W styczniu Trybunał Konstytucyjny opublikował pisemne uzasadnienie wyroku z 22 października ubiegłego roku, w którym orzekł o niekonstytucyjności przepisu dopuszczającego aborcję w przypadku dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu. Tym samym weszło w życie drakońskie prawo.
We wrześniu tego roku w pszczyńskim Szpitalu Powiatowym zmarła 30-letnia kobieta. Iza była w 22. tygodniu ciąży. Przy przyjęciu na oddział stwierdzono u niej bezwodzie, potwierdzono też zdiagnozowane wcześniej wady wrodzone płodu. W trakcie hospitalizacji płód obumarł, a niedługo po tym, w wyniku wstrząsu septycznego zmarła Iza.
Protest
Ta tragedia doprowadziła do tego, że na ulice wyszły tysiące ludzi. W ubiegłą sobotę w wielu miastach w całym kraju odbyły się marsze protestacyjne przeciwko orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego całkowicie zakazującego aborcji. Również w Przemyślu kilkadziesiąt osób (kobiety, mężczyźni, młodzież) zebrało się na ulicy Piłsudskiego, żeby zaprotestować przeciwko bezdusznej polityce rządu.
Kobietom odebrano prawo
– Wyszłyśmy na ulicę, żeby powiedzieć, że się nie zgadzamy, żeby ktoś decydował za nas – mówiła Lila Kalinowska. – Mamy prawo bronić swoich decyzji i swoich wyborów. Chcemy decydować o własnych ciałach. To straszna tragedia, która się wydarzyła. Iza umarła, ale miała świadomość tego, co się dzieje. Jako matka i córka nie potrafię sobie wyobrazić, co ona przeżywała w tym szpitalu. Została skazana na tortury fizyczne i tortury psychiczne. To nie był jedyny przypadek, jaki się wydarzył. Takich przypadków było dużo więcej po tym, jak zostało zaostrzone prawo aborcyjne. Kiedy nam, kobietom, odebrano jedną z trzech możliwości usunięcia ciąży w sytuacji, kiedy zostaje stwierdzone, że płód ma wady letalne. Jak się mają czuć kobiety, które trafiają do szpitala, gdzie mają znaleźć poczucie bezpieczeństwa, nie wiedzą przecież, czy ich życie się nie skończy. To jest straszne. Żaden polityk nie ma prawa podejmować za nas decyzji i sprawiać, by kobiety były całkowicie bezradne, tak jak była Iza. Żyjemy w dwudziestym pierwszym wieku, ale w jakimś straszliwym momencie, bo zamiast rozmawiać o edukacji, o bezrobociu, o naszym życiu, rozmawiamy o niepotrzebnych tragediach, jakie dzieją się w szpitalach, w lasach przy granicy z Białorusią. Tak się dzieje, bo ktoś, nie licząc się z niczym, prowadzi swoją politykę, ale to nie jest dobra polityka. Polityka powinna polegać na budowaniu sojuszy i łączeniu ludzi, a nie na dzieleniu – podsumowała.
Znicze na chodniku
W podobnym tonie utrzymane były kolejne wystąpienia. Wypowiadali się również mężczyźni. Protestujący mieli plakaty ze zdjęciem zmarłej Izy i banery z hasłami: „Jej serce ciągle biło”, „Ani jednej więcej”, „Nie będziemy ofiarami”. Na chodniku zapalono znicze, a muzyka towarzysząca temu wydarzeniu podkreślała powagę chwili. Po czterdziestu pięciu minutach protestujący rozeszli się w milczeniu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze