Reklama

37-latek przeszedł w szpitalu jedną z najtrudniejszych operacji w kardiochirurgii


Ostre rozwarstwienie jest najbardziej niebezpiecznym schorzeniem aorty, gdyż wiąże się z bardzo wysoką śmiertelnością. Z taką właśnie przypadłością przywieziono do Wojewódzkiego Szpitala w Przemyślu 37-letniego pacjenta. Miał świadomość, że w jego ciele znajduje się nieduży tętniak, ale do tej pory choroba nie dawała niepokojących objawów. Wykonana na miejscu pilna, jedna z najtrudniejszych w kardiochirurgii operacja, okazała się najlepszym wyjściem. Transport do innego ośrodka dla pacjenta w takim stanie obarczony był dużym ryzykiem.


Jak wynika z relacji przemyskiego szpitala, w tym konkretnym przypadku nie było czasu do stracenia. Decyzja musiała być natychmiastowa. Pacjent uskarżał się na dotkliwy, piekący, rozległy ból w klatce piersiowej; nie mógł złapać pełnego oddechu. Objawy mogły początkowo sugerować zawał serca, ale dzięki właściwie postawionej diagnozie stało się jasne, że doszło do ostrego rozwarstwienia aorty.

– To bardzo niebezpieczna przypadłość, a pacjent w tym stanie nie powinien być transportowany do innych ośrodków, o ile można zoperować go na miejscu – mówi dr n. med. Krzysztof Olszewski, kierownik pododdziału kardiochirurgicznego w wojewódzkim szpitalu w Przemyślu.

Reklama

Jak dodaje, przypadłość rozpoznana u 37-latka kwalifikowała go do pilnego zabiegu kardiochirurgicznego, ponieważ niosła ze sobą bardzo wysokie ryzyko zgonu. – Jedynym skutecznym leczeniem jest w tym wypadku zabieg wszczepienia protezy aorty – dodaje.

Z marszu rozpoczęto przygotowania do wymagającej i wyczerpującej operacji. „Takie zabiegi należą do najdłuższych i najtrudniejszych w kardiochirurgii. Pacjent musi najpierw zostać wprowadzony w stan hipotermii (organizm zostaje schłodzony, aby chronić mózg i narządy wewnętrzne podczas operacji z wykorzystaniem krążenia pozaustrojowego), co dodatkowo wydłuża czas procedury” – przekazuje przemyski szpital.

Reklama

Kilkugodzinna operacja, obarczona była dużym ryzykiem powikłań – głównie ze strony układu neurologicznego, u 37-letniego Alberta Wilczka zakończyła się pełnym sukcesem. Obyło się też bez komplikacji. Pan Albert opuścił już szpital, ale będzie musiał się stawiać badania kontrolne.

– Jest to kolejny przykład tego, że przemyska kardiochirurgia, mimo że funkcjonuje dopiero kilka miesięcy, dysponuje dużym potencjałem i bardzo dobrymi specjalistami – podsumowała dyrektor Wojewódzkiego Szpitala im. św. Ojca Pio w Przemyslu dr n. o zdr. Barbara Stawarz. 

Reklama

 

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 07/02/2026 11:52
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama