Gdy zaczynali, byli pierwsi na Podkarpaciu. W tym roku zasadzili aż 3 ha. Na początku uprawą interesowali się wszyscy – nawet policja. Do tego stopnia, że jedną noc spędzili na dołku. Dzisiaj liczą na rynkowy sukces, chociaż uprawa dalej budzi kontrowersje.
– Trzy lata temu wspólnie wymyśliliśmy, aby na naszym terenie zacząć uprawę rośliny innej niż wszystkie. Wzięło się to także z chęci zarobienia większych pieniędzy – mówi Daniel Bajas, młody plantator z Morawska.
W pierwszym roku wzbudzili ogromne emocje. – Przyjeżdżali ludzie z całej Polski. Chcieli zobaczyć. Fotografowali. Dopytywali o wszystko – wspominają plantatorzy. Miejscowi pod sklepem mówili, że uprawiają narkotyki. Pojawiały się nawet doniesienia na policję. Chociaż uprawa była legalna i mieli pozwolenie z urzędu marszałkowskiego, nie obyło się bez kontroli. Sprawdzali też policjanci. Wspominają, że w pierwszym roku, zanim udało im się wytłumaczyć, zostali zatrzymani przez funkcjonariuszy i trafili do izby zatrzymań. Potem okazało się, że prawa nie łamią. Jednak do dziś[paywall] nie wszyscy widzą różnicę między konopiami przemysłowymi, które uprawiają, a indyjskim służącymi do uzyskania środków odurzających. Większość jednak dała im spokój, a mieszkańcy zaczęli inaczej na nich patrzeć i interesować się uprawą w dobrym tego słowa znaczeniu. Dalej wzbudza ona ciekawość, ale nie ma już negatywnego oddźwięku. Skończyły się dyskusje o narkotykach. Zaczęto mówić o dobrym wpływie na zdrowie, przymierzać się do hodowli.
Plantatorzy chcą pokazać, że wykorzystywane kiedyś powszechnie konopie mają różne zastosowania. Od spożywczych po... budowlane. Dom z konopi, który zamierzają postawić na zalewem w Radymnie, będzie tego przykładem. – Przerabiamy słomę z konopi przemysłowej na paździerz, służący jako materiał budowlany. Domek będzie zbudowany z tak zwanego betonu konopnego. Jest to połączenie paździerzy konopnych, wapna i wody jako mieszanki służącej do wypełnienia konstrukcji drewnianej domu – wyjaśnia Daniel.
– Co roku organizujemy „tłoki”, tradycyjne żniwa konopne. Razem ze znajomymi i wszystkimi chętnymi ścinamy rośliny. Zainteresowanie jest bardzo duże. Zjeżdżają się ludzie z całej Polski. Zainteresowani uprawą i chcący zobaczyć wydarzenie. Po udanych żniwach organizujemy różnego rodzaju imprezy, koncerty i wspólne ognisko – mówi Karol.
Młodzi plantatorzy są współorganizatorami Dni Konopi w Kurozwękach w powiecie świętokrzyskim. W tym roku wydarzenie to przypada na 11 – 13 września.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.ludzie nie maja pojęcia co jest robione z konopi od lekarstw po ubrania no narkotyk to nie jest ale ludzie opowiadają niesamowite historie
takie konopie może uprawiać KAZDY, musi mieć tylko kontrakt z jedną dwóch (chyba) firm upoważnionych do ich przetwarzania. TANIA SENSACJA.
Ciekawa informacja, w której nie ma nic z sensacji. Mają pomysł. Robią coś innego. Może zainteresują tym kogoś. Dobrze, że gazeta pokazała tych plantatorów.
Akurat te nie działają medycznie. Raka i padaczki na pewno nie wyleczą. Do tego potrzebne są indyjskie. Niestety mafia farmaceutyczno-polityczna do tego nie dopuści.
co za chory kraj w korym mozna narkotyki chodowac przeciez male dzieci moga spozywac te narkotyki gdzie jest premier i prezydent !
Co za chory kraj, gdzie w sklepach można legalnie kupić alkohol, który zniszczył życie nie jednej rodzinie
Idioto! To jest konopia przemysłowa którą wykorzystuje się do potrzeb farmaceutycznych. Różnica między tą a zwykłą marihuaną jest taka jak między zwykłym piwem a bezalkoholowym. Proponuje najpierw zaczerpnąć wiedzy a później komentować i nie siać paniki z dupy wziętej!
Uprawiają pewnie inną odmianę?
Konopia przemysłowa :)
Na potrzeby medyczne .