Pogoń-Sokół napisała kolejną historię. Odniosła pierwsze wyjazdowe zwycięstwo, pokonując w Lubartowie innego beniaminka Lewart. Dla lubaczowian to bardzo ważny triumf, zbliżający ich do środka tabeli i odpychający widmo miejsc bardzo niebezpiecznych w tabeli.
Wygrana ekipy Konrada Wojtowicza była jak najbardziej zasłużona, a największym pechowcem tego spotkania był chyba Kacper Rop, który powinien przynajmniej raz trafić do bramki rywala. Uczynił to jednak na kwadrans przed końcem Szymon Dziadosz, trafiając po strzale głową. Gospodarze próbowali, ale nie mieli żadnych argumentów, aby odwrócić losy pojedynku.
Na alarm trzeba bić w Wiązownicy. Meczu z Unią Tarnów ekipa Walerija Sokołenki nie miała prawda ani przegrać, ani zremisować. Tymczasem niewiele brakowało, a doszłoby u siebie do totalnej kompromitacji. Tarnowskie Jaskółki to zespół, który w ostatniej chwili zdecydował się na występy w tej klasie rozgrywkowej, korzystając z wycofania się z rozgrywek Garbarni Kraków. Problem w tym, że nie mieli i nie mają zawodników, odpowiednich do tego poziomu. Brakowało i brakuje jakości. Do meczu w Wiązownicy ta drużyna nie zdobyła nawet punktu, tracąc średnio na mecz ponad 4 bramki! W ośmiu rozegranych strzelili ledwie pięć. Tymczasem w Wiązownicy zdobyli aż trzy, co pozwoliło im cieszyć się z pierwszego „oczka” w sezonie.
Dla gospodarzy ten remis to porażka. I prawdę powiedziawszy, trudno na przyszłość szukać jakichkolwiek pozytywów. Po spotkaniu rezygnację z funkcji trenera złożył W. Sokołenko. To już drugie takie rozstanie tego szkoleniowca z wiązownickim klubem. Pętla zaciska się na szyi coraz mocniej. Chyba jednak nie trener jest tutaj problemem... Nowym został Szymon Szydełko.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze