni będą mogli obejrzeć na Zamku Kazimierzowskim monodram „Hen” poświecony kapitanowi Jaskule, w wykonaniu Rafała Paśki.

Reklama

 

Czy władze miasta zaangażują się w organizację uroczystości?    

– Spotkaliśmy się z panem prezydentem Przemyśla Wojciechem Bakunem. Przedstawiliśmy program. Pan prezydent entuzjastycznie odniósł się do naszych propozycji. Zgodził się także objąć honorowy patronat nad uroczystościami. Miałam także spotkanie z przedstawicielami zarządu Okręgowego Polskiego Związku Żeglarskiego w Przemyślu. Przemyscy żeglarze podejmą się koordynacji całości uroczystości.  

 

Kapitan Henryk Jaskuła na przemyskim Rynku ma poświęconą sobie tablicę. W Muzeum Narodowym Ziemi Przemyskiej gromadzone są pamiątki związane z rejsem solo non stop dookoła globu. Redaktor Mieczysław Nyczek napisał książkę: „Ostatni rejs kapitana Jaskuły”. Czy Pani zdaniem powinno powstać jeszcze jakieś inne upamiętnienie Samotnego Żeglarza?

Reklama

– Kapitan Henryk Jaskuła jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci w historii żeglarstwa w Polsce, na świecie. Jedną z tych osób, która na zawsze rozsławiła Przemyśl. Wydaje nam się, że zasługuje na upamiętnienie i to w centralnym miejscu miasta.

 

Czyli?

– Najbardziej centralnym miejscem w mieście jest Rynek, więc na Rynku. Obok istniejącej tablicy mógłby stanąć niewielki obelisk. Jest już nawet projekt przemyskiego rzeźbiarza Mariana Szajdy, minimalistyczny i wymowny. Koło sterowe i granitowy obelisk, imitujący trzon steru z lapidarną informacją o kapitanie Henryku Jaskule. Z istniejąca tablicą stanowiłby integralną całość. O ile byłaby przychylność władz miejskich, radnych, Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków i darczyńców (koszt obelisku według obecnych cen wynosi 58 tysięcy złotych – przyp. red.), może udałoby się go odsłonić w dniu pogrzebu. To powinno być miejsce widoczne, tak aby przechodzący ludzie, turyści, ale też młodzież, dzieci teraz i w przyszłości mieli widoczne wspomnienie tej postaci. Myślę, że można by rozważyć jeszcze tablicę na domu przy ulicy Drużbackiej, w którym przez dziesięciolecia mieszkaliśmy.

Reklama

 

Czy Przemyśl pozostanie dla Pani Profesor ważnym miejscem na mapie świata?

– Przemyśl to moje miasto rodzinne. Szkoła, przyjaźnie, paczka klasowa z II LO, grób mamy, a za rok grób rodziców. To Grupa Wsparcia, grupa przyjaciół, którzy byli z Tatą do końca. Mnie w maju 2020, kiedy Tata umierał, zatrzymała w Australii pandemia. Dlatego jestem wdzięczna Uli Wojnar, Mietkowi Nyczkowi, Wojtkowi Pieprznemu, Heniowi Worobcowi, Staszkowi Doroszowi, ale też wszystkim ludziom dobrego serca, którzy wspierali Tatę w jego ostatnim samotnym rejsie. Tu nadal mam do kogo wracać.

Reklama

 

Proszę wybaczyć osobiste pytanie. Miała Pani bardzo bliski, emocjonalny  kontakt z Ojcem? W rozmowach prywatnych zawsze mówi Pani o nim zdrobniale „tata”. Co zmieniło, o ile w ogóle zmieniło, odejście tak charyzmatycznego i chyba wymagającego ojca, w życiu córki, poważanej Pani profesor, wybitnego naukowca w swojej dziedzinie? Co z Panią zostanie jako przekaz, drogowskaz Kapitana Henryka Jaskuły dla córki?

– (Długie milczenie). Trudne pytanie. Niewiele się zmieniło w moim życiu, ponieważ mam wrażenie, że Tato zawsze przy mnie jest. On odszedł fizycznie, ale On istnieje. Mam poczucie jego bliskości. W różnych sytuacjach. Na przykład, kiedy wracam ze spaceru w Brisbane, gdzie mieszkamy. Na końcu mojej uliczki jest wzgórze. Zza niego widać wspaniały nieboskłon. Obserwuję gwiazdy. O tej porze roku u nas, w Australii, jest obecnie zima, widać bardzo wyraźnie Krzyż Południa. Często rozmawiałam z Tatą o gwiazdach. Były dla niego wskazówką, gdzie jest, w jakim miejscu. Kończąc spacer, patrzę na Krzyż Południa i mówię: – No cześć Tato, Krzyż jest teraz tam…  

Reklama

 


AW
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama