Przebity balonik z dołączoną informacją, leżący na murawie boiska, zauważył Maciej Głowa, wiceprezes JKS Jarosław, po sobotnim meczu ze Stalą Rzeszów. Jego uwagę przyciągnęła zapisana po węgiersku kartka. Po przetłumaczeniu okazało się, że balon rzeczywiście przyleciał z Węgier, a wysłali go nowożeńcy.
Marta i Szilard wysłali balonik z Budapesztu. Dołączyli do niego życzenia weselne i prośbę, by znalazca się z nimi skontaktował. Przy baloniku był też znaczek pocztowy na ewentualną odpowiedź. Młodzi spodziewali się, że balon wyląduje niedaleko. Ten jednak przeleciał prawie 400 kilometrów. Wiceprezes spełnił życzenia nowożeńców. Klub odesłał Marcie Szilardowi odpowiedź z życzeniami, dołączył do nich fotografie i gadżety. Jarosławscy piłkarze życzyli węgierskiej parze młodej m.in. syna, który być może będzie w przyszłości piłkarzem i wystąpi kiedyś w klubie z Bandurskiego. – W końcu balonik rodziców wylądował właśnie na murawie naszego stadionu – mówią członkowie JKS.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze