W gminie Adamówka stoją przed nie lada problemem. Wzrost produkcji bydła mlecznego na jej terenie sprawił, że wzrosło i zapotrzebowanie na pasze, tzw. kiszonki. Do ich produkcji rolnicy zużywają spore ilości folii, która, raz wykorzystana, staje się kłopotliwym odpadem. Niestety takich odpadów nikt nie chce odbierać.
Zdawać by się mogło, że sprawa jest prozaiczna. Rolnicy kiszonki robią od lat, a w sposobach ich wytwarzania żadnej rewolucji ostatnimi czasy też nie odnotowano. Szkopuł jednak w skali oraz w coraz bardziej restrykcyjnych przepisach dotyczących gospodarowania odpadami[paywall].
– Prowadzimy w tej chwili rozmowy z odbiorcą, aby zorganizować rozwiązanie z odpadami, które są zaliczane do opadów przemysłowych – mówił na ostatniej sesji rady gminy wójt Edward Jamruziewicz. Okazuje się, że prostego wyjścia z problematycznej kwestii nie ma. – Kontaktowałem się z firmą, która zajmuje się odbiorem dużych ilości folii z jednego z zakładów pracy z terenu naszej gminy, kiedy jednak przedstawiłem, o jaką folię chodzi, stwierdzili, że w ogóle nie ma tematu – relacjonował wójt. Okazuje się, że folie, o których tu mowa, muszą być utylizowane poprzez spalenie. Niestety podmiotów, które mogłyby się tego podjąć, jest w całym województwie niewiele. A to dopiero początek...
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze