Psiaki można było podziwiać w ubiegłą niedzielę na 46. Krajowej Wystawie Psów Rasowych, która odbyła się na stadionie Polonii w Przemyślu.
W dziewięciu ringach sędziowie oceniali psy według ras i wieku, a dla zwycięzców czekały 74 puchary. Sądząc po ilości zwiedzających wystawę pies jest chyba najbardziej ulubionym czworonogiem. Jednak patrząc na psy, ich kojce, namioty, psie utensylia i kosmetyki, a nawet specjalne wózki do transportu i obserwując zbiegi właścicieli piesków, którzy potrafili godzinami szczotkować swoich pupili rodziło się pytanie – czemu to służy? Czy w pogoni za medalem, pucharem i dążeniem do championatu nie gubi się natury psa, nie gubi przyjaciela? O to zapytaliśmy Martę Filipiak, która wraz z mężem od czternastu lat prowadzi w Jarosławiu hodowlę polskiego owczarka nizinnego.
fot.Jacek Szwic
Swój ciągnie do swego (polski owczarek podhalański)

fot.Jacek Szwic
To bez wątpienia są przyjaciele
To też zależy jak ktoś podchodzi do wystaw, do championatu. Jeżeli z umiarem i zdroworozsądkowo to w porządku. Na przykład psy, które hoduję potrzebują się wybiegać, więc nie mogę dbać tylko o to by miały puszystą, piękną sierść. Często przychodzą do mnie ludzie, którzy chcą kupić pieska, wtedy radzę im żeby zadali sobie pytanie, po co chcą mieć psa, bo od tego zależy, jaką rasę im polecę. Czy chcą psa, który będzie siedział na kanapie i umilał im wieczory, czy takiego, z którym trzeba chodzić na długie spacery żeby samemu zmobilizować się do aktywnego trybu życia. Staram się uświadomić, że to ogromny obowiązek i potrzeba stworzenia psu odpowiednich warunków. Zawsze przestrzegam kupowania psa dla tego, że akurat jest moda na taką, czy inną rasę – kończy doświadczony hodowca.

fot.Jacek Szwic
Tomasz Skiba właściciel hodowli mastifów tybetańskich z Żurawicy wie jak trzeba rozmawiać z psem
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze