Nowy pomysł na promocję walorów turystycznych gminy mają w Cieszanowie. Trwa realizacja przedsięwzięcia pod nazwą „Cieszanów – cztery pory roku”. Wsłuchawszy się w podpowiedzi mieszańców, wytyczono tu cztery szlaki turystyczne. Jeden z nich, poświęcony własnej osobie, promuje Robert Korzeniowski – ale to wcale nie musi być najatrakcyjniejszy punkt projektu.
Punktem wyjścia dla realizacji zupełnie nowego pomysłu na promocję gminy Cieszanów był konkurs na propozycję wytyczenia nieoczywistej trasy turystycznej.
– Od początku prosiliśmy o szlaki, które mogą zaciekawić, wyróżnić i odgrzebać potencjał i skarby, które przecież u nas są, ale też często są niedostrzegane – mówi Marcin Piotrowski, koordynator projektu. Odzew był duży, wpłynęło 27 propozycji, a wybór czterech nie był łatwy.
– Ostatecznie wątkiem przewodnim są te cztery pory roku, chcemy pokazać, że nie tylko latem można zwiedzać gminę Cieszanów, ale o każdej porze roku coś fajnego można tu robić – podkreśla M. Piotrowski[paywall].
– Wiosna to okres, gdy przylatują do nas ptaki, gdy robi się interesująco przyrodniczo, są u nas akweny wodne i dziewczyna z Lublińca wymyśliła trasę o akwenach wodnych i ptakach tam żyjących. To pięć miejsc, w których warto zaczaić się za aparatem, z lornetką na przylatujące ptaki – o pierwszym ze szlaków opowiada nasz rozmówca. Latem w gminie postawiono na sport, wykorzystując fakt, że właśnie z Cieszanowa pochodzi wybitny chodziarz Robert Korzeniowski.
– Poprosiliśmy więc Roberta, żeby opowiedział nam swoją sentymentalną opowieść, nie jest to więc szlak encyklopedyczny, a bardziej osobisty. Nasz mistrz olimpijki opowiada o tym, gdzie chodził z kolegami pooglądać wilki, gdzie łapał ryby, a gdzie u cioci wypasał krowy – zachwala Piotrowski, dodając, że w sieci dostępne są już materiały promocyjne, w których występuje sam R. Korzeniowski.
Trzeci ze szlaków to gratka dla amatorów wypraw w poszukiwaniu leśnego runa. – Jesienią jest u nas tyle lasów, że żalem byłoby nie pójść na grzyby. Jakub Machała wymyślił miejsca, gdzie można by się na nie wybrać. Mamy Zbyszka Glińskiego, zielarza i człowieka, który o lesie wie wszystko, więc on jest tu naszym przewodnikiem po 5 miejscach składających się na szlak – opowiada nasz rozmówca. P
otencjał , zachwycający zarówno prostotą, jak i niecodziennością, ma ostatni ze szlaków promowany jako zimowy. – To szlak byłych PGR-ów – zdradza Piotrowski.
– Na terenie gminy mamy 6 czy 7 PGR-ów, opowiadając o pięciu, troszeczkę odczarowujemy taki ich prześmiewczy, często negatywny obraz. Dla ludzi, którzy nam o nich opowiadają, to był piękny czas młodości, życia. Przybywali tu ludzie z całej Polski, urządzali się tu, nagle powstały bloki, doprowadzono prąd, wodę, odbywały się potańcówki, mecze piłkarskie – rozwija. – Opowiadamy więc o codziennym życiu, opowiadamy o tym, jak powstawały, jak prosperowały, ale i o wielkim upadku PGR-ów – zachwala.
Przedsięwzięcie dopiero nabiera rozpędu. Gmina reklamuje je na profilu fabookowym i w najbliższym czasie zamierza przedstawić kolejne szczegóły.
Warto dodać, że wszystkie szlaki zostały wyposażone w odpowiednią infrastrukturę, w kluczowych miejscach kolejnych znajdują się tablice, często zapatrzone w kody QR pozwalające, najczęściej w przystępny sposób, pogłębić wiedzę o oznaczonym miejscu czy okolicy.
Bez dwóch zdań nowe trasy turystyczne gminy Cieszanów to tegoroczny punkt obowiązkowy zbliżającego się sezonu wypoczynkowego, a słynną frazę piosenki Ewy Demarczyk wypada sparafrazować, zmieniając destynację i śmiało zanucić: „A może byśmy tak najmilszy wpadli na dzień do… Cieszanowa?”.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze