Reklama

Ach, co to był za ślub! Widowisko plenerowe w Przemyślu [ZDJĘCIA]

Jedyne w swoim rodzaju widowisko plenerowe mogli podziwiać przemyślanie w niedzielę, 9 lipca. Było błogosławieństwo w zamkowej altance, był ślub w kościele i przyjęcie weselne z tańcami i puszczaniem białych gołębi na ulicy Franciszkańskiej. Mieszkańcy mogli się poczuć jak weselni goście, a wszystko to za prawą unikatowego przedsięwzięcia Przemyskiego Stowarzyszenia Rekonstrukcji Strojów Historycznych „Damy i Huzary”.

Zaślubiny rozpoczęły się od błogosławieństwa młodych. Tego udzielono czterem młodym parom prezentującym różne historyczne okresy. Scenerią była altanka na Zamku Kazimierzowskim. Potem uczestnicy wyjątkowej rekonstrukcji, bo skupionej wokół tematu ślubów epok minionych – od realistycznego polskiego romantyzmu A. Fredry po 20-lecie międzywojenne – przeszli do kościoła oo. Franciszkanów. Tu ślubu „zakochanym” udzielił kapelan wojskowy – członek Grupy Rekonstrukcji Historycznej Gorlice 1915. Scenerią weselnego przyjęcia była natomiast ulica Franciszkańska, gdzie rozstawiono biesiadne stoły, tańczono, rzucano ślubne bukieciki i wypuszczono w niebo białe gołębie. Atmosferę dawnych czasów pięknie uzupełniła obecność miejskiego cwaniaczka, przedwojennego gazeciarza, który rozdawał zgromadzonym „Kuriera Przemyskiego” oraz kameralna muzyka zaprezentowana pod kierunkiem Magdaleny Betlei.

– Jako że mamy Rok Fredrowski, postanowiliśmy pokazać późny barok w modzie ślubnej. Do tego dołożyliśmy przejście retro w lata 1890, 1900 i 1914-18 oraz 1925, w tle umieszczając wojsko z lat 1936-39. Taki pomysł chodził za mną jeszcze od ubiegłego roku. Przygotowania zajęły sporo czasu, ale było warto – skomentował na gorąco Andrzej Kawecki, prezes Przemyskiego Stowarzyszenia Rekonstrukcji Strojów Historycznych „Damy i Huzary”.

Reklama

Główny motyw widowiska stanowiły oczywiście stroje tamtego okresu, w szczególności[paywall] kobieca moda ślubna, ale nie mniej ważne były zwyczaje towarzyszące odgrywanym czasom. Bazę stanowiły materiały archiwalne, w szczególności zdjęcia dostępne w archiwach muzealnych, domowych i w internecie. – Chcieliśmy oddać realia tamtych czasów i mam nadzieję, że to się nam udało. Inspiracją do zorganizowania takiego widowiska było, nie ukrywam, zdjęcie ślubne mojej babci. Zresztą jedna z czterech przedstawionych par małżeńskich stanowiła jego odwzorowanie – mówi A. Kawecki.

Tańczyli nadal, choć muzyka już ucichła

Reklama

W rekonstrukcji udział wzięło blisko 100 osób, od dorosłych po dzieci, nie licząc tych zaangażowanych w sprawy techniczne. Pokazano przekrój społeczeństwa od 5 do 85 lat.

Oglądających zjawiła się pokaźna grupa. Temat zaślubin podziałał najwidoczniej na mieszkańców i turystów jak magnes. Pierwszy taniec, który zatańczono na ślubnym przyjęciu na Franciszkańskiej, był momentem, w którym zaproszono do współudziału w przyjęciu mieszkańców. Niektórzy tańczyli nadal, choć muzyka już ucichła. Jednym słowem impreza weselna się udała, a nastrój udzielił podziwiającym widowisko.

Reklama

Organizacja wydarzenia była możliwa dzięki realizacji projektu pod nazwą „Od realistycznego polskiego romantyzmu A. Fredry do dwudziestolecia międzywojennego”, dofinansowanego z budżetu województwa podkarpackiego.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama